Po kapitalnych skokach na 103 i 107 m Kacper Tomasiak wywalczył w poniedziałek srebrny medal igrzysk olimpijskich. W zawodach na skoczni normalnej w Predazzo nasz 19-latek zachwycił zwłaszcza w drugiej serii, po której przesunął się z miejsca czwartego. A lądując na aż 107. metrze zaprezentował technikę, za którą dostał od sędziów 19,5, 19,5 i 19 pkt.
REKLAMA
Zobacz wideo Piesiewicz ujawnia, jak Polska chce zorganizować igrzyska olimpijskie
Po konkursie, który wygrał Niemiec Philipp Raimund przed Tomasiakiem i sklasyfikowanymi razem na trzecim miejscu Japończykiem Renem Nikaido oraz Gregorem Deschwandenem ze Szwajcarii, rozgoryczony jest najlepszy z norweskich skoczków.
Forfang sfrustrowany. Twierdzi, iż przez sędziów
Johann Andre Forfang po skokach na 103 i 103,5 m zajął dziewiąte miejsce. Do podium stracił 6,2 pkt. I mediom w swoim kraju powiedział, iż mógłby zdobyć medal, gdyby sędziowie oceniający styl należycie wykonali swoje obowiązki.
- Nie byłbym zaskoczony, gdybym dostał lepsze noty za styl. Przy tak małych różnicach punktowych na tej skoczni bardzo boli, gdy nie dostaje się tego, na co się zasługuje - powiedział Forfang w rozmowie z NTB. – Traciłem po pierwszej serii około trzech punktów do medalu, a trzy punkty więcej za styl to nie jest nic nierealnego. Można powiedzieć, iż zostałem trochę skrzywdzony. Dziś [sędziowie] obrali dość dziwną linię. W ocenach było sporo niezrozumiałych decyzji. Uważam, iż ląduję stabilnie i pewnie przy dobrej długości skoku, a dostaję 18 punktów. Tymczasem są zawodnicy, którzy ledwo utrzymują się na nogach i też dostają 18 punktów. To frustrujące, gdy walczy się o medal i traci tak kilka – podkreślił Norweg.
Polski sędzia stawia Tomasiaka za wzór
Z opinią Forfanga nie zgadza się nasz były międzynarodowy sędzia, Edward Przybyła. – Nie, nie, nie. Nie ma szans, żeby Forfang został oceniony przez sędziów za nisko o ponad sześć punktów. A jeżeli mówi zwłaszcza o pierwszej serii, to może mógł tam dostać po 18,5, a nie 18 punktów. Ale przy trzech wliczanych notach to by mu dało o 1,5 punktu więcej – analizuje juror z wieloletnim doświadczeniem z Pucharu Świata.
Po pierwszej serii Forfang był 12. Do podium tracił 3,4 pkt. W drugiej do jego noty od sędziów weszły dwie "18" i jedna "18,5" (punktuje pięciu sędziów, dwie skrajne noty są odrzucane).
– Forfang to nie jest skoczek z jakimś wybitnym stylem. Dużo mu pod tym względem brakuje choćby do tego, co pokazał nasz Kacper. Tomasiakiem jestem zachwycony. Najpierw jego psychiką, a później stylem. Znam tego chłopaka dobrze, bo wiele razy mu sędziowałem na zawodach Orlen Cup. W rundzie finałowej skoczył bardzo daleko i w naprawdę świetnym stylu. Dałbym bez wahania notę 19, a chyba choćby 19,5, jak to zrobiła trójka z piątki sędziów.Tam naprawdę można było odjąć tylko pół punktu za lądowanie, bo mu "troszkę do środka pojechało". Ale ten skok był wybitny – zachwyca się Przybyła.
- Generalnie w tym konkursie naprawdę nie było sędziowskich kontrowersji i nikt nie został skrzywdzony. W pierwszej serii wystawiane były trochę niższe noty niż w drugiej - i słusznie, bo wtedy oglądaliśmy zachwiania przy lądowaniach i tam nikt nie dostawał not po 19 punktów. Nie rozumiem, dlaczego Forfang uważa, iż na takie zasłużył – podsumowuje polski sędzia.
We wtorek o godzinie 18.45 na skoczni normalnej w Predazzo odbędzie się olimpijski konkurs drużyn mieszanych. Polska wystąpi w składzie: Pola Bełtowska, Paweł Wąsek, Anna Twardosz, Kacper Tomasiak. Transmisja w Eurosporcie, TVP i na platformie HBO MAX. Relacja na żywo na Sport.pl.

1 godzina temu











