To nie są tylko porażki. Masa rażących błędów i brak autorytetu. Poważny problem w Ostrowie

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Jeśli o sezonie 2025 mówiono, iż był bardzo trudny dla Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski to ciężko słowami ubrać to, co dzieje się w tym klubie teraz. Zakontraktowanie dwóch mistrzów świata okazało się flopem, może nie komercyjnym, bo postać Taia Woffindena doprowadziła do tego, iż o Ostrovii mówiono dużo. Pierwszy mecz w wykonaniu Brytyjczyka też napawał optymizmem, ale w kolejnych to już równia pochyła.

Tak samo sprawa ma się w przypadku Chrisa Holdera, który po raz kolejny zawiódł na całej linii. Nie będzie przesadą stwierdzenie, iż w tym sezonie oglądamy najgorszą wersję Australijczyka od początku jego kariery w Polsce. Dla kontrastu – do drużyny „na ratunek” sprowadzono Jonasa Seifert-Salka, który w tym momencie wraz ze swoim rodakiem Frederikiem Jakobsenem jest najjaśniejszym punktem Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski.

Tylko trzy wygrane – dwie u siebie i jedna w Łodzi daje w tej chwili Ostrovii przedostatnie miejsce, a na zakończenie weekendu może już spaść na ostatnią lokatę. To nie pomaga z pewnością w utrzymaniu dobrej atmosfery. O tym, jaka auta panuje w zespole porozmawialiśmy z trenerem. Nie trudno bowiem zauważyć, iż w tym zespole brakuje impulsu. Z boku wygląda to niezbyt dobrze i budzi wątpliwości.

Tai Woffinden i Chris Holder (w środku) zawalili sezon Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski

Brak atmosfery? Trener odpowiada

Tomasz Gapiński po przegranej z Dakar Development Stalą Rzeszów wprost przyznał, iż przegrane nie pomagają w panowaniu nad zespołem. To wyniki budują klimat w zespole. Obecna aura jest daleka od idealnej, bo na koniec brakuje tej kropki nad „i”, jaką jest wygrana.

– Jak przegrywamy mecz za meczem to nigdy nie będzie super atmosfery. Wiadomo, iż atmosferę buduje wynik. Tego u nas nie ma i wszyscy podupadli. Patrząc na wyniki w ligach zagranicznych, ci zawodnicy tam jadą dobrze. My robimy tu wszystko. Naprawdę robimy wszystko, żeby było okej. Nie ma najważniejszego, czyli zwycięstwa drużynowego. I to jest ten największy problem – powiedział szkoleniowiec Ostrovii.

Mówi, iż w zespole każdy się ze sobą dogaduje, natomiast ciężko jest oczekiwać czegoś „ekstra”, jeżeli na koniec brakuje zwycięstw w meczach. Jest zrezygnowany i przyznaje, iż robota, którą wykonują cały dzień nie przynosi efektu. Robi co może, ale zawsze czegoś brakuje.

– Atmosfera między zawodnikami jest, tylko niestety nie ma zwycięstwa. To dołuje wszystkich, mnie także. Siedzimy tu od rana do nocy, a nie ma efektu. Może trzeba po prostu, brzydko powiedziawszy, zrobić wszystko „na odpierdziel”. To może będzie wtedy wynik – zakończył.

Tomasz Gapiński zagubiony. Autorytet i błędy taktyczne widoczne gołym okiem

O kiepskiej aurze w zespole dobitnie świadczy fakt, iż choćby szesnastoletni Nikodem Łuczak głośno mówi o tym, iż oczekuje swojej szansy. Junior Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski miał okazję wystąpić w starciu z Abramczyk Polonią Bydgoszcz, ale z reguły pełni rolę rezerwowego lub tzw. „kevlaru”. Ostatnio zresztą na swoich mediach społecznościowym pojawił się wpis, w którym krytykuje brak otrzymanej szansy (więcej TUTAJ).

To pokazuje, iż Tomasz Gapiński nie ma w tym zespole autorytetu, a nie trudno doszukać się również błędów taktycznych i niezrozumiałych decyzji w sztabie Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski. Jak inaczej wyjaśnić brak rezerwy za Chrisa Holdera lub Gleba Czugunowa w trzeciej serii startów, ci do tego momentu zdobyli łącznie dwa punkty zdobyte na kolegach z zespołu. Pierwsza zmiana została odnotowana dopiero w trzynastym biegu, choć aż prosiło się o nią znacznie szybciej.

To zresztą nie jest pierwsza sytuacja, gdy szkoleniowiec nie wykorzystał pełni potencjału drużyny. A każdy punkt może ważyć naprawdę wiele, szczególnie w fazie play down, do której po tym meczu Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski wjechał. Wydaje się, iż „Gapa” zwyczajnie nie jest przygotowany już teraz do roli, którą objął po rozwiązaniu umowy z Tomaszem Bajerskim. Początek był obiecujący, a chęci trenerowi odmówić nie można. Widać jednak zakłopotanie, gdy przychodzi do podejmowania bardziej odważnych decyzji.

Ostrowianie słyną z tego, iż stawia na nieoczywiste nazwiska. Mariusz Staszewski w 2017 roku był całkowitym debiutantem, ale przez lata nabrał potrzebnego doświadczenia. Jego następcą został Kamil Brzozowski, który miał u swojego boku pomoc w postaci Stanisława Chomskiego. Dzięki temu często miał on wsparcie w podejmowaniu odważnych decyzji. Tomasz Gapiński jednak został pozostawiony sam sobie.

Tomasz Gapiński
Idź do oryginalnego materiału