Emocji w środowym meczu ćwierćfinałowym Pucharu Turcji między Fenerbahce Stambuł i Galatasaray Stambuł było co niemiara. Nie były jednak one wyłącznie sportowe. Piłkarze skakali sobie do gardeł w końcówce, co poskutkowało aż czterema czerwonymi kartkami. Piątą, choć już po ostatnim gwizdku zobaczył Jose Mourinho. Kamery zarejestrowały, jak Portugalczyk, schodząc z murawy, podszedł do trenera rywali Okana Buruka i złapał go za nos. Ten momentalnie padł na ziemię, jak rażony piorunem. Media rozpisywały się o tym wydarzeniu i podkreślały, iż to nie pierwszy raz, kiedy szkoleniowiec Fenerbahce "zaatakował" kogoś. Teraz do sprawy odniósł się pracodawca Mourinho.
REKLAMA
Zobacz wideo Michał Żewłakow zbawcą Legii? Kosecki: Fajny ruch, ale nie spodziewałem się tego
Fenerbahce ujawnia kulisy zajścia z Mourinho i Burukiem. Portugalczyk rzekomo sprowokowany
W czwartkowy wieczór Fenerbahce wydało specjalny komunikat w sprawie. I jak można było się spodziewać, stanęło w obronie własnego szkoleniowca. Ujawniło też nieznane dotąd fakty z tego incydentu. Ich zdaniem Mourinho został sprowokowany przez... Buruka. I to rywal został obarczony odpowiedzialnością za incydent, choć jemu sędzia nie wlepił żadnej kartki.
"Okan Buruk stanął przy naszym szkoleniowcu w momencie, kiedy ten rozmawiał z arbitrami. Zrobił to rzekomo w celu uściśnięcia im dłoni, ale przy okazji sprowokował Mourinho gestami, a także słowami. Ba, miał też czelność posyłać w jego stronę lekceważące gesty" - czytamy w komunikacie na X.
A jak klub odniósł się do kwestii zachowania Mourinho? Nie zganił postępowania własnego trenera, a wyśmiał Buruka. "Nasz szkoleniowiec odpowiedział na te prowokacje i na moment dotknął nosa rywala. A ten nagle rzucił się na ziemię, robiąc to w przesadny sposób. (...) Opinia publiczna doskonale wie, jak bezsensowne i nieodpowiedzialne jest zachowanie osoby, którą dotknie się w nos, po czym ta rzuca się na ziemię i wije się przez kilka sekund" - czytamy.
Zobacz też: Hiszpanie ogłaszają przed El Clasico. Real ma problem.
Mourinho może się obawiać?
Oświadczenie Fenerbahce może jednak nie uchronić Mourinho przed poważnymi konsekwencjami. Z pozoru niewinny gest może poskutkować solidną karą dla Portugalczyka, o czym pisał portal hurriyet.com.tr. Okazuje się bowiem, iż sprawa została przekazana Komisji Dyscyplinarnej Piłkarza Zawodowego. jeżeli organ uzna, iż doszło do "niesportowego zachowania", to wówczas Mourinho może liczyć na dość łagodną karę. Jednak jeżeli zostanie posądzony o "napaść", to może długo nie pojawić się na ławce trenerskiej.
Fenerbahce odpadło z dalszej rywalizacji w Pucharze Turcji. Pozostała mu już tylko gra w lidze, bo z europejskimi rozgrywkami klub pożegnał się na etapie 1/8 finału. W Super Lig drużyna Mourinho zajmuje drugie miejsce ze stratą sześciu punktów do Galatasaray, ale też jednym spotkaniem rozegranym mniej.