Tom Brennan zaczął sezon jako zawodnik głównego składu, ale dosyć gwałtownie jak na możliwą rotację, do akcji wkroczył Aleksandr Łoktajew. Ukrainiec pokazał się z naprawdę dobrej strony w Ostrowie Wielkopolskim, co potem przyznał trener Dariusz Śledź. Już wtedy było pewne, iż do Piły ponownie pojedzie Łoktajew.
– Olek już wie, iż dostaje teraz kredyt zaufania. Już przed meczem wiedzieliśmy, iż to nie będzie jedyne spotkanie, które będzie decydowało o tym, czy pojedzie w kolejnym, czy nie. W następnej kolejce na pewno zabraknie miejsca dla Toma Brennana – powiedział trener bydgoskiego klubu dla naszego portalu.
Prezes umywa ręce
Jerzy Kanclerz natomiast nie widzi powodów, aby wchodzić w kompetencje trenera. Żaden z zawodników nie może zostać wypożyczony, zatem pozostaje walka na treningach o miejsce w składzie. w tej chwili faworytem jest Łoktajew, ale prezes uważa, iż obaj zawodnicy są gotowi do potyczki, której owocem będzie możliwość startu w składzie meczowym.
– Trudno to ocenić, jechali w różnych meczach, warunkach, mieli innych przeciwników. Obaj bardzo się starają, są ambitni i chcą być częścią tej drużyny. Nie wpływam na decyzje trenera – przyznał Kanclerz na łamach Gazety Pomorskiej. – To Dariusz Śledź i sztab szkoleniowy wiedzą lepiej, kto jest w lepszej formie. To oni obserwują wszystkie treningi, mierzą czasy, widzą, co się dzieje dookoła. Przed sezonem trener uznał, iż Tom powinien być w składzie, teraz sprawdził Saszę. Co dalej, to też jego decyzja. Ja mogę tylko wyrazić swoje stanowisko; uważam, iż w danym meczu powinni jechać ci, którzy są w lepszej dyspozycji, niezależnie od nazwisk.
Kredyt zaufania
Brennan przed sezonem miał na stole oferty, w tym Hunters PSŻ Poznań. Ostatecznie wolał pozostać w strukturach bydgoskiego klubu, nastawiając się na walkę o skład. Brytyjczyk musi czekać na jakiekolwiek potknięcie, aby wrócić do składu. Łoktajew w Pile natomiast może poczuć lekki komfort. choćby jeden słabszy mecz nie zmieni obrazu trenera.














