To dlatego Świątek nie została sportowcem roku. Kontrowersyjny wybór Lewandowskiego

8 godzin temu
To nie Iga Świątek, a Klaudia Zwolińska została niespodziewanie Sportowcem Roku 2025 w Polsce. Wybór zaskakujący, a brak wygranej Świątek wynika prawdopodobnie z tego, jak patrzą dziś na nią kibice. Wielkie kontrowersje wywołały nagrody w kategorii Czempion Stulecia.
Za nami 91. plebiscyt "Przeglądu Sportowego" na Sportowca Roku w Polsce. Tym razem wygrała kajakarka górska Klaudia Zwolińska, druga była Iga Świątek, a trzeci siatkarz Wilfredo Leon. Wyniki wywołały spore zaskoczenie, także u zwyciężczyni. - Nie spodziewałam się tego. Jestem w szoku. Bardzo się cieszę. Jak byłam dzieckiem, zawsze marzyłam o wygranej w plebiscycie. Czym byłam starsza, marzenie się oddalało i pomyślałam, iż będzie bardzo ciężko - powiedziała Zwolińska przy odbieraniu wyróżnienia.

REKLAMA







Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, iż jeszcze sporo przede mną"



Nagroda dla przedstawicielki sportu olimpijskiego w roku nieolimpijskim to historia niespodziewana. Klaudia Zwolińska była typowana do czołowych lokat, ale zdaniem wielu faworytką pozostawała Iga Świątek. Dlaczego to kajakarka okazała się górą? Prawdopodobnie nałożyło się na to kilka czynników.
Świątek czy Zwolińska?
Szalenie trudno jest porównywać wyniki sportowców z różnych dyscyplin. To zawsze decyzja subiektywna, oparta w pewnej mierze na gustach głosujących. Nie ma wątpliwości, iż poprzedni rok był dla Zwolińskiej fantastyczny. W październiku na mistrzostwach świata w Australii w ciągu 50 godzin wywalczyła trzy medale, w tym dwa złote: w konkurencjach C-1 oraz K-1, a w tej ostatniej dwa lata temu sięgnęła po srebro igrzysk w Paryżu. Do tego w crossie w Sydney zdobyła jesienią brąz. To były piękne chwile polskiego kajakarstwa, polskiego sportu.


O naszej kajakarce przeciętny kibic pierwszy raz usłyszał podczas zawodów olimpijskich w stolicy Francji w 2024. Na tej rozpoznawalności prawdopodobnie skorzystała teraz w plebiscycie, ale bronią ją wyniki. Nagroda dla niej to dowód, iż także sportowcy z mniej popularnych w mediach dyscyplin mogą triumfować w podobnych konkursach i to nie tylko wtedy, gdy raz na cztery lata organizowane są igrzyska.
Doceniam sukcesy Klaudii Zwolińskiej, sam wytypowałbym dla niej miejsce na podium, ale prawdopodobnie drugie. Numerem jeden była dla mnie Iga Świątek - przede wszystkim za fantastyczne zwycięstwo w Wimbledonie, w finale niespotykane 6:0, 6:0, po drodze ze stratą tylko jednego seta w siedmiu spotkaniach. Ponadto za fakt, iż nasza tenisistka przez cały czas należała do absolutnej czołówki, doszła do półfinału Australian Open i Roland Garros, skończyła sezon na drugim miejscu. Wimbledon to zdaniem wielu najważniejszy turniej wielkoszlemowy na świecie, a więc najważniejszy w ogóle. Świątek jako pierwsza w historii polskiego tenisa go wygrała, to był absolutnie wyjątkowy moment.



Wydaje się, iż brak zwycięstwa tenisistki w plebiscycie wynika nie tylko z faktu, iż kibice tak bardzo docenili sukcesy Klaudii Zwolińskiej - i słusznie, należy się kajakarce wielkie uznanie - ale również dlatego, iż nie do końca docenili osiągnięcia Igi Świątek. Kolejny raz, bo w plebiscycie za 2024 rok tenisistka była jeszcze niżej - na czwartej pozycji. Mimo pięciu tytułów, w tym trzeciego z rzędu w Roland Garros oraz brązowego medalu igrzysk, pierwszego w historii dla naszego tenisa.


Kibic polski jest rozpieszczony przez Świątek. W trakcie swojej wciąż krótkiej kariery wywalczyła 25 tytułów, w tym aż sześć wielkoszlemowych, ponad 100 tygodni pozostawała numerem jeden na świecie, wygrywała nieraz z największymi rywalkami. Fani zagłosowali na nią w 2022, gdy zdominowała rozgrywki kobiece tenisowe, a także rok później. W kolejnych latach chcieli od niej jeszcze więcej i więcej. Oczekiwania wobec Igi Świątek są tak wygórowane, iż sukces w Wimbledonie czy inne świetne wyniki nie wystarczyły w tym roku. Głosujący patrzą na nią przez pryzmat wszystkich dokonań na korcie. W pewnym sensie jest więc ofiarą własnego sukcesu.
Czytaj także: Tak Ukraińcy piszą o Stochu
Nie ma w tym żadnej winy tenisistki. Podobne historie przeżywali w swoich krajach m.in. Rafael przez cały czas czy Roger Federer, którzy także nie wygrywali za każdym razem. Świat, który wymaga od nas, by co roku stawać się tylko bardziej produktywnym, przekraczać własne granice, kolejne normy w pracy potrafi doprowadzić do sytuacji, gdy wielkie osiągnięcia nie zawsze są tak odbierane, należycie doceniane. Choć może jest też tak, iż część głosujących nie uznaje po prostu wygranej w Wimbledonie za równie ważne wydarzenie w polskim sporcie, jak inni?



Pytania o Lewandowskiego
Wielkie kontrowersje w tegorocznym plebiscycie wywołały nagrody Czempionów Stulecia, które otrzymali Justyna Kowalczyk i Robert Lewandowski. To wyróżnienie związane było z faktem, iż minęło dokładnie 100 lat od momentu, gdy "Przegląd Sportowy" pierwszy raz ogłosił wybory na najlepszego sportowca w naszym kraju. Kapituła wskazała na naszą wspaniałą biegaczkę oraz wybitnego piłkarza.
Polska historia sportu jest pełna wielkich sukcesów i szalenie trudno jest wybrać tylko dwójkę sportowców. Trudno jednak też pozbyć się wrażenia, iż był to bardziej wybór czempionów 20-lecia, a nie 100-lecia, gdy oboje występowali w XXI wieku. Gdzie ci, którzy cieszyli naszych fanów wcześniej, jak chociażby m.in. Irena Szewińska? Przy jej osiągnięciach olimpijskich (trzy złote medale, dwa srebrne i dwa brązowe) blakną wyniki pozostałych. Albo choćby z niedawnych czasów Robert Korzeniowski - czterokrotny mistrz olimpijski w chodzie.
Wybór Lewandowskiego może zaskakiwać, bo co prawda mówimy o wielkim piłkarzu, prawdopodobnie największym w historii krajowego futbolu, ale właśnie - czy także największym sportowcu? Brak większych osiągnięć z reprezentacją Polski ciągnie się za obecnym zawodnikiem Barcelony. To oczywiście nie tylko jego wina, bo sam nie pociągnie drużyny narodowej na podium Euro czy mistrzostw świata. Taką jednak wybrał dyscyplinę sportu, gdzie sukces zależy od wielu. Lewandowski bez cienia wątpliwości jest najbardziej znanym polskim sportowcem z uwagi także na popularność piłki nożnej. Ale czy należał mu się tytuł Czempiona stulecia? Tu można mieć wątpliwości.
Idź do oryginalnego materiału