Ten pojedynek obfitował w wymiany ciosów i zwroty akcji. Mecz oscylował wokół remisu praktycznie przez cały czas, a obie ekipy zmieniały się na prowadzeniu. Z drugiej strony trzeba przyznać, iż atmosfera derbowa udzielała się koszykarzom z Gdyni i Sopotu, ponieważ część akcji kończyła się niepotrzebnymi stratami. Pierwsza kwarta padła łupem gości, którzy zwyciężyli 20:17. Drugą kwartę wygrali Gdynianie (19:14) i to oni na półmetku minimalnie prowadzili. Następnie triumfował Trefl (14:11), ale kibice wiedzieli, iż najprawdopodobniej do samego końca będzie trwała walka o zwycięstwo.
REKLAMA
Zobacz wideo Marcin Gortat odpowiada na zaczepki Mameda Chalidowa! "On jest mistrzem"
Łączyński z kapitalnym rzutem w ostatniej akcji
W ostatniej kwarcie wydawało się, iż to Sopocianie wygrają prestiżowy pojedynek. Były momenty, w których utrzymywali przewagę od sześciu do ośmiu punktów. Od stanu 66:73 to jednak gospodarze zdobyli siedem punktów i wyrównali stan gry. Remis utrzymywał się prawie do samego końca.
Koszykarze Trefla mają czego żałować, bo przy wyniku 77:77 rozgrywali akcję, ale stracili piłkę i rywale otrzymali jeszcze mało czasu w to, by coś zdziałać.
Wtedy Jakub Garbacz osaczony przez rywali podał do Kamila Łączyńskiego, a ten oddał szalony rzut z bardzo daleka. Wydawać by się mogło, iż to nie ma szansy się udać, ale rzeczywistość okazała się dla Gdynian wspaniała. Łączyński trafił na równo z syreną. Później jeszcze sędziowie sprawdzali na monitorach prawidłowość akcji, ale ostatecznie oznajmili, iż Arka może cieszyć się ze zwycięstwa.
Arka z lepszym bilansem od Trefla
O rzucie Łączyńskiego kibice z Gdyni na pewno będą mówić jeszcze długo. W ich zespole rewelacyjny mecz rozegrał Milan Barbitch. Francuz był najskuteczniejszy spośród wszystkich na parkiecie, rzucił 23 punkty.
Arka i Trefl już po raz 47. zmierzyły się w derbach Trójmiasta. Lepszym bilansem legitymują się Gdynianie, którzy zanotowali 27. zwycięstwo.
AMW Arka Gdynia - Energa Trefl Sopot (17:20, 19:14, 11:14, 25:19)

2 godzin temu
















