To będzie koniec pewnej ery. Mateusz Borek o zakończeniu kariery Khalidova

1 tydzień temu


Mateusz Borek wypowiedział się szerzej o zbliżającym się zakończeniu kariery przez Mameda Khalidova. Nie brakowało emocji i pięknych słów.

Pracownik KSW, promotor i znany dziennikarz, czyli rzecz jasna Mateusz Borek zabrał głos po walce Mameda Khalidova z Pawłem Pawlakiem. Zwrócił on uwagę nie tyle na sam wynik sportowy, co na emocjonalny ciężar całej sytuacji i to zarówno w kontekście ich rywalizacji, jak i przyszłości ikonicznego Mameda.

W jego narracji najważniejsze było to, iż mówimy o zawodniku, który przez lata funkcjonował na absolutnym szczycie i był przyzwyczajony do wygrywania niemal z każdym rywalem, niezależnie od miejsca czy etapu kariery, co pokazał zresztą choćby triumf nad Adrianem Bartosińskim. Borek podkreślił, iż w przypadku Mameda każda porażka działa inaczej niż u zdecydowanej większości, bowiem jest to coś niezwykle co niezwykle mocno uderza w tożsamość sportowca, o czym przekonał się choćby – za sprawą Mameda – przed chwilą wspomniany „Bartos”.

W ocenie dziennikarza sama walka z Pawlakiem była momentem, w którym zderzyły się dwa stosunkowo odmienne światy MMA. Z jednej strony Mamed, opierający się na doświadczeniu, kreatywności i nieprzewidywalności, a z drugiej bardziej poukładany mistrz, który konsekwentnie realizuje plan, pierwszorzędnie neutralizując poczynania wroga. Borek zwracał uwagę, iż to nie była jednostronna konfrontacja, ale starcie, w którym z każdą rundą coraz bardziej widoczna była różnica tempa i świeżości. Choć Mateusz myślał, iż Khalidov jest w stanie po raz kolejny oczarować fanów, to tym razem jednak czegoś zabrakło – poniżej jego wypowiedź na ten temat:

Ja miałem dzisiaj wrażenie, iż cały czas coś wisi. Coś wisi w tej hali, coś wisi nad tą klatką. Moim zdaniem kapitalne dostał wsparcie też Paweł Pawlak od swojej ekipy, która była głośna, która była energetyczna, która nie pozwoliła Torwarowi zaczarować Mamedem Pawła Pawlaka.

– mówił dziennikarz.

ZOBACZ TAKŻE: „Paweł jest mądrzejszy od Adriana”. Dyrektor KSW o wygranej Pawlaka nad Chalidowem

Najistotniejszą kwestią, którą poruszył menadżer Tomasza Adamka, to jednak obawa związana z nieuchronnym końcem kariery jednej z największych postaci w historii polskiego MMA:

Tak, jak bałem się kiedyś o koniec kariery Andrzeja Gołoty, Darka Michalczewskiego, Tomka Adamka, no to dzisiaj też tak wiadomo, iż człowiek zdaje sobie sprawę, iż to jest kwestia jednej, dwóch, trzech walk, kiedy zakończą swoje kariery legendy KSW, a także UFC, czy Mamed Khalidov, czy Janek Błachowicz. Jakoś tak w człowieku, takim normalnym kibicu, choćby nie mówię dziennikarzu czy nie wiem… Facecie, który zna go przez 20 lat i tak naprawdę zaczynałem tutaj jego karierę w 2007 roku medialnie, bo pewnie byłem już w federacji trzy lata wcześniej… Jakoś nie chcesz tego. Chcesz to z siebie wyprzeć. Że ktoś jest nieśmiertelny, iż kogoś nie dotyka czas. Że może on będzie jak Benjamin Button w tym filmie, iż będzie coraz młodszy, iż jeszcze gdzieś tam pojawi się ten ogień i ta energia.

– powiedział Mateusz Borek w trakcie transmisji na Kanale Sportowym tuż po KSW 117.

Przyszłość Mameda Khalidova

Ta oczywiście aktualnie pozostaje nieznana. Po walce nie podjął on jednoznacznej decyzji w sprawie przyszłości, choć jednocześnie nie ukrywał, iż znajduje się w trudnym momencie. To nie jest zawodnik, który łatwo godzi się z porażkami, szczególnie przy tak długiej karierze na najwyższym poziomie. Uznanie wyższości Pawła Pawlaka było dla niego naturalne w kontekście przebiegu pojedynku, ale jednocześnie widać było, iż nie jest to dla niego sytuacja komfortowa ani oczywista.

Warto odnotować, iż wczoraj w Warszawie był on niezwykle bliski pozostawienia rękawic w klatce federacji KSW. Był przekonany o tym, iż to uczyni, jednakże w ostatecznym momencie zmienił decyzję, za sprawą, jak się okazało, kluczowego czynnika, na temat którego więcej —> tutaj.

Mamed znajduje się dziś w trudnym położeniu, bowiem z jednej strony wciąż ma w sobie sportowy ogień i umiejętności, które pozwalają mu rywalizować na wysokim poziomie, ale z drugiej coraz częściej pojawia się pytanie o sens dalszego kontynuowania kariery w sportach walki. Tego typu decyzje nigdy nie są proste, szczególnie dla kogoś, kto przez lata był twarzą całej organizacji i jednym z jej najważniejszych filarów.

ZOBACZ TAKŻE: „Pokonałbym go easy”. Polak walczący w UFC pewny wygranej nad mistrzem KSW

Polskie MMA bez Mameda

Mamed Khalidov z biegiem lat wyrósł na największą ikonę w historii KSW i trudno to dziś podważyć. Przez lata był on nie tylko zawodnikiem, ale też symbolem całej organizacji, jej rozwoju i wejścia na zupełnie inny poziom popularności w Polsce, choć oczywiście udział w tym miały także inne postacie, jak choćby Mariusz Pudzianowski.

To Mamed walczył w walkach wieczoru największych wydarzeń, takich jak gale na PGE Narodowym czy jubileuszowe KSW 100. Do dziś jego nazwisko najbardziej przyciąga uwagę szerokiej publiczności, która śledzi go już zresztą od dawien dawna.

Dla wielu kibiców KSW i Mamed są czymś niemal nierozłącznym. Gdy pojawia się logo organizacji, naturalnie pojawia się też obraz Khalidova. Ewentualne zakończenie kariery nie będzie tylko decyzją jednego zawodnika, ale symbolicznym zamknięciem całej epoki. Epoki, w której KSW budowało swoją markę, a Mamed był jej najważniejszym elementem.

ZOBACZ TAKŻE: Są karty punktowe z walki Mameda z Pawlakiem. Chalidow prowadził u jednego z sędziów

Ciężko ocenić na co się skusi Khalidov, jednakże tak czy siak w niedalekiej przyszłości czeka nas obraz sceny, na której go nie będzie. Będzie to wielka pustka, którą ciężko będzie jakąś wypełnić – dziś zdaje się to być wręcz niemożliwe.

Idź do oryginalnego materiału