- Mocne strony Wolfsburga są oczywiste, to drużyna silna w ofensywie, zawsze groźna pod bramką. W ostatnich meczach strzelili wiele goli. Trzeba być przygotowanym na atuty przeciwnika. jeżeli dostaną szansę, strzelają gole. Przede wszystkim chodzi jednak o naszą siłę, o to, żebyśmy narzucili swój styl gry - mówił przed spotkaniem trener gospodarzy Vinvent Kompany.
REKLAMA
Zobacz wideo Jak zagra Legia na wiosnę? Papszun: Będziemy walczyć o życie
Istotnie: VfL dużo goli strzela (24), natomiast bardzo dużo też traci (28). To czwarty najgorszy wynik w Bundeslidze - po Heidenheim (36), Eintrachcie Frankfurt (33) i Augsburgu, który w niedzielę zainkasował cztery bramki od Borussii Moenchengladbach. Ten wynik byłby pewnie jeszcze gorszy, gdyby nie dobra postawa między słupkami reprezentanta Polski, Kamila Grabary. W rywalizacji z liderem też prezentował się solidnie, natomiast to nie uchroniło jego ekipy przed dziewiątą porażką w sezonie.
Grabara pokonany. Bayern zniszczył Wolfsburg
Na wyróżnienie szczególnie zasługuje interwencja Polaka z 39. minuty. Lennart Karl otrzymał dobre podanie w pole karne i uderzył w lewy narożnik, ale były golkiper FC Kopenhagi nie dał się zaskoczyć. W tym momencie było już jednak 2:1 dla Bayernu Monachium.
Wynik w 5. minucie bardzo pechowo otworzył Kilian Fischer. Stoper gości starał się zatrzymał przeciwnika, ale zamiast tego wpakował piłkę do własnej siatki. Przyjezdni gwałtownie odpowiedzili za sprawą Dzenana Pejcinovicia.
To podziałało jak płachta na byka na Bawarczyków. Jeszcze przed przerwą Luis Diaz z bliskiej odległości wykończył dośrodkowanie Olise. Reprezentant Francji wypracował też dwa kolejne gole - sam wpisał się na listę strzelców w 50. minucie, uderzając w długi róg bramki Grabary, a po chwili zanotował asystę przy samobójczym trafieniu Moritza Jenza.
Bayernowi wciąż było mało. Defensywa "Wilków" co chwila się kompromitowała, pozwalając przeciwnikom na kolejne trafienia. W 68. minucie goście zaspali przy rozegraniu rzutu wolnego i praktycznie sprezentowali Bawarczykom następnego gola. 60 sekund później cudownym uderzeniem z dystansu popisał się Harry Kane. Było już 6:1, a do końca jeszcze dużo czasu. Wystarczająco, by dobić przyjezdnych.
Historyczna klęska Wolfsburga
6:0 - raz z Borussią Dortmund (2022/2023) i dwukrotnie z Bayernem Monachium (2018/2019, 2016/2017) - to do tej pory były najwyższe porażki VfL w Bundeslidze. Bawarczycy w niedzielę byli jednak bezlitośni i do bólu skuteczni przy biernej postawie obrony bezzębnych "Wilków". Grabara nie miał nic do powiedzenia, a co kilka minut musiał zaglądać do siatki. W 76. minucie stało się to, co nieuniknione przy takiej postawie...
Rozgrywający kapitalny mecz Olise dostał podenie od Luiza i z zimną krwią pokonał reprezentanta Polski. Kropkę nad "i" strzałem wślizgiem postawił Leon Goretzka. Grabara mógł zachować się lepiej przy tej sytuacji. Przy próbie interwencji musnął lekko piłkę, ale gola zapisano na konto Niemca. Na jego szczęście i szczęście jego kolegów w doliczonym czasie gry Bayern już odpuścił i nie zdobył już gola. Skończyło się 8:1!
Bawarczycy umocnili się na prowadzeniu w Bundeslidzie. VfL jest 14. i już teraz ma najgorszą defensywę w lidze. Razem z Heidenheim.
Bayern Monachium - VfL Wolfsburg 8:1
Bramki: Kilian Fischer (5' - samobój), Luis Diaz (30'), Michael Olise (50', 76'), Raphael Guerreiro (68'), Harry Kane (65'), Leon Goretzka (88') - Dzenan Pejcinović (13')

3 godzin temu
















