Tak o problemach z alkoholem Boruc jeszcze nie mówił. "Charakter nie pozwalał"

20 godzin temu
- Wydawało mi się, iż to będzie przejściowe, to będzie chwila - mówił w programie "A pamiętasz jak?" Artur Boruc. Były bramkarz reprezentacji Polski otwarcie przyznał, iż grając w piłkę, miał problem z używkami. Ostatecznie udało mu się je zażegnać, mimo iż długo wzbraniał się przed poproszeniem o pomoc. Dlaczego nie chciał tego zrobić?
Artur Boruc swego czasu uchodził za jedną z największych gwiazd reprezentacji Polski. Mimo to poza boiskiem nie zawsze świecił przykładem. Nie jest tajemnicą, iż były bramkarz w trakcie swojej kariery miał problemy z alkoholem. Ba, za kadencji Leo Beenhakkera w 2008 r. i Franciszka Smudy w 2010 r. był wyrzucany ze zgrupowań właśnie za alkoholowe ekscesy. Po latach sam przyznał się do swoich słabości.

REKLAMA







Zobacz wideo Boruc szczerze o swoich problemach: Mówię tutaj o jakichś dziwnych rzeczach i używkach



Boruc sam to przyznał. Chodzi o używki. "To zaczęło być zbyt ciężkie"
Nie tak dawno w wywiadzie u "Żurnalisty" zdradził, iż w pewnym momencie po pomoc musiał choćby udać się do specjalisty. - Tak, kilka osób o tym wie, ale miałem swojego mentora grupy AA, kiedy grałem jeszcze w Szkocji - ujawnił. Teraz o walce z nałogiem opowiedział w programie Sport.pl: "A pamiętasz jak?".


Jak przyznał, po pomoc zgłosił się stosunkowo późno. - Mówię tutaj o jakichś dziwnych momentach, używkach itd. To wszystko zaczęło być zbyt ciężkie, chociaż wiedziałem, iż mogę sobie z tym poradzić. Miałem narzędzia w postaci psychologów czy kogoś innego. To jednak - nie wiem - może mój charakter nie pozwalał na to, by sięgnąć po tę pomoc wcześniej - wyjaśnił.
To wtedy Artur Boruc postanowił skończyć z nałogiem. "Zacząłem zdawać sobie sprawę..."
Mimo różnych sygnałów alarmowych Boruc długo lekceważył problem. - Wszystkim dookoła mówiłem, iż to jest coś fajnego, iż na to czekałem, iż mi się nie chce, nie chcę grać w piłkę i to jest moment, na który czekałem w życiu. To jednak przewrotnie nie chciałem zasięgnąć żadnej pomocy, bo wydawało mi się, iż to będzie przejściowe, to będzie chwila - ciągnął.


W końcu jednak uświadomił sobie, iż musi coś z tym zrobić. - Przyzwyczaiłem się do tego, to było coraz cięższe i dopiero po jakimś czasie zacząłem zdawać sobie sprawę, iż jednak moje życie nie idzie w kierunku, w którym chciałem, żeby szło. Powoli zacząłem wychodzić z tego. Mam nadzieję, iż to już jest poza mną i będzie już tylko lepiej - podsumował.
Idź do oryginalnego materiału