Stoch przez lata był godnym następcą Małysza. Nie brakuje opinii, według których pod względem sukcesów choćby przebił poprzednika, w końcu aż trzy razy zdobywał złoto olimpijskie. Jednak bez wątpienia to Małysz kończył zawodową karierę w lepszym momencie, gdy znajdował się w ścisłej czołówce Pucharu Świata. Dla porównania, Stoch w tym roku zajmuje 31. miejsce w klasyfikacji generalnej, a w pierwszej dziesiątce konkursu znalazł się tylko raz.
REKLAMA
Zobacz wideo Czy to był ostatni mecz Lewandowskiego? Kosecki: On jest zawsze tam, gdzie Polska go potrzebuje. Jest nie do zastąpienia!
- Szkoda mi patrzeć na to, jak Kamil się męczy. Wiem, iż on chce, siłowo wszystko jest przygotowane dobrze, ale głowa go nie puszcza - powiedział Małysz na antenie stacji Eurosport.
Istotnie, Stoch dobrze zaczął swój ostatni sezon w karierze, ale w jego drugiej części, poza bardzo loteryjnym konkursem w Lahti, gdzie zajął wspomniane dziesiąte miejsce, nie miał wielu powodów do radości. Trzech konkursów nie ukończył z punktami, a dwa razy nie przechodził choćby kwalifikacji.
- W najgorszych, najczarniejszych scenariuszach nie spodziewałem się, iż tak będzie wyglądał mój ostatni sezon. Nawiązując do serialu, to jest trochę życiowa ironia - miało być pięknie, łatwo i przyjemnie, a momentami to była droga krzyżowa - mówił Stoch w rozmowie z Eurosportem.
Małysz: Stoch zawsze wymagał od siebie więcej, niż mógł
Pomimo przeciętnego ostatniego sezonu Stocha, Adam Małysz podkreślał to, jak wielkie zasługi dla polskich skoków ma odchodzący mistrz.
- Przez tyle lat jednak przyniósł tyle euforii polskim kibicom, iż czapki z głów przed nim. Kamil to wielki sportowiec, lider, przykład tego, jak należy podchodzić do sportu. On zawsze wymagał od siebie więcej, niż w danym momencie choćby mógł - powiedział Małysz.
Prezes PZN podkreślił też, iż męczarnie na skoczni dotyczą nie tylko Stocha, ale wszystkich polskich skoczków.
- To jest przykre, bo widzimy, iż nasi zawodnicy się męczą. Ten sezon musi się zakończyć, musimy przeanalizować, co było nie tak, a co było okej. Igrzyska były wspaniałe, ale po nich wróciliśmy w Pucharze Świata do tego, co było przed. Nie wiem, dlaczego tak jest, nie jestem tak blisko, ale sami trenerzy wielokrotnie zastanawiają się nad powodami - powiedział Małysz.
48-latek zasugerował też, iż różnica poziomów pomiędzy Polakami i resztą stawki może wynikać nie tylko ze słabszej formy Biało-Czerwonych: - Ja patrząc z boku, jestem przekonany, iż nie chodzi tylko o przygotowanie, ale też kwestie sprzętowe. Na igrzyskach są większe kontrole, pewnych zawodników tam nie było, kończą się igrzyska, wraca Puchar Świata i oni znowu się pojawiają.

2 godzin temu










