Fatalny występ Polaków w Planicy. Tak źle nie było od 11 lat

1 godzina temu
Koszmar Polaków w Planicy! Nasza reprezentacja zajęła ostatnie, czyli 8. miejsce w drużynowej rywalizacji na skoczni mamuciej. W dodatku wbiliśmy się w dno bardzo głęboko, bo do przedostatniej Finlandii straciliśmy grubo ponad 100 punktów. Walka o zwycięstwo rozstrzygnęła się między Austrią, Japonią i Norwegią. Ostatecznie wygrali Austriacy po dramacie Norwegów w ostatnim skoku.
Konkursy drużynowe to w obecnym Pucharze Świata rzadkość, wszak choćby z programu zimowych igrzysk wyparła je rywalizacja duetów. Jednak na koniec sezonu w Planicy to właśnie klasyczną, starą drużynówkę przyszło nam obejrzeć. Ten format nie oznaczał jednak niczego dobrego dla Polaków. W obecnej formie naszej kadry prawdopodobnie i w duetach byłoby niezwykle trudno o choćby niezły wynik. Natomiast w konkursie drużynowym z czterema skoczkami groził nam jeszcze większy dramat.

REKLAMA







Zobacz wideo Formuła 1 straci setki milionów! Nie będzie wyścigów na Bliskim Wschodzie



Polacy nie mieli większych szans na wysokie miejsce. gwałtownie okazało się, dlaczego
Na szczęście nie mogliśmy odpaść po pierwszej serii, bo udział zgłosiło tylko osiem reprezentacji. Jednak realnie Polaków czekała walka co najwyżej o uniknięcie ostatniego miejsca. Indywidualnie w piątek punktował tylko Kamil Stoch, a w serii próbnej zajęliśmy właśnie lokatę na samym końcu. Głównie przez skok Dawida Kubackiego (153 m). Co do Stocha, dla niego był to ostatni w karierze konkurs drużynowy. Prawdopodobnie z tego powodu to on, a nie Żyła, został wytypowany do skakania jako czwarty, czyli ten teoretycznie najlepszy. Kamil to też rekordzista Pucharu Świata w liczbie drużynówek, w których brał udział (82).


Już po pierwszej grupie nie było wiele powodów do radości. Żyła skoczył solidnie, bo 209,5 metra, ale i tak słabiej niż Fin Niko Kytosaho (218 m) oraz Szwajcar Sando Hauswirth (212 m). Sensacyjnie daleko na ostatnim miejscu była po pierwszej grupie Słowenia, po słabym skoku Roka Oblaka (197 m). Niestety niedługo później odebraliśmy im miejsce na dnie tabeli. Dawid Kubacki skoczył ledwie 189 metrów. Timi Zajc 236 metrów, więc nie było czego zbierać. Już wtedy do przedostatniej Szwajcarii traciliśmy prawie 21 punktów.


Austriacy i Japończycy bili się na odległości. Polacy sprawdzali, co tam na dnie
Nie zanosiło się, by Aleksander Zniszczoł i Kamil Stoch mieli nas wyciągnąć z ostatniej lokaty. W rzeczy samej im się to nie udało. 214 metrów (Zniszczoł) i 207 m (Stoch) to nie były złe próby. Jednak wiatr pod narty był potężny. Nie brakowało lotów powyżej 230 metrów, a ponad 240 metrów też. Np. Johann Andre Forfang poleciał 246 metrów. Polska była na 8. miejscu ze stratą ponad 14 pkt do przedostatniej Szwajcarii.
Na prowadzeniu po pierwszej serii byli Austriacy, którzy długo byli za Japonią, ale w ostatniej serii Stephan Embacher bardzo wyraźnie pokonał Rena Nikaido. 233,5 metra Austriaka znokautowało wręcz skoczka z Kraju Kwitnącej Wiśni (225 metrów) i Austria miała aż 21 pkt przewagi. Podium uzupełniali Norwegowie po tej "bombie" Forfanga. Domen Prevc, który w serii próbnej prawie upadł i ratował się klepnięciem buli (80 m), tym razem poleciał 232 m, ale jego kadra wciąż traciła ponad 20 pkt do Top 3.



Polacy bardzo, BARDZO daleko na dnie w ostatniej drużynówce Stocha
Druga seria zapowiadała się znakomicie, ale musieliśmy na nią trochę poczekać. W przerwie wzmógł się i tak silny już wcześniej wiatr. Sędziowie postanowili opóźnić jej start o 15 minut. Tym razem jednak udało się wznowić konkurs. Niestety Polska dość gwałtownie skazała się na 8. miejsce. 203 metry Piotra Żyły to było prawie nic w porównaniu do 215 metrów Niko Kytosaho i aż 228,5 metra Sandro Hauswirtha. Potem zrobiło się o wiele gorzej, bo Dawid Kubacki formy nie ma absolutnie. Tylko 169,5 metra i koniec jakichkolwiek planów na inne miejsce niż ostatnie.
Po jego skoku mieliśmy niższą notę po sześciu próbach, niż większość stawki po pięciu. Strata do przedostatniej Finlandii? Ponad 60 punktów. Nic nie było już nas w stanie uchronić przed ostatnim miejscem. Zniszczoł w drugiej serii poleciał tylko 190 metrów, a Stoch w swoim ostatnim w życiu skoku w konkursie drużynowym uzyskał ledwie 185,5 metra. Szkoda, iż taki ten ostatni akcent był, ale cóż zrobić. Polska skończyła na 8. miejscu ze stratą 113,4 pkt do Finów. Koszmar.






Dramat Forfanga! Norwegia zmarnowała wielką okazję
Walka o zwycięstwo okazała się wyjątkowo zaciekła. Przed ostatnią grupą wszystko się zmieniło. Na prowadzenie wskoczyli Norwegowie, którym Isak Andreas Langmo poleciał 239 metrów, a Lindvik 235,5. Za to Austriacy i Japończycy pokpili sprawę. Konkretnie Markus Mueller (201,5 metra) i sensacyjnie Ryoyu Kobayashi (tylko 197,5 m). O wszystkim zdecydować mieli Stephan Embacher, Ren Nikaido oraz Johann Andre Forfang.
Najlepszy z nich okazał się Embacher, który poleciał 221 metrów. Dramat przeżył Forfang, który nie tylko nie obronił trzeciej lokaty, ale też zepchnął Norwegów na 3. miejsce lotem na zaledwie 202,5 metra. Austria wygrała! Japonia na drugiej lokacie.
Idź do oryginalnego materiału