Tak Justyna Kowalczyk-Tekieli potraktowała płaczącą Polkę

2 godzin temu
- To naprawdę boli - przyznała Maryna Gąsienica-Daniel, której zabrakło 0,13 s do olimpijskiego medalu w slalomie gigancie. Podczas wywiadu telewizyjnego, który przeprowadzała z nią Justyna Kowalczyk-Tekieli, kilkakrotnie zaciskała mocno usta, by się nie rozpłakać. Ale w końcu i tak z oczu polskiej alpejki popłynęły łzy.
Justyna Kowalczyk-Tekieli dobrze zna smak zarówno wielkiego sukcesu na igrzyskach, jak i rozczarowania, gdy do medalu zabrakło niewiele. I to właśnie ona, jako wysłanniczka Eurosportu, przeprowadziła rozmowę z Maryną Gąsienicą-Daniel w trudnym dla alpejki momencie.


REKLAMA


Zobacz wideo Największy pechowiec igrzysk. Wszystko zaczęło się 20 lat temu w markecie [Reportaż]


Szczęście, a nie umiejętności. Kowalczyk-Tekieli pytała, Gąsienica-Daniel ocierała łzy
Wiele osób bardzo sceptycznie podchodzi do pechowości 13-tki, ale w niedzielę z pewnością ta liczba nie przyniosła szczęścia Gąsienicy-Daniel. Alpejka występowała z tym numerem startowym, po pierwszym przejeździe była 13., a ostatecznie straciła 0,13 s do upragnionego medalu. Medalu, na który po cichu liczyła nie tylko 31-letnia Polka, ale i wielu kibiców. Nic dziwnego więc, iż zawodniczka, która zajęła ostatecznie siódme miejsce, była rozczarowana.
- Maryna, nie chcę cię widzieć płaczącą – zagaiła rozmowę przed kamerą Kowalczyk-Tekieli.
Utytułowana biegaczka narciarska pogratulowała alpejce najlepszego w karierze wyniku w igrzyskach i pochwaliła ją za drugi przejazd, po którym ta awansowała o sześć pozycji. W pierwszym Gąsienica-Daniel zaliczyła błąd, po którym serca polskich kibiców na chwilę zadrżały. Ale się wyratowała, lądując po wysokim skoku na jednej narcie.


- Ciężko mi powiedzieć coś więcej niż to, iż przegrać medal od 0,12 czy 0,13 s naprawdę boli. Ale dałam dzisiaj z siebie wszystko. Wiem, iż w drugim przejeździe kilka razy chwyciło mi nartę. Podejrzewam, iż to zaważyło, iż straciłam troszeczkę prędkości. I tak naprawdę dzisiaj to już choćby nie była kwestia samych umiejętności, tylko odrobiny szczęścia. Takie małe różnice rzadko się zdarzają w narciarstwie. Uważam, iż dziś – poza Federicą [Brignone, złotą medalistką – red.] - wszystkie byłyśmy tak samo mocne – podsumowała polska narciarka.


Słuchając kolejnego pytania zdobywczyni pięciu medali olimpijskich, uśmiechnięta zwykle zawodniczka otarła płynące z oczu łzy. Kilka razy też zaciskała usta, by się nie rozpłakać. To jej czwarte igrzyska. Najlepiej dotychczas poszło jej cztery lata temu w Pekinie, gdzie – również w slalomie gigancie - była ósma.
Czy będą piąte igrzyska polskiej alpejki? "Jest mi po prostu przykro"
Teraz wiele osób liczyło, iż sprawi niespodziankę, bo świetnie radziła sobie wcześniej w tym sezonie. Trzykrotnie była w czołowej dziesiątce zawodów Pucharu Świata w gigancie, w tym dwukrotnie piąta. Kowalczyk-Tekieli w pewnym momencie zasugerowała, iż może 31-latka zdobędzie upragniony medal na kolejnych igrzyskach. Na twarzy Gąsienicy-Daniel znów pojawiło się rozczarowanie na myśl o zmarnowanej szansie. Nie odpowiedziała jednoznacznie i trudno na tej postawie wnioskować, czy będzie jeszcze walczyła o występ w 2030 roku.
- Przyjechałam na te igrzyska w najlepszej możliwej formie. Byłam świetnie przygotowana. Krótko przed gigantem mieliśmy kilka dni treningów, na których czułam się świetnie. Jest mi po prostu przykro, iż nie udało się zdobyć medalu, bo naprawdę było blisko. Ale z drugiej strony mogę być dumna, iż byłam w gronie dziewczyn, które o niego walczyły. To naprawdę mocna czołówka alpejskiego giganta – podkreśliła Gąsienica-Daniel.


Jak dodała, prosta trasa niedzielnej rywalizacji nie była korzystna dla takich zawodniczek jak ona, czyli bardziej technicznych.


- Była lepsza dla dziewczyn, które umieją dobrze jechać na wprost. Zwłaszcza w pierwszym przejeździe. Z tego powodu miałam pewne obawy przed startem. Ale mimo wszystko w miarę sobie z tym poradziłam i dalej byłam w walce [o medal – red.]. Nic więcej nie mogę powiedzieć – zakończyła smutna polska alpejka, która na koniec uściskała się z Kowalczyk-Tekieli.
Idź do oryginalnego materiału