Tak Flick potraktował Lewandowskiego. Czegoś takiego nie było od 15 lat

1 godzina temu
Po niedzielnej porażce Barcelony z Realem Sociedad (1:2) Robert Lewandowski ma więcej powodów do frustracji niż tylko wynik. Kapitan reprezentacji Polski znów usiadł na ławce rezerwowych i wydaje się, iż Hansi Flick przytrzymał go na niej dłużej, niż powinien. Kiedy w końcu Lewandowski wszedł na boisko, sytuacja na nim zmieniła się tak, iż Polak nie mógł pomóc swojej drużynie.
Kiedy w 70. minucie Marcus Rashford strzelił gola na 1:1, wydawało się, iż FC Barcelona złamała rywala i za chwilę zdobędzie zwycięską bramkę, do czego niezbędny może okazać się Robert Lewandowski. Zamiast tego drużyna Hansiego Flicka gola jednak straciła, przez co przegrała z Realem Sociedad 1:2, doznając trzeciej porażki w tym sezonie ligowym.

REKLAMA







Zobacz wideo Lewandowski trafi do MLS? Kosecki: Często to powtarzał, na pewno ma plan



Lewandowskiemu została frustracja. Nie tylko z powodu niekorzystnego wyniku, ale też zmarnowanej okazji i tego, jak niespodziewanie zmieniła się sytuacja na boisku po golu Goncalo Guedesa. Polak bardzo chciał pomóc Barcelonie, ale choćby nie miał do tego okazji.
Pierwsza taka sytuacja Lewandowskiego od 15 lat
Mecz w San Sebastian był już piątym z rzędu ligowym spotkaniem, które Lewandowski zaczął na ławce rezerwowych. Ostatni raz kapitan reprezentacji Polski zaczął mecz w La Liga 2 grudnia, kiedy FC Barcelona ograła u siebie Atletico Madryt (3:1). Mimo iż Lewandowski miał wtedy asystę przy golu Daniego Olmo, to przede wszystkim zmarnował rzut karny.
Wynik tamtego spotkania ustalił Torres, który zmienił Polaka w 67. minucie. Od tamtej pory 25-letni Hiszpan zaczynał kolejne ligowe mecze z Realem Betis (5:3), Osasuną (2:0), Villarrealem (2:0), Espanyolem (2:0) i w niedzielę z Realem Sociedad. O ile w pierwszym spotkaniu Torres błysnął hat-trickiem, o tyle w kolejnych meczach goli nie strzelał. Torres dołożył za to po bramce przeciwko Athletikowi Bilbao (5:0) w Superpucharze Hiszpanii i Racingowi Santander (2:0) w Pucharze Króla.
Lewandowski w roli zmiennika błysnął 3 stycznia w derbach Barcelony, gdy ustalił wynik meczu na 2:0. Ale ani to, ani bramka przeciwko Realowi Madryt (3:2) w Superpucharze Hiszpanii, nie zmieniły sytuacji Polaka w lidze. I to sytuacja mimo wszystko zaskakująca. Mimo wszystko, bo przecież Flick do coraz mniejszej roli Lewandowskiego w Barcelonie przyzwyczaja nas od kilku miesięcy.



Ale choćby w tym sezonie - mimo kontuzji odniesionej latem - nie zdarzyło się, by Lewandowski zaczynał na ławce pięć ligowych meczów z rzędu. Co więcej, to pierwsza taka sytuacja Polaka w Barcelonie i pierwsza od ponad 15 lat! By znaleźć taką serię Lewandowskiego w rozgrywkach ligowych, musimy cofnąć się do sezonu 2010/11 i początków Polaka w Borussii Dortmund, gdy na boiskach Bundesligi raczkował w poważnym, europejskim futbolu.
Podobnej sytuacji Lewandowski doświadczył też wiosną 2018 r. w Bayernie Monachium. W kwietniu tamtego roku Polak zaczął na ławce cztery kolejne spotkania Bundesligi. Wtedy jednak Jupp Heynckes tłumaczył swoje wybory koniecznością rotacji w składzie w kontekście walki o zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Lewandowski tamtej sytuacji jednak nie akceptował, a media szeroko rozpisywały się o jego wielkim niezadowoleniu.
Mimo iż dziś jest inaczej i Polak rozumie swoją sytuację, to - znając jego ambicję - na pewno chce więcej. "Lewandowski nie ma problemu z nową rolą. Nie prosił Flicka o wyjaśnienia, zaakceptował sytuację, choć stara się pozostać kluczowym zawodnikiem Barcelony" - pisała niedawno "Marca". I w niedzielę też mógł oczekiwać więcej. Zwłaszcza iż drużynie Flicka szło jak po grudzie.
Lewandowski może być sfrustrowany
Mimo iż w pierwszej połowie Barcelona była lepsza od Realu Sociedad, to na przerwę schodziła, przegrywając 0:1 po golu Mikela Oyarzabala. O przewadze drużyny Flicka najlepiej świadczy statystyka goli oczekiwanych. Według niej Katalończycy wypracowali 1.34 bramki przy zaledwie 0.2 gospodarzy. Barcelonie brakowało jednak skuteczności i szczęścia. Tylko w pierwszej połowie VAR - słusznie - cofnął gole Fermina Lopeza i Lamine'a Yamala oraz zmienił decyzję sędziego o podyktowaniu dla gości rzutu karnego.



Drugą połowę Barcelona zaczęła zaś od dwóch strzałów w słupek Olmo. Drużynie Flicka nie brakowało sytuacji. Brakowało jej kogoś takiego jak Lewandowski. Zwłaszcza iż w niedzielę jednym z najsłabszych piłkarzy na boisku był Torres. A mimo to Flick trzymał Lewandowskiego na ławce aż do 62. minuty.
I tylko centymetry dzieliły Polaka od tego, by już w drugim kontakcie z piłką doprowadzić do wyrównania. W 66. minucie z prawej strony w pole karne Realu Sociedad dośrodkował Yamal, a strzał Lewandowskiego w kapitalny sposób na poprzeczkę zbił wybitny w niedzielę bramkarz gospodarzy - Alex Remiro. Możliwe jednak, iż choćby gdyby 37-latek strzelił gola, to ten nie zostałby uznany z powodu spalonego. Ale fakty są takie, iż zaraz po wejściu Lewandowskiego na boisko coraz bardziej sfrustrowana ofensywa Barcelony odżyła na nowo.
Efektem tego był gol Marcusa Rashforda na 1:1 w 70. minucie. I kiedy wydawało się, iż Barcelona ruszy po zwycięskiego gola, do czego niezbędny może być Lewandowski, minutę później to gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie po bramce Guedesa. Gol Portugalczyka odmienił losy spotkania, bo to Real Sociedad nagle zaczął atakować i mógł zdobyć kolejną bramkę.
Lewandowski mógł się tylko frustrować. Najpierw zagraniem Pau Cubarsiego, po którego błędzie Guedes strzelił gola na 2:1. Kamery wyłapały nawet, jak Polak pokazywał Hiszpanowi, jak powinien się zachować w tej sytuacji. Później Lewandowskiemu została frustracja z powodu ofensywnej niemocy Barcelony. Drużyna, która do 70. minuty atakowała jak szalona, po golu Guedesa praktycznie przestała istnieć w ofensywie, a Polak praktycznie nie otrzymywał podań. Nie zmieniła tego choćby czerwona kartka, jaką w 88. minucie obejrzał Carlos Soler.



Chwilę wcześniej żółtą kartką ukarany został też Lewandowski. Ale to nie był efekt frustracji, a jego chęci do pracy. Polak głęboko cofnął się po piłkę i - wątpliwie - faulował przy próbie odbioru. Determinacja była ogromna, ale okazji zabrakło, przez co Lewandowski pozostał z 10. golami w tym sezonie. Szansę na kolejne będzie miał już w środę w Pradze, gdzie Barcelona zagra ze Slavią w siódmej kolejce Ligi Mistrzów. W niedzielę drużyna Flicka podejmie Real Oviedo w La Liga.
Idź do oryginalnego materiału