Szymański zdradził: Tak potraktował go Mourinho. Poszło w świat

2 godzin temu
Sebastian Szymański w zimowym okienku transferowym zamienił tureckie Fenerbahce na francuskie Stade Rennais. Polak w ostatnich meczach jest kluczową postacią zespołu z Bretanii, choć nie miał łatwego wejścia do zespołu. Do gry na najwyższym poziomie przygotowywali go wcześniej Jose Mourinho czy Arne Slot. - Każdy z tych okresów coś mi dał - przyznał pomocnik reprezentacji Polski w rozmowie z Dominikiem Guziakiem z Eleven Sports.
- Gdybym miał jeszcze trzech Szymańskich, wystawiłbym wszystkich - mówił latem 2024 roku Jose Mourinho po wygranym spotkaniu ligowym z Rizesporem (5:0). Portugalski szkoleniowiec wielokrotnie podkreślał, jak ważnym elementem dla jego drużyny jest reprezentant Polski, od którego legendarny trener rozpoczynał układanie składu Fenerbahce.

REKLAMA







Zobacz wideo Żelazny o Mourinho po zachowaniu Prestianniego: Niestety trener, trybuny i klub poszli za swoim piłkarzem



Mourinho jest ojcem sukcesu Szymańskiego? "To przecudowny człowiek"
W bieżącym sezonie jednak przygoda Sebastiana Szymańskiego z tureckim gigantem dobiegła końca. Podobnie zresztą, jak przygoda Mourinho z klubem ze Stambułu. Portugalczyk został zwolniony tuż przed końcem letniego okna transferowego, a Polak stracił miejsce w wyjściowym składzie. Jednocześnie nie zdążył zmienić kolorów klubowych przed upływem wyznaczonego terminu i musiał przeboleć kilka kolejnych miesięcy na ławce rezerwowych.
- Pierwsza część sezonu była dla mnie nową sytuacją. Grałem mało albo nie grałem na swojej pozycji. Nie było momentu, iż mógłbym rywalizować na swojej pozycji i wskoczyć do składu. Musiałem to przeczekać - mówił 50-krotny reprezentant Polski w rozmowie z Dominikiem Guziakiem z Eleven Sports.
Ostatecznie zimą po Szymańskiego zgłosiło się francuskie Stade Rennais, gdzie już udało mu się wywalczyć miejsce w wyjściowej jedenastce. W ostatnich trzech meczach ligowych pomocnik meldował się na murawie od pierwszej minuty, a w wygranych potyczkach z PSG (3:1) i AJ Auxerre (3:0) udało mu się zanotować po jednej asyście, czym zaskarbił sobie sympatię kibiców klubu z Bretanii. Początki jednak nie były łatwe.


- Wszystko jest nowe - nowy styl gry, nowi zawodnicy, nowi partnerzy. Nie zawsze łatwo jest wejść do drużyny jak najszybciej, początki bywają ciężkie. Chociaż w innych klubach udawało mi się od pierwszych spotkań wchodzić ze świeżą energią i to wyglądało super. Natomiast to jest liga wyżej i przeciwnicy są bardziej wymagający. Aczkolwiek aktualnie jestem zadowolony - podkreślił 26-latek, który nie krył, iż do gry na najwyższym poziomie w dużej mierze przygotował go Mourinho.



- Możliwe, iż gdyby nie on, odszedłbym z Fenerbahce trochę wcześniej. Nie będę jednak ukrywał, iż dobrze jest mieć za sobą trenera, który na ciebie stawia i który tobie ufa. Jose Mourinho był dla mnie taką osobą - przyznał wychowanek Legii Warszawa.
- Spędziłem z nim piękne chwile. To przecudowny człowiek i super trener. Nie będę ukrywał, iż wspólną decyzją uznaliśmy, iż jeszcze poczekam z odejściem. Koniec końców obróciło się to słabo w stosunku do mnie, bo trener został zwolniony pod koniec okienka transferowego i zostałem zablokowany w klubie, który nie widział mnie w swoich planach - dodał. Wcześniej Szymański miał okazję pracować z obecnym szkoleniowcem Liverpoolu - Arne Slotem. Holender prowadził Polaka w barwach Feyenoordu Rotterdam i również jest przez niego dobrze wspominany.


- Każdy z tych okresów coś mi dał. Od trenera Slota nauczyłem się bardzo dużo, jeżeli chodzi o sytuacje boiskowe. To jest bardzo dobry trener i zwraca uwagę na detale. Dzięki niemu moje wejście do ligi tureckiej było takie, a nie inne. Byłem dwa kroki przed swoimi przeciwnikami, bo tak mnie przygotował trener Slot. U trenera Mourinho zyskałem dużo w zakresie pewności siebie, mentalności boiskowej i pozaboiskowej. To najbardziej rzuciło mi się w oczy podczas pracy z nim - powiedział Szymański.
Stade Rennais zajmuje w tej chwili 6. miejsce w ligowej tabeli. "Czerwono-Czarni" mają na swoim koncie 37 punktów - tyle samo, co piąte Lille. Do miejsca premiowanego grą w eliminacjach do Ligi Mistrzów tracą trzy oczka. Kolejnym rywalem Szymańskiego i spółki będzie Toulouse FC - początek spotkania zaplanowano na sobotę 28 lutego o godz. 17:00.



Zobacz też: Szykuje się rewolucja ws. Stadionu Narodowego. Ujawniają plany
Idź do oryginalnego materiału