Sztuczna inteligencja przejmuje dyscyplinę. Zaczęło się od sedesów

2 godzin temu
Na mistrzostwach świata w Sopocie w 2014 roku ruszał lekkoatletyczny VAR. Z centrum dowodzenia przy sedesach. Na mistrzostwach świata w Toruniu w 2026 roku sędziom służy sztuczna inteligencja. Ale na szczęście ich nie zastąpiła. - Gdybyśmy teraz wszystko oparli tylko o AI, to w wynikach mielibyśmy "niedzielę cudów" - mówi Sport.pl Filip Moterski, który tym razem na MŚ występuje jako szef wszystkich arbitrów. Ciekawe, jak długo jeszcze sędziowie będą potrzebni.
Filip Moterski to szef polskich sędziów lekkoatletycznych, który w ostatnich latach jeździł na mistrzowskie imprezy z naszą kadrą, żeby pilnować, by zawodniczkom i zawodnikom nie stała się żadna krzywda.

REKLAMA







Zobacz wideo Ada Sułek chce zdobyć medal w Los Angeles w 2028 roku. "Macierzyństwo dodaje mi skrzydeł"



Moterskiego polscy kibice poznali jako człowieka bardzo skutecznego. Najgłośniej było o nim, gdy protestował i dowodził słuszności swoich protestów na MŚ 2023 w Budapeszcie. Tam dla Ewy Swobody miało zabraknąć miejsca w finale biegu na 100 metrów, ale dzięki interwencji działacza nie zabrakło. Tam węgierskiemu młociarzowi Halaszowi, a więc poważnemu rywalowi Wojciecha Nowickiego i Pawła Fajdka, początkowo uznano daleki rzut, nie zauważając, iż przekroczył przepisy, ale decyzję zmieniono po tym, jak do sędziów wparował arbiter z Polski.
Działał jak agent do zadań specjalnych. Ale na polskich MŚ nie służy Polakom
Od MŚ 2023 Moterskiego często można było spotkać na trybunie dla mediów. Siadał z nami wyposażony w lornetkę wojskową z 80-krotnym zoomem i w drugą lornetką, elektroniczną. Miał też dalmierz elektroniczny, a bywało, iż choćby i profesjonalną kamerę oraz teleskop na iPhone'a.
Moterski nagrywał starty Polaków, żeby w razie czego mieć własne ujęcia i nie bazować na tym, co pokażą kamery u sędziów. W kontrowersyjnych sytuacjach pytał zawodników ich czy czują, iż rywal bądź rywalka im przeszkodzili. A nas, dziennikarzy, prosił, żebyśmy mu zgłaszali każdą taką wypowiedź naszych lekkoatletów, jaką tylko usłyszymy od nich w mixed zonie (to miejsce, w którym media spotykają się ze sportowcami).
Moterski stał się istotną postacią lekkoatletycznej kadry po tym, jak na MŚ 2022 w Eugene zabrakło w niej kogoś, kto dobrze znałby się na przepisach. I kto pomógłby uniknąć błędu związanego z planowaniem startu naszej sztafety mieszanej 4x400 m (nikt w kadrze nie wiedział, iż na finał będziemy mogli wymienić tylko jedno z czworga biegaczy).



Od pojawienia się w zespole szef polskich sędziów wnosił pewność, iż nic nam nie umknie, a choćby dawał więcej – gotowość do walki o naszych lekkoatletów. Walki merytorycznej, na argumenty. Zwykle kończącej się sukcesami. Jego i dzięki temu naszych lekkoatletów. A teraz Moterskiego w kadrze nie mamy. U siebie, na swoich własnych mistrzostwach.
Święty-Ersetic aż chciała zakładać ochraniacze piłkarskie
Poczucie, iż Moterski w swojej normalnej roli bardzo by się nam przydał mieliśmy już pierwszego dnia tych mistrzostw. W piątek - po indywidualnych eliminacjach biegu na 400 metrów. Justyna Święty-Ersetic przyszła po nich do mixed zony z rozciętą skórą na mięśniu piszczelowym przednim prawej nogi. Zanim porozmawialiśmy, zabrał ją na chwilę i opatrzył jej ranę ratownik medyczny. Kontuzja, na szczęście drobna, wzięła się z tego, iż - jak opowiadała Justyna - Kenijka Mercy Oketch kopnęła ją kolcami, gdy po 200 metrach panie zbiegały ze swoich torów i walczyły o jak najlepszą pozycję przed drugim okrążeniem (w hali bieżnia ma tylko 200 metrów, na stadionie – 400).
Później żartowaliśmy z Justyną, iż na sobotnią rywalizację sztafet mieszanych będzie musiała założyć ochraniacze piłkarskie. Baliśmy się, co się może wydarzyć na zmianach zwłaszcza między rozpędzonymi biegaczami, a dopiero rozpędzającymi się biegaczkami. I – co tu ukrywać – trochę się też martwiliśmy czy wobec innych zajętości Moterskiego na tych mistrzostwach w bardzo prawdopodobnym zamieszaniu ktoś inny w razie czego powalczy o sprawiedliwość dla naszej sztafety.
Jak się okazało, po dyskwalifikacji Jamajki, która narobiła potwornego zamieszania na pierwszej zmianie, Polsce finiszującej na czwartym miejscu, przyznano brązowy medal. Moterski nadzorował to jako szef sędziów. W takiej funkcji pracuje na toruńskich mistrzostwach. A protesty do niego i innych arbitrów może składać Krzysztof Kęcki.



Pamiętamy, co się działo z Lewandowskim. Oby nie było powtórki
- Jestem nie tylko ja, jest wielu polskich sędziów. Wszyscy są czujni, chociaż generalnie technologia poszła do przodu tak, iż wszystko wyraźnie widać. Mamy nadzieję, iż będzie spokojnie, iż nie powtórzą się takie sytuacje, jak ta z Marcinem Lewandowskim, który na ME 2021 w Toruniu przez chwilę był złotym medalistą na 1500 m, ale później anulowano dyskwalifikację Jakoba Ingebrigtsena (za przekroczenie toru) i naszemu biegaczowi zostało srebro – mówi nam dyrektor sportowy i sekretarz generalny PZLA.
Cóż, na szczęście w dwa z trzech dni tych mistrzostw faktycznie nie wydarzyło się nic takiego, co skończyło się potężną awanturą z udziałem sędziów. Sprawa dyskwalifikacji Jamajki była oczywista – jury błyskawicznie wychwyciło przekroczenie przepisów na pierwszej zmianie i wyciągnęło konsekwencje.
AI pomaga. A wszystko zaczęło się z sedesami w tle
Od Moterskiego dowiadujemy się, jak dużo technologicznie zmieniło się w lekkoatletyce między Toruniem 2021 a Toruniem 2026. A już zupełnie w innej erze pod tym względem królowa sportu była w 2014 roku, gdy w Sopocie organizowaliśmy halowe mistrzostwa świata.
- Na halowych MŚ w Sopocie swoje początki miał VAR w lekkoatletyce. Ten VAR wtedy to była toaleta – mówi nasz sędzia. - Naprawdę. To był kawałek szatni. Mam zdjęcie, gdzie teraźniejszy prezydent World Athletics Sebastian Coe razem z członkami komisji odwoławczej i ze mną debatują w tej toalecie przy monitorach. Szkoda, iż na tym zdjęciu nie widać sedesu, na który mieliśmy widok - śmieje się Moterski.








Filip Moterski i m.in. Sebastian Coe sprawdzają VAR na halowych MŚ Sopot 2014Archiwum Filipa Moterskiego


- W Sopocie VAR to był prymitywny mikser dający widok z sześciu kamer. Cztery z nich były telewizyjne, wybieraliśmy takie, z których widok będzie najlepszy. Kilka miesięcy wcześniej VAR zastosowano podczas halowych mistrzostw Europy, ale tamten VAR był zrobiony już całkiem prymitywnie. A choćby nie mówię o próbach z 2012 roku z halowych MŚ w Stambule. Natomiast Sopot pokazał działaczom IAAF (dziś to World Athletics), iż to jest droga, którą trzeba iść. Wtedy działacze zrozumieli, iż trzeba bazować na analizie wideo, bo lekkoatletyka tak się rozwinęła, iż już coraz częściej decydują setne nie dziesiąte części sekundy, a teraz wiemy, iż tysięczne, a choćby dziesięciotysięczne - mówi Moterski.


Dziś VAR to powtórki z kilkudziesięciu kamer i aparatura robiąca choćby po 20 tysięcy klatek na sekundę. A system wspomaga sztuczna inteligencja. – AI jest używana do oceniania czy zawodnik biegł w swoim torze, co teoretycznie jest najprostsze. AI sprawdza też ważność prób w rzutach, co z kolei jest najtrudniejsze. Na sztucznej inteligencji opiera się już cała telemetria w naszym sporcie. I falstarty – wylicza szef sędziów na tych MŚ.
Ale Moterski od razu uspokaja – jego i innych fachowców AI tak gwałtownie całkiem nie zastąpi. – Jest w fazie testów i wyniki nie są do końca zadowolające. To dlatego, iż w lekkoatletyce bardzo dużo się dzieje, jest dużo zmiennych. Człowiek umie się w tym lepiej odnaleźć. Gdybyśmy wszystko oparli tylko o AI, to w wynikach mielibyśmy „niedzielę cudów" – mówi ekspert, nawiązując do znanego w świecie polskiej piłki nożnej określenia na wyniki niesprawiedliwe i nieuczciwe. – Na chwilę obecną nie można byłoby bazować tylko na sztucznej inteligencji i wierzyć, iż wyniki są prawidłowe. Ale AI ma ogromne zalety. A największą jest możliwość wdrożenia jej globalnie przy niewielkich kosztach – dodaje Moterski.



interesujące co nasz sędzia powie przy okazji kolejnej wielkiej imprezy w Polsce. I czy wtedy AI całkiem nie odbierze mu głosu. Choć bardzo możliwe, iż w 2028 i 2029 roku nic takiego jeszcze nie nastąpi, a są szanse, iż już wtedy zorganizujemy kolejne duże imprezy - ME na stadionie w Chorzowie i halowe ME ponownie w Toruniu.
Idź do oryginalnego materiału