Julia Szeremeta w pierwszym międzynarodowym starciu po zdobyciu srebrnego medalu na igrzyskach olimpijskich w Paryżu pokonała Węgierkę Szabinę Szucs w Memoriale Istvana Bocskaia i obroniła tytuł sprzed roku. Parę dni temu wyleciała za to do brazylijskiego Foz do Iguacui na zawody Pucharu Świata, organizowane przez nową federację World Boxing (dzięki niej boks pozostał w programie igrzysk olimpijskich).
REKLAMA
Zobacz wideo Szef KSW ostrzega: Pudzianowski tylko na tym straci
- Złoty medal w Debreczynie napędza. Forma też cały czas rośnie i z tego się cieszę, poprawiamy błędy. Nie jestem stuprocentowo zadowolona z walki na Węgrzech, ale wnioski zostały wyciągnięte - przekazała 21-latka w rozmowie dla Polskiego Związkowi Bokserskiego. Jej pierwszą rywalką w Brazylii była Alyssa Mendoza.
Niesamowity występ Julii Szeremety w Brazylii. Amerykanka nie miała żadnych szans
"Polkę czeka trudna walka. W ubiegłym roku wygrała z Amerykanką niejednogłośnie na punkty w kwalifikacjach IO" - pisał przed pojedynkiem dziennikarz TVP Sport Piotr Jagiełło. Mendoza również wystąpiła na IO w Paryżu, ale wygrała tylko jedną walkę, a finalnie została wyeliminowana przez Jucielen Romeu.
Standardowo już podczas wyjścia do ringu widać było po naszej zawodniczki, iż jest zmotywowana i gotowa na wymagający bój. Od samego początku nisko opuszczone ręce i praca lewym prostym. Rywalka szukała za to kombinacji, które niejednokrotnie dochodziły do twarzy Polki. Szeremeta - tak jak nas do tego przyzwyczaiła - była lotna na nogach. Im dłużej trwał pojedynek, tym Amerykance coraz trudniej było się do niej dobrać. "Polska, Polska" - niosło się z trybun.
Odskok, doskok, uniki głową - z każdą kolejną minutą przewaga naszej pięściarki była coraz większa. I koniec pierwszej rundy. Kiedy pokazano karty punktowe, trzech spośród pięciu sędziów uznało, iż lepsza w tej odsłonie była nasza zawodniczka. Druga odsłona to już prawdziwy popis. Można śmiało powiedzieć, że: bardzo duży luz, taniec i zabawa w ringu. A kiedy wyprowadzony cios - to zwykle celny. Ostatecznie wszyscy sędziowie punktowali rundę 10:9 na korzyść Polki.
Trzecią rundę Szeremeta rozpoczęła od ciosów na dół. Najwyraźniej zabolało to rywalkę, która ruszyła z niebezpieczną szarżą. Jej uderzenia na szczęście spadały na zamkniętą gardę Polki. Nie można jednak powiedzieć, iż wszystkie, gdyż parę ciosów było celnych. Amerykanka konsekwentnie wywierała presję, natomiast trudno jej było nadążyć nad srebrną medalistką olimpijską.
Po jednym z uderzeń Szeremeta nie utrzymała równowagi i osunęła się po linach na ziemię. Tuż po tym obie zawodniczki usłyszały jednak końcowy gong. Ostatecznie wszyscy sędziowie byli zgodni i ogłoszono jednogłośną decyzję na korzyść Polki.