"Lechia Gdańsk ostatecznie dostała licencję na grę w Ekstraklasie. Z jednym ważnym zastrzeżeniem - nowy sezon rozpocznie z pięcioma punktami ujemnymi" - pisaliśmy w maju ubiegłego roku na Sport.pl. Sprawa związana była z naruszeniami przepisów na tle finansowym i licencyjnym.
REKLAMA
Zobacz wideo Widzew ma kłopoty. Co dalej? "Dla właściciela to byłaby trauma"
Sprytny plan Lechii. Czy uratują się przed spadkiem?
Ostatnie tygodnie zupełnie nie wskazywały na to, iż ktoś wróci do sprawy. Liczne odwołania klubu z Gdańska bowiem spotykały się z negatywnymi odpowiedziami - najpierw ze strony PZPN, a później Trybunału Arbitrażowego przy Polskim Komitecie Olimpijskim.
Podopieczni Johna Carvera skupili się na walce o ligowy byt wyłącznie na boisku i wszystko wyglądało przyzwoicie. "Zielono-Biali" wygrali trzy spotkania w 2026 roku, dwa razy zremisowali i dwa razy przegrali. Na ich koncie widnieje jednak zaledwie 31 oczek, a batalia o utrzymanie cały czas pozostaje realistycznym widmem, które goni Gdańszczan. Jak jednak poinformowali dziennikarze "Przeglądu Sportowego" Piotr Wołosik i Łukasz Olkowicz, włodarze Lechii nie zakończyli bitwy o odzyskanie odjętych przed sezonem punktów.
- Wydawało się, iż sprawa jest zamknięta. Tliła się w tle, ale przestała wzbudzać emocje, bo Lechia zaczęła sobie ładnie radzić i pojawiło się myślenie: "dobra, te -5 punktów nie zaszkodzi, bo pewnie skończą gdzieś na 10-12 miejscu i się utrzymają". Ale teraz przypomnij, gdyby nie ujemne punkty, na którym miejscu byłaby Lechia? - zapytał Wołosik w podcaście "Ofensywni".
- Patrzyłaby w kierunku europejskich pucharów. Miałaby tyle samo punktów, co szósta Wisła Płock, czyli 36 - odparł Olkowicz.
- Zgadza się. A w obecnej sytuacji będzie się martwić o utrzymanie, bo to jest główny cel Lechii. No i co teraz? Jest wynajęta kancelaria, która za ciężkie pieniądze walczy o przywrócenie pięciu punktów Lechii - wyjawił Wołosik.
Dziennikarz "Przeglądu Sportowego" dodał, iż gdański klub zamierza walczyć o swoje poza granicami kraju, zgłaszając sprawę do CAS, czyli Trybunału Arbitrażowego w Lozannie. Z tym, iż postępowanie może ciągnąć się miesiącami, a do zakończenia sezonu pozostało coraz mniej czasu. W Trójmieście mają jednak sprytny plan.
- Lechia wpadła na szatański pomysł, proponując pokątnie, żeby te punkty im oddać i po ewentualnym wyczerpaniu ścieżki prawnej, rozliczyć się ostatecznie w lewo albo w prawo. Na dziś PZPN miałby oddać pięć punktów Lechii i czekać na rozstrzygnięcie albo w Polsce, albo w Lozannie. Ale nie wiem, kto na to pójdzie, bo to jest galimatias - stwierdził Wołosik.
- Może być przecież też tak, iż Trybunał przyzna te punkty Lechii, ale już będzie po sezonie. A co, jak Lechia spadnie? Jakieś kary gigantyczne, możesz nie być w pucharach, możesz spaść - rozważał Olkowicz.
- Właściciel Lechii Paolo Urfer spotkał się z piłkarzami i powiedział im, żeby się nie martwili, bo oni te punkty odzyskają. Jest przekonanie, iż ta sprawa będzie wygrana - dodał.
Kolejne starcie podopiecznych Johna Carvera w Ekstraklasie będzie miało miejsce w sobotę 21 marca. Lechia przed własną publicznością podejmie Pogoń Szczecin, a pierwszy gwizdek zaplanowano na godz. 17:30.
Zobacz też: Messi znów przeszedł do historii! Tym golem przebił samego Ronaldo

1 godzina temu
















