Po zmaganiach na Orlen Cup w Łodzi na początku lutego Ewa Swoboda kompletnie zszokowała całą sportową Polskę. - Jestem już stara, niedługo kończę przygodę ze sportem. Tak naprawdę już nie mam siły. Brakuje mi motywacji, jest mi ciężko. Jeszcze ten rok pobiegam, zobaczymy co będzie w następnym - powiedziała na antenie TVP Sport. Ewentualne zakończenie kariery przez sprinterkę to coś, czego raczej nikt się nie spodziewał.
REKLAMA
Zobacz wideo
Ewa Swoboda zakończy karierę? Wyjaśniła to po mistrzostwie Polski
W sobotę 22 lutego Swoboda została mistrzynią Polski w biegu na 60 metrów i w rozmowie cytowanej przez WP SportoweFakty znowu odniosła się do ewentualnego zakończenia kariery. Trzeba przyznać, iż tym razem słowa sprinterki mogą nieco uspokoić jej fanów.
- W życiu każdego sportowca przychodzi moment, w którym jesteśmy zmęczeni. W tym roku po raz pierwszy przeżywałam coś takiego. Nie wiedziałam, jak mam się z tym czuć, jak powinnam reagować. Wszystko mnie przytłoczyło, sytuacja mnie przerosła. Byłam przebodźcowana, zmęczona, niewyspana. To był naprawdę duży dołek psychiczny, ale na szczęście powoli z niego wychodzę - zaczęła świeżo upieczona mistrzyni kraju.
Dalej sprinterka przyznała, iż wraca do dobrej formy i to przekłada się na odsunięcie myśli o ewentualnej emeryturze. - Fizycznie to jest sztos. Czuję się naprawdę znakomicie. Występ w mistrzostwach Polski wymazuję z pamięci, bo wynik 7.23 to wstyd. Jestem jednak przekonana, iż niedługo będzie dobrze. Wierzcie mi - dodała.
27-latka zadeklarowała też, iż pojawi się na nadchodzących mistrzostwach Europy i mistrzostwach świata. Nie chce jednak robić nadziei kibicom. - Ani mistrzostwa Europy, ani mistrzostwa świata nie wyzwalają we mnie szczególnych emocji. Nie chce mi się. Mój cel przed mistrzostwami Europy, to przede wszystkim to, by nikt mnie nie wkurzał i żebym nauczyła się odpuszczać - podsumowała Swoboda.