Świetny bieg Kopcia, Bukowiecka i Kazimierska wygrywają w pięknym stylu. Relacja z Memoriału Ireny Szewińskiej

8 godzin temu
Zdjęcie: Świetny bieg Kopcia, Bukowiecka i Kazimierska wygrywają w pięknym stylu. Relacja z Memoriału Ireny Szewińskiej


8. Memoriał Ireny Szewińskiej przyniósł kilka efektownych zwycięstw reprezentantów Polski i świetne otwarcie sezonu dla wielu z nich. Rozegrany w piątkowy wieczór 29 maja 2026 roku na stadionie im. Zdzisława Krzyszkowiaka mityng pokazał zacięte pojedynki i kilka niespodzianek. Efektownym triumfem popisała się Klaudia Kazimierska. Świetnie na 100 m pobiegł Dominik Kopeć (10,08), a Pia Skrzyszowska przegrała zaledwie o 1 setną, a Natalia Bukowiecka wygrała na 400 m z wynikiem 50,12. Tak gwałtownie sezonu startowego nie zaczynała nigdy.

8. Memoriał Ireny Szewińskiej zaliczany jest do prestiżowego cyklu World Athletics Continental Tour Gold, a więc drugiej najwyższej rangi przyznawanej przez World Athletics (po Diamentowej Lidze). Mityng poświęcony jest pamięci najwybitniejszej polskiej lekkoatletki, która bardzo lubiła starty na stadionie w Bydgoszczy. Uzyskiwała tam wyniki na przestrzeni 16 lat, tylko raz zajmując drugie miejsce (na początku kariery), a później za każdym razem wygrywała. W 2005 r. Rada Miasta Bydgoszcz nadała Irenie Szewińskiej tytuł honorowej obywatelki Bydgoszczy.

Irena Szewińska już w wieku 17 lat pobiegła w Bydgoszczy 11,6 na 100 m (1963 r.), a w 1965 uzyskała 23,4 na 200 m, skoczyła 6,01 m w skoku w dal, ale też 1,65 m w skoku wzwyż! Później wygrywała z 11,3 na 100 m i 23,4 na 200 m w 1974, następnie w 1975 r. z 11,2 na 100 m i 22,8 na 200 m, a w kolejnych zawodach, już z pomiarem elektronicznym zanotowała 23,15 na 200 m. Kulminacją świetnej formy był rok 1976, kiedy 22 czerwca na Memoriale Janusza Kusocińskiego zwyciężyła najpierw z 11,22 na 100 m, a później uzyskała rewelacyjny rekord świata na 400 m – 49,75. Później w Bydgoszczy startując na Stadionie Zawiszy uzyskała 11,62 na 100 m i 22,85 na 200 m w 1978 roku, a ostatnim jej startem był dystans 400 m w 1979 roku (51,72).

Ósmy Memoriał Ireny Szewińskiej miał kilka szczególnych momentów. Jednym z bohaterów zawodów został Dominik Kopeć, który wygrał bieg na 100 metrów z bardzo wartościowym wynikiem 10,08. Sam zawodnik podkreślał po biegu, iż był to najszybszy początek sezonu w jego karierze. Do rekordu mityngu podopiecznemu Piotra Maruszewskiego (10,03) zabrakło tylko 5 setnych.

Wynik Dominika mógł być lepszy, bo mógł być zmęczony po pierwszym biegu. Wcześniej był ostatnim ogniwem zwycięskiej sztafety 4×100 metrów, która z czasem 39,51 pokonała rywali. Z kolei nasza sztafeta U18 w składzie Bartosz Pytlik, Jan Lysy, Krystian Michalski i Szymon Dołęga ustanowiła rekord Polski w tej kategorii wiekowej wynikiem 40,54.

To najszybszy start sezonu w mojej karierze, więc jestem zadowolony. Trochę się spóźniłem na starcie, mógłbym pobiec poniżej 10 sekund. przez cały czas jestem w ciężkim treningu. W czerwcu mam co tydzień zawody, w tym w Grecji i Jerozolimie. Jestem zdrowy i mam nadzieję, iż sezon będzie dla mnie udany – mówił Kopeć.

Duże emocje wzbudziły również konkurencje płotkarskie. W biegu na 100 metrów przez płotki kobiet ponownie można było oglądać rywalizację na światowym poziomie. Organizatorzy od kilku lat konsekwentnie zapraszają specjalistki tej konkurencji, a bieg był imienia rewelacyjnej płotkarki z Bydgoszczy Teresy Ciepły. Pia Skrzyszowska w finale musiała uznać wyższość Węgierki Lucy Kozak o zaledwie 1 setną sekundy (12,67 do 12,66). Kozak ustanowiła tym samym nowy rekord Węgier, a kibice zobaczyli fenomenalną rywalizację.

Walczyłam do samego końca – mówiła po biegu Skrzyszowska. – To był dobry pierwszy start w sezonie. Eliminacje były trudne. Poprawiłam się w finale. Zabrakło mi tylko trochę do wygranej, ale wiem, iż to tylko kwestia kilku kolejnych biegów. Byłam spokojna, czułam się komfortowo. Warszawa to mój kolejny start, ostatni raz startowałam tam jako juniorka. Chcę się tam dobrze pokazać, będzie tam moja rodzina i przyjaciele. Liczę na publiczność, ich wsparcie i to, iż poniesie mnie to na mocny wynik –dodała.

W biegu mężczyzn mieliśmy popis niesamowitego Kubanczyka, Kendry’ego Menendeza. Ten zaledwie 20-letni talent (rocznik 2006) już w półfinale 110 m ppł. wprawił specjalistów w osłupienie, ustanawiając nowy rekord mityngu wynikiem 13,07. W finale musiał uznać wyższość Amerykanina Jamala Britta (13,10), którego rekord życiowy to właśnie 13,07, a w tym roku 4-krotnie go wyrównywał. Jakub Szymański nie zdołał awansować do finału.

– Nie czułem się w 100% dobrze – mówił Britt. – Ciągle odczuwam skutki zmiany czasu po przylocie z Chin, więc nie do końca wiedziałem na co mnie stać. Ale w eliminacjach czułem się dobrze, więc przed finałem byłem pozytywnie nastawiony. Jestem zadowolony z czasu, fajnie jest biegać regularnie na takim poziomie. To właśnie w Bydgoszczy miałem swój pierwszy w życiu bieg w Europie, więc mam stąd dobre wspomnienia i na pewno wrócę, jeżeli mnie ponownie zaprosicie. W tym roku skupiam się na szlifowaniu techniki. Konkurencja na płotkach w USA jest szalenie mocna. Moim głównym celem są Mistrzostwa Świata Ultimate. Nigdy jeszcze nie biegałem na światowej imprezie, więc bardzo chcę zobaczyć jak tam będzie – zakończył.

Bieg na 400 metrów kobiet to tradycyjnie punkt kulminacyjny bydgoskiego mityngu. W tej konkurencji oczy wszystkich zwrócone były na Natalię Bukowiecką. Polka udźwignęła ciężar ogromnych oczekiwań i triumfowała z czasem 50,12. Widać było, iż Bukowiecka kontrolowała dystans, pokazując, iż wszystko zmierza w tym roku w dobrym kierunku. Jej zwycięstwo to nie tylko wynik w tabelach, to symboliczna kontynuacja polskiej szkoły biegania na jedno okrążenie.

Jestem zadowolona z tego wejścia w ten sezon. Oczywiście, mam nadzieję, iż forma będzie szła w górę. Zobaczymy, co przyniosą następne starty – podsumowała swój występ Natalia Bukowiecka.

Imponująco zaprezentował się Holender Jonas Phijffers na 400 m. Wykręcił on czas 45,04, co jest nowym rekordem bydgoskich zawodów.

Bieg na 1500 metrów kobiet dostarczył kibicom wielu emocji. Klaudia Kazimierska odniosła imponujące zwycięstwo, kończąc bieg z czasem 3:59,99. Choć złamanie bariery czterech minut na własnym terenie to wielki wyczyn, w powietrzu unosił się niedosyt, bo przy lepszym poprowadzeniu biegu wynik mógł być jeszcze lepszy.

Szczerze mówiąc, myślałam, iż dziś będzie trochę szybciej – powiedziała po biegu Kazimierska.Wiem tylko, iż kilka innych zawodniczek nie chciało biegać tutaj mocno. W tym sezonie wszystko przebiega prawidłowo – czuję się dobrze na treningach. Przyleciałam do Polski dwa dni temu i różnica czasu miała na mnie wpływ, ale bieg poszedł dobrze. Najważniejsze, iż czuję się zrelaksowana i mam kontrolę nad sytuacją. Diamentowa Liga w Rzymie jest za sześć dni i mam nadzieję, iż warunki do biegania będą tam odpowiednie. Ma być ciepło, ale bieg odbędzie się późnym wieczorem, więc to powinno zadziałać na moją korzyść zobaczymy, bo w Rzymie stawka jest naprawdę mocna – zakończyła trenująca na co dzień w USA Polka.

Honor bydgoskiego klubu Zawisza uratował Mateusz Kołodziejski. Skoczek wzwyż wywalczył drugie miejsce z wynikiem 2,20, co jest jego najlepszym rezultatem w sezonie. Ustąpił jedynie znakomitemu Meksykaninowi Erikowi Portillo (2,24)

Idź do oryginalnego materiału