W Polsce dochodziła szósta nad ranem, w Eugene w Oregonie było tuż przed godz. 21, gdy sprinterki kończyły finałowy bieg mistrzostw świata na 400 metrów. A w nim doszło do tak przyjemnej dla nas niespodzianki - Anastazja Kuś na ostatniej prostej pokonała główną faworytkę, zdobyła pierwszy medal dla Polski w mistrzostwach świata do lat 20. I to od razu złoty. Mało tego, pobiła juniorski rekord kraju, ale też przebojem wdarła się do najlepszej 10-tki na krajowej liście w całej historii.