Marion Bartoli tuż po sierpniowym meczu Igi Świątek z Suzan Lamens w US Open mówiła na antenie Sky Sports, iż po takim występie należy od razu zareagować. Mistrzyni Wimbledonu z 2013 roku wspomniała wtedy o trenerze Polki Wimie Fissetcie. Teraz Belg będzie w ekipie Biało-Czerwonych, gdy jego tenisistka po raz drugi w karierze zmierzy się z Holenderką. Pytanie, czy ta ostatnia także w ramach meczu w United Cup w Sydney będzie w stanie sprawić faworytce aż takie kłopoty.
REKLAMA
Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, iż jeszcze sporo przede mną"
Alarmujące słowa dawnej mistrzyni po meczu Świątek. "Kompletnie się rozsypał"
Świątek przystępowała do ubiegłorocznego US Open po prestiżowym triumfie w Cincinnati. W dwóch wcześniejszych edycjach zawodniczka wygrywająca też "tysięcznik" odnosiła też zwycięstwo w Nowym Jorku, więc kibice z ciekawością obserwowali poczynania wiceliderki rankingu w ostatniej w okresie odsłonie wielkoszlemowych zmagań. Zaczęła zgodnie z przewidywaniami od szybkiego pokonania 84. W rankingu WTA Kolumbijki Emiliany Arango 6:1, 6:2. Pewnej wygranej Polki spodziewano się także w kolejnej rundzie, gdy rywalką była 66. wówczas na światowej liście Lamens. Ale to spotkanie miało bardzo odmienny przebieg.
Pierwszy set nie zapowiadał jeszcze żadnych kłopotów – zdobywczyni sześciu tytułów wielkoszlemowych wygrała go 6:1, co zajęło jej 30 minut. Nikt wtedy nie przypuszczał, iż spędzi tego dnia na korcie jeszcze ponad półtorej godziny, by awansować do trzeciej rundy. Po przełamaniu w drugiej partii Świątek prowadziła 4:3, ale zamiast po chwili powiększyć przewagę i być już o krok od zwycięstwa, to obserwowała, jak punktuje i wygrywa tę odsłonę jej rywalka.
Holenderce - która ma na koncie jeden wygrany turniej WTA (Osaka 2024), a w głównej drabince Wielkiego Szlema zadebiutowała dopiero w poprzednim sezonie – trzeba oddać, iż prezentowała niekiedy interesujące zagrania i nie odpuszczała. Ale nie da się ukryć, iż przedłużenie tego meczu to także zasługa błędów Polki. Tych niewymuszonych miała 29, przy 26 uderzeniach wygrywających.
- Nie zdziwiłabym się, gdyby Wim Fissette już dzwonił, żeby zarezerwować dla niej kort treningowy na to popołudnie. Forhend kompletnie się jej rozsypał w połowie tego meczu - podkreśliła potem Bartoli cytowana przez serwis thetennisgazette.com.
O ile w ubiegłym roku było trochę meczów, w których Świątek wyraźnie okazywała frustrację i dawała się "złamać" przeciwniczkom, to tym razem zachowała więcej opanowania. Także wtedy, gdy w decydującym secie niemal całkiem roztrwoniła przewagę 4:1. Na koniec Polka i jej fani mogli odetchnąć z ulgą.
Emocje na konferencji prasowej. Świątek po tym pytaniu wybuchła
Emocje jednak wcale nie wygasły po ostatniej piłce tego trudnego pojedynku. Gorąco bowiem było też potem. W sieci żywo komentowano potem sytuację, do której doszło podczas polskojęzycznej części pomeczowej konferencji prasowej. Jeden z dziennikarzy, który miał początkowo pewne kłopoty ze sformułowaniem pytania, ostatecznie najpierw zagadnął 24-latkę o spotkanie z byłym trenerem Tomaszem Wiktorowskim, a następnie o to, czy nie myślała, by podczas US Open - gdzie zwraca się uwagę na show - np. wpleść koraliki we włosy. Świątek już przy pierwszym zagadnieniu wydawała się nieco podirytowana, ale po pytaniu o koraliki miała dość.
- Co to jest za pytanie, przepraszam? Czy myślałam o tym, żeby sobie wpleść sobie koraliki we włosy? Nie. O co chodzi? Co to jest za pytanie? - powtarzała tenisistka, wykonując przy tym rękami gesty, które podkreślały jej zdziwienie i irytację.
Ów dziennikarz spotkał się potem ze sporą krytyką wśród internautów. Niektórzy zwracali też uwagę na dość emocjonalną reakcję tenisistki. Autor feralnego pytania odniósł się potem do sprawy na portalu X. Twierdził, iż próbował lekkim zagadnieniem rozładować nieco atmosferę po nerwowej końcówce anglojęzycznej części konferencji, a podczas nowojorskiego turnieju pytania pozasportowe tego typu są normą.
- Ale wyszło, jak wyszło, czasu nie cofnę. Igę przeproszę przy najbliższej okazji – zapowiedział.
Niespodziewanie duże kłopoty Polka miała także podczas pierwszego występu w tym sezonie. W ramach poniedziałkowego meczu w United Cup pokonała Evę Lys 3:6, 6:3, 6:4, co zajęło jej dwie i pół godziny. Zajmująca 39. miejsce na światowej liście Niemka dzień wcześniej wygrała z Lemens, która jest teraz 97. rakietą globu, 6:2, 6:2. Nocny pojedynek Świątek z Holenderką odbędzie się po zakończeniu spotkania Huberta Hurkacza z Tallonem Griekspoorem, które rozpocznie się o godz. 0.30 czasu polskiego.

1 dzień temu










