Stworzył drużynę piłkarską dla ojców w żałobie. "Chodzi o budowanie więzi"

2 godzin temu
To niezwykła drużyna piłkarska. Co ją wyróżnia? Fakt, iż zrzesza ojców, którzy doświadczyli straty dziecka. Jej pomysłodawcą jest Sean Coleman, który sam musiał zmierzyć się z żałobą po śmierci córki. - Wielu mężczyznom trudno jest otwarcie mówić o swojej żałobie. Idea klubu była prosta: stworzyć bezpieczną przestrzeń, w której mężczyźni mogliby się spotkać, szczerze porozmawiać i pograć w piłkę - powiedział Coleman w rozmowie z portalem people.com.
- Sam żal nigdy nas nie opuści. To coś, z czym będziemy musieli się mierzyć każdego dnia - powiedział people.com pomysłodawca i kapitan drużyny. - Nie ma zbyt wielu grup wsparcia dla mężczyzn, zwłaszcza tych, którzy przeżywają żałobę po stracie dziecka. Staramy się wypełnić tę lukę - dodał. Co ważne, ten nietypowy zespół piłkarski zaprasza w swoje szeregi nie tylko ojców. - Udział mogą wziąć także wujkowie, dziadkowie i synowie, pod warunkiem, iż oni również przechodzą tę drogę - zaznacza Coleman.

REKLAMA







Zobacz wideo Czy Magda Stępień jest teraz szczęśliwa? "Partner czy kolejne dziecko na pewno da mi szczęście, ale już zawsze będzie inaczej"



Rozmawiają i grają w piłkę
Klub Forget-Me-Knot FC powstał we wrześniu ubiegłego roku i chociaż początkowo zrzeszał tylko kilku ojców, rozrósł się do grupy liczącej 34 osoby. Wszyscy spotykają się raz na dwa tygodnie w Port Vale Football Club (na stadionie angielskiego klubu piłkarskiego), aby jak sami mówią, pokopać piłkę i porozmawiać.


Jednak to nie wszystko. Grupa ojców w żałobie prowadzi również zbiórki pieniędzy, by swoim członkom zapewnić sportowy sprzęt, ale też pomoc specjalistów w mierzeniu się ze stratą. Organizacja chce zapewnić mężczyznom pomoc finansową w razie potrzeby. - Byłoby miło móc powiedzieć [ojcu]: "Masz miesiąc wolnego od pracy, a my będziemy mogli cię wesprzeć we wszystkim. O nic się nie martw" - powiedział w rozmowie z cytowanym portalem, Aron Way, jeden z tatów, który po śmierci swojej córki Willow, trafił do wyjątkowej drużyny piłkarskiej.
To, co zaczęło się jako mała inicjatywa, przerodziło się we wspierającą się społeczność. Tu ojcowie, którzy doświadczyli straty, mogą się połączyć i wspierać poprzez coś znajomego, piłkę nożną
- dodał.






Spotkania grupy. Najpierw opowiadają, co u nich słychać, potem grają
Wielu ojców z tej wyjątkowej drużyny piłkarskiej regularnie bierze udział w treningach, a inni dołączają, gdy tylko mogą. Każde ze spotkań rozpoczyna się od krótkiej rozmowy.



Wielu z pierwszych członków dowiedziało się o grupie pocztą pantoflową, od zespołu wsparcia UHNM Charity lub lokalnych sieci wsparcia. W miarę jak coraz więcej osób zaczęło opowiadać o pozytywnym wpływie klubu, świadomość rozprzestrzeniła się w społeczności i mediach społecznościowych, pomagając większej liczbie ojców odkryć grupę
– opowiada Way w tej samej rozmowe, dodając, iż każda z tych sesji rozpoczyna się od wypowiedzi ojców, którą nazywają "szczytami i dołkami". - Razem siadają i dzielą się wrażeniami z minionego tygodnia, niezależnie od tego, czy był to trudny, czy pozytywny moment. To bezpieczna przestrzeń, w której ludzie mogą swobodnie rozmawiać bez poczucia osądu - mówi Way. - Potem idziemy na boisko, aby rozegrać luźny mecz piłki nożnej. Nie chodzi o rywalizację, ale o budowanie więzi - dodaje.






A Ty co sądzisz o takiej inicjatywie? Twoim zdaniem mogłaby przyjąć się także i w naszym kraju? Daj znać, co myślisz i napisz: [email protected].
Idź do oryginalnego materiału