Start Gniezno zniknie z mapy? Przerażające wyliczenia

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Czarne chmury nad gnieźnieńskim czarnym sportem gęstnieją z każdym dniem. Anonimowy informator portalu SportoweGniezno.pl, ukrywający się pod pseudonimem „StartEX”, po raz kolejny zabrał głos w sprawie kryzysu finansowego w GTM Starcie Gniezno. Jak sam twierdzi, zrealizował się najczarniejszy scenariusz, który zapowiadał jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek. Zamiast obiecanej stabilizacji i walki o ambitne cele kibice w pierwszej stolicy Polski mają do czynienia z widmem bankructwa oraz realnym zagrożeniem zniknięciem z ligowych torów.

Wywiad rzeka i zderzenie z brutalną rzeczywistością

Z ustaleń i wyliczeń przedstawionych przez tajemniczego felietonistę wynika, iż sytuacja budżetowa jest znacznie gorsza, niż publicznie deklarowali przedstawiciele zarządu. Paweł Adamski przekonywał niedawno na łamach mediów, iż zadłużenie wynosi mniej niż milion złotych. Rzeczywistość zweryfikowała jednak te doniesienia podczas niedawnej Komisji Kultury Fizycznej i Sportu w Gnieźnie, gdzie ujawniono kwotę rzędu 1,2 miliona złotych. Jak podkreśla StartEX w swojej wiadomości do redakcji SportoweGniezno.pl, dług za kadencji obecnych władz wzrósł niemal czterokrotnie – z początkowych 300 tysięcy do obecnej, gigantycznej sumy.

Sprawę dodatkowo podsyca wpis miejskiego radnego Tomasza Dzionka, który potłukł nastroje huraoptymizmu działaczy. Na wspomnianej komisji przedstawiciele czerwono-czarnych zjawili się z prośbą o przekazanie okrągłego miliona złotych z miejskiej kasy, nie przedstawiając jednak radnym twardych danych finansowych. Sam radny mocno zaznaczył publicznie, iż priorytetem samorządu powinny być szkolenie dzieci, młodzież oraz sport amatorski, a nie nadrabianie zaległości profesjonalnego klubu ligowego.

Gdzie podziały się pieniądze za dziewięć meczów?

Analiza finansowa przedstawiona przez informatora rzuca bardzo interesujące światło na strukturę zadłużenia wobec samej drużyny. Zakładając, iż stawki ryczałtowe kluczowych zawodników wynosiły od 20 do 30 tysięcy złotych, a meczowy koszt zdobyczy punktowych zespołu sięgał około 100 tysięcy złotych, zaległości sięgające 900 tysięcy złotych wobec żużlowców oznaczają brak wypłat za około 9 spotkań z 16 odjechanych w całym sezonie. Wychodzi więc na to, iż od maja jeźdźcy z Gniezna ścigali się niemal za darmo.

Największe kontrowersje budzi los gotówki spływającej do parku maszyn z biletów oraz od sponsorów. W kuluarach mówi się o priorytetowym spłacaniu wewnętrznych pożyczek zaciąganych u samych decydentów klubu, podczas gdy zawodnicy nie otrzymywali przelewów. Symbolem tego problemu stała się sytuacja młodzieżowca Patryka Budniaka, który po fatalnym wypadku w maju ma zaległości sięgające blisko 50 tysięcy złotych, a juniorzy mogły nie zobaczyć ani złotówki.

Marazm na trybunach i widmo lubelskiego scenariusza

To, co przeraża najbardziej, to reakcja lokalnego środowiska. Kiedyś przy takich kłopotach kibice wywieszali transparente i głośno domagali się dymisji zarządu przy ulicy Wrzesińskiej 25. Dziś w Gnieźnie panuje zobojętnienie i marazm. Część fanów z bezsilności deklaruje wręcz otwarcie, iż nie chce oglądać żużla w wydaniu obecnych władz.

Perspektywy na sezon 2027 są fatalne. jeżeli klub nie ureguluje zobowiązań, grozi mu brak licencji i kilkuletni rozbrat ze ściganiem. Oliwy do ognia dolewa fakt, iż obiekt przy W25 w Gnieźnie w przyszłym roku może stać się domowym torem dla… Orlen Oil Motoru Lublin, co radny Dzionek określił wymownym podsumowaniem obecnej zapaści. Żeby uratować czarny sport w Gnieźnie, potrzebny jest „Cud na W25” – przyjście inwestora, uregulowanie długu oraz przekazanie władzy nowej ekipie. czasu w uratowanie Startu zostało jednak niewiele, a zegar licencyjny nieubłaganie tyka.

Pełna treść maila „StartEX” do redakcji SportoweGniezno

Idź do oryginalnego materiału