
Dawid Załęcki zabrał głos po bardzo emocjonalnej walce z Bartoszem Szachtą. Wymowna wypowiedź zwycięzcy co-main eventu FAME 29.
Gala FAME 29, która odbyła się w Tarnowie, dostarczyła fanom freak fightów wielu emocji, a jednym z najgłośniejszych wydarzeń był występ Dawida „Crazy’ego” Załęckiego. Jego walka przyciągała uwagę nie tylko ze względu na sportowy aspekt, ale także na dramatyczne tło osobiste, jakie towarzyszyło starciu z Bartoszem Szachtą. Obaj zawodnicy przyjaźnili się ze sobą od kilkunastu lat, a ich relacje w ostatnim czasie uległy poważnemu pogorszeniu, co dodatkowo podgrzewało atmosferę przed walką.
Przypomnijmy, iż ich konflikt to pokłosie sporu Szachty z synem Dawida – Denisem Załęckim. Pomiędzy nimi mamy do czynienia z jeszcze większymi emocjami, o czym zresztą mogliśmy się przekonać podczas wczorajszej gali FAME’u. Otóż pod klatką emocje podgrzewał syn Załęckiego, który swoją obecnością i prowokacjami próbował wytrącić Szachtę z równowagi. Jego zachowanie wielokrotnie przyciągało uwagę mediów i fanów, wprowadzając element dramatyzmu, który sprawił, iż pojedynek miał niemal teatralny wymiar. Więcej na ten temat —> tutaj.
Co do samego pojedynku, który był zresztą co-main eventem wydarzenia, to rozpoczął się on od zdecydowanej dominacji Załęckiego. Od pierwszych chwil narzucił swoje tempo, agresywnie atakując kopnięciami i uderzeniami, perfekcyjnie kontrolując dystans i rytm starcia. Szachta próbował stawić opór, ale nie był w stanie sprostać swojemu przeciwnikowi. Już w pierwszej rundzie Załęcki pokazał pełnię swoich umiejętności – precyzyjne kopnięcia na nogi rywala okazały się być destrukcyjne – skutecznie ograniczały możliwości Szachty i odbierały mu pewność siebie.
ZOBACZ TAKŻE: Głośna zapowiedź po FAME 29. Zwycięzca turnieju wskazał Khalidova i Soldicia
Kopnięcia starszego zawodnika siały postrach i odebrały Bartkowi nie tylko wolę walki, ale również możliwość jej kontynuowania. Tak naprawdę po kilkudziesięciu sekundach walki, jeszcze w trakcie pierwszej rundy przewaga Dawida była już tak wyraźna, iż Szachta zdecydował się nie kontynuować starcia po zainkasowaniu kolejnego niskiego kopnięcia. Tym samym „Crazy” odniósł zwycięstwo w pierwszej rundzie, imponując nie tylko skutecznością, ale i spokojem oraz pewnością siebie w klatce. Jego chłodny umysł wzbudził spory podziw, jednakże przyćmiła to scysja Bartosza z Denisem.
Dawid Załęcki po walce z Szachtą
W trakcie programów medialnych promujących tę walkę nie dowiedzieliśmy się wszystkiego o konflikcie na linii Szachta – Załęcki. Co prawda finalnie z częścią tej historii zostaliśmy zapoznani, natomiast prawdopodobnie był to jedynie wierzchołek góry lodowej.
ZOBACZ TAKŻE: Murański napisał do Pawła Bomby po walce. Tajemnicza wiadomość
Uzupełnić trochę postanowił sam „Crazy” w trakcie wczorajszego wydarzenia. Posłużył się w tym celu piosenką pt. ,,Stary Lew”, która adresowana była bezpośrednio do Szachty. Podkreślić należy, iż Dawid stał na scenie przez dłuższy czas, póki Bartek nie zaznajomił się z tekstem utworu – dopiero wtedy zdecydował się udać do oktagonu. Więcej na ten temat powiedział w rozmowie z Mateuszem Mściwujewskim:
To była idealna piosenka do tej sytuacji, jaka była. Stałem po to, żeby gówniarz wysłuchał wszystkich słów.
Oprócz tego Torunianin wypowiedział się na jeszcze parę ciekawych kwestii, w tym chociażby tej, czy był świadomy, iż jego syn przybędzie do Tarnowa na galę:
Tak, dowiedziałem się kilka dni temu, iż będzie. Dwa dni temu gdzieś, od żony. (…) Nie jestem wylewny, nie chodzę i nie gadam.
– poinformował Dawid Załęcki na kanale ,,MMA-Bądź na bieżąco”.
Powyższy wywiad jest jedynym, jaki Dawid udzielił po wczorajszym wydarzeniu. Co ciekawe, w jego trakcie ma już opatrzony palec, który, jak się okazało, został wybity na początku wczorajszej rywalizacji.

2 miesięcy temu

















