Sprzedała willę Lewandowskiemu, teraz stanęła przed sądem. Zapadł wyrok

2 godzin temu
Sprzedała willę Robertowi Lewandowskiemu, a teraz stanęła przed sądem - Sąd Prowincjonalny Wysp Balearów wydał wyrok ws. kobiety, która brała udział w procesie zakupu luksusowej willi na Majorce przez napastnika reprezentacji Polski. Po wpłaceniu przez piłkarza kwoty zakupu, przywłaszczyła sobie bezprawnie całą kwotę.
Sprawa dotyczy willi w miejscowości Nova Santa Ponsa na Majorce. Robert i Anna Lewandowscy zakupili ją w 2021 roku, czyli jeszcze zanim nasz napastnik trafił do FC Barcelony. Mowa o bardzo luksusowej nieruchomości ze sporym ogrodem, basenem i wieloma innymi udogodnieniami. Hiszpańskie media donosiły, iż Lewandowski zapłacił za nowy dom ponad 3,5 miliona euro. Sprzedającym była firma, której główną przedstawicielką była jedna ze współwłaścicielek.


REKLAMA


Zobacz wideo Tomasiak faworytem do złota. Szaleństwo w Polsce na jego punkcie


Lewandowski wpłacił miliony za dom. Nie trafiły one jednak tam, gdzie powinny
Nasz reprezentant oczywiście w niczym nie zawinił, wpłacił umówioną kwotę i został nowym właścicielem willi. Natomiast wszystko, co z tymi pieniędzmi stało się później, doprowadziło do tego, iż pilotująca transakcję kobieta trafiła na ławę oskarżonych. Jak pisze hiszpański dziennik "La Razon", po tym, jak Lewandowski zapłacił 3,51 miliona euro, oskarżona przetransferowała pieniądze na otwarte w imieniu firmy konto. Tam cała kwota była przechowywana przez kilka tygodni, a następnie kobieta (jej imienia nie podano) przelała aż 3,1 mln euro na swoje prywatne konto. Bezprawnie, bo była właścicielką zaledwie 25 proc. udziałów w firmie.


Kobieta oszukała wspólników na miliony. Zapadł wyrok w sprawie
Później okazało się, iż reszta współwłaścicieli nie miała pojęcia o transakcji, a tym bardziej o uzyskanych w jej wyniku pieniądzach. Sprawa trafiła do sądu, a sprawczyni groziła kara wieloletniego więzienia. Jak informuje "La Razon", Sąd Prowincjonalny Wysp Balearów wydał właśnie wyrok w tej sprawie. Oskarżona przyznała się do winy, dzięki czemu sprawa została zamknięta szybciej, niż przewidywano.


Wyrok to kara dwóch lat więzienia za nieuczciwe zarządzanie oraz sprzeniewierzenie firmowych pieniędzy. Kobieta nie trafi jednak za kratki, gdyż sąd zdecydował, iż będzie to kara w zawieszeniu, mając na uwadze to, iż oskarżona nie była wcześniej karana. To jednak nie wszystko, bo winna całej sprawie musi zapłacić 1440 euro kary oraz 1,62 mln euro odszkodowania na rzecz pozostałych współwłaścicieli firmy. To wyrok ostateczny, bo obie strony zrezygnowały z apelacji.
Idź do oryginalnego materiału