Spryt uratował poznański zespół? „Tor był bardzo wymoczony”

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Jakub Jamróg miał wyraźne problemy podczas niedzielnego spotkania półfinałowego pomiędzy Hunters PSŻ Poznań oraz INNPRO ROW Rybnik. Polak zaczął naprawdę dobrze, ale kolejne wyścigi to wyraźny problem z prędkością oraz startem na Golęcinie. Jamróg nie ukrywa, iż ten sezon kończy się zbyt szybko, ale pewne obawy miały miejsce już podczas pierwszego spotkania. Przypomnijmy, iż INNPRO ROW Rybnik przystąpił do rewanżu z zaledwie sześcioma punktami przewagi.

Mieliśmy nietęgie miny po pierwszym meczu. Zaliczka sześciopunktowa nie była jakaś wygórowana. Okazała się za mała – przyznał Jakub Jamróg po meczu w Poznaniu. – Mecz by mógł się inaczej ułożyć, o ile byśmy mieli dziesięć punktów przewagi. Wielka szkoda. Każdy chce jechać w finale i gratulujemy Poznaniowi. W rundzie zasadniczej byli lepsi, potwierdzili to również w finale.

Sporym atutem dla gospodarzy był brak plandeki. Jak mówił sam Jacek Kannenberg, zawodnicy przez to o wiele lepiej czytali tor. Można wręcz powiedzieć, iż deszcz spadł PSŻ-owi z nieba jak złoto. Jakub Jamróg natomiast widzi tutaj pewne cwaniactwo opiekunów toru, ale przyznał, iż na tym polega żużel. Czasami trzeba być sprytniejszym od rywala.

Myślę, iż gospodarz sprytnie i cwaniacko zrobił ten tor, bo nie został przykryty. Tor był bardzo wymoczony, była walka do samego końca o to, aby ten mecz się odbył. Po prostu Polska – kto umie więcej kombinować to szampana pije – podkreśla.

Można powiedzieć, iż Jakub Jamróg miał dwie części sezonu. Na początku była walka ze sprzętem oraz torem, aby jakkolwiek dobrze punktować, patrząc na swoją przeszłość. Potem przyszło objawienie w drugiej części sezonu, ale momentami jednak czegoś brakowało. Jamróg nie może powiedzieć, iż jest zadowolony z sezonu, ale widzi pewne przebłyski.

Był lepszy od ubiegłego, ale to nie jest coś, czego bym oczekiwał. Zawaliłem mocno początek, co rzutuje na ocenę sezonu. Gdybym jechał tak jak teraz to byłoby dobrze. Na szczęście udało mi się wrócić na dobre tory. Całościowo wynik nie jest taki, jaki od siebie oczekuje. Wiem, iż stać mnie na to. Pokazały mi to IMP oraz inne spotkania, iż potrafię startować z lepszymi – powiedział.

Jakub Jamróg to również solidny zawodnik na poziomie Metalkas 2. Ekstraligi. INNPRO ROW Rybnik wyciągnął do niego rękę po fatalnym sezonie w Krośnie, ale jak widać, niektóre problemy ścigają tego zawodnika. Jak sam uważa, jest gotowy na podjęcie rozmów z Rybnikiem, ale wszystko leży po stronie prezesa Krzysztofa Mrozka.

Chciałbym zostać w Rybniku. Mówiłem to wielokrotnie. Piłka nie jest po mojej stronie, tylko po stronie prezesa. Czekam na decyzje i wizje klubu, w którą stronę pójdą. Świetnie czuje się w Rybniku i nie jestem skory do zmian. Zobaczymy co przyniesie życie – podkreślił Jamróg.

Idź do oryginalnego materiału