Dwa tygodnie temu Maria Żodzik nie wiedziała nawet, czy będzie w stanie walczyć o prawo występu w finale mistrzostw Europy. W Birmingham oddała dwa treningowe skoki, chciała sprawdzić, czy niespełna miesiąc po nieszczęśliwym upadku w Londynie jej kręgosłup wytrzyma taki wysiłek. Wytrzymał, awansowała do finału, w nim wywalczyła srebro. To jednak nie był koniec - 29-latka z Białegostoku chciała znaleźć się wśród sześciu finalistek Diamentowej Ligi. A decydował o tym czwartkowy konkurs w Zurychu.