Sezon 2026 Rajdowych Mistrzostw Świata układa się pod dyktando Toyoty w sposób, który zaczyna budzić nie tyle podziw, co realne obawy o przyszłość rywalizacji. Japoński producent wygrał wszystkie cztery dotychczasowe rundy, zbudował niemal 100-punktową przewagę w klasyfikacji producentów, a jego kierowcy zajmują cztery pierwsze miejsca w tabeli mistrzostw świata.

Dominacja jest tak wyraźna, iż choćby częściowy program startów Sébastiena Ogier pozwala mu utrzymywać się tuż za najlepszym zawodnikiem Hyundaia – Adrienem Fourmaux.
Co ciekawe, nie wszyscy związani z Toyotą patrzą na tę sytuację z entuzjazmem. Dwukrotny mistrz świata i były pilot Jonne Halttunen otwarcie przyznaje, iż obecny układ sił może mieć negatywne konsekwencje dla całego cyklu.
„W WRC ogólnie się martwię – jeżeli jesteś w trójce kierowców Toyoty, możesz być na podium. To nie jest zdrowe w dłuższej perspektywie” – powiedział Fin w podcaście SPIN, The Rally Pod. Jednocześnie wskazał na nadzieję w nadchodzących zmianach regulaminowych: „Na szczęście nadchodzi 2027 rok i nowe przepisy. Myślę, iż to coś zmieni”.
Niepokój Halttunena nie dotyczy jednak wyłącznie dominacji Toyoty. Jeszcze większe obawy budzi u niego forma głównego rywala, czyli Hyundaia. „Bardziej martwi mnie to, co robi Hyundai. Patrząc na ich tempo w zeszłym i w tym roku, byli wolniejsi od czołówki. To niepokojące, iż nie widać postępu, a wręcz przeciwnie”.
Sytuacja jest o tyle nietypowa, iż sam Halttunen przez większość kariery funkcjonował w zespołach dominujących. Jeszcze przed dołączeniem do Toyoty razem z Kalle Rovanperą stanowili punkt odniesienia w WRC2 w barwach Škody. Od 2020 roku Toyota przegrała tylko dwa tytuły – wśród producentów w 2020 roku oraz w klasyfikacji kierowców w 2024 roku – oba na rzecz Hyundaia.
Fin zwraca uwagę także na aspekt psychologiczny. „Widać to po twarzach kierowców. Mentalność zawodników spoza Toyoty jest inna” – przyznał. Jako przykład wskazał sytuację w Hyundaiu, gdzie zarówno Fourmaux, jak i Thierry Neuville sprawiają wrażenie coraz bardziej sfrustrowanych. „Widać, iż nie są zbyt szczęśliwi już na samym początku rajdu. Komentarze kierownictwa też nie są zbyt pozytywne. Czuję, iż atmosfera w zespole nie jest najlepsza”.
Na tym tle relatywnie pozytywnie wypada M-Sport Ford, który – mimo ograniczonych możliwości – potrafi znaleźć powody do optymizmu. Halttunen wyróżnił szczególnie Jona Armstronga: „Dla mnie to jedna z gwiazd sezonu. Popełnia błędy, ale wciąż się uczy i pokazuje, iż należy do czołówki. Przy jego doświadczeniu wykonuje teraz świetną pracę”.
Choć w motorsporcie dominacja jednego zespołu nie jest niczym nowym, w rajdach jej skala rzadko bywa aż tak wyraźna. Problemem nie jest sam fakt wygrywania, ale brak realnej walki. „Nie wszyscy mogą wygrywać, ale chodzi o walkę. To ważne także dla kibiców” – podkreślił Halttunen.
Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.















