Sepang 4 sekundy wolniejszy, degradacja będzie duża

2 godzin temu



Pierwszy dzień jazd na torze Sepang był wymagający dla kierowców Formuły 1, którzy skarżyli się na brak przyczepności i dużą degradację opon.

Awaryjny powrót Formuły 1 do Malezji póki co przebiega spokojnie o ile chodzi o warunki pogodowe, ale na torze kierowcy mają sporo walki.

“Warunki nie były szczególnie dobre, asfalt się kruszył. Wypadały kamyki i FIA musiało wysyłać zamiatarki wiele razy. Asfalt degraduje się dość szybko, również w trakcie sesji i nie mamy nad tym kontroli w tym momencie” – mówi Simone Berra, główny inżynier Pirelli.

“Czasy były gorsze o 4,5 sekundy od naszych symulacji. Zobaczymy, co będzie jutro, ale nie sądzę, iż zyskamy 4-5 sekund przez noc. Jest to przede wszystkim kwestia asfaltu. Nie jeździliśmy tu przez 10 lat więc zespoły nie miały też odpowiednich danych” – dodaje Berra.

Taki stan rzeczy nie budzi raczej większych obaw o bezpieczeństwo.

“Nie ma większego ryzyka przebić opon, chodzi przede wszystkim o niski poziom przyczepności. W trakcie wyścigu może być choćby gorzej ponieważ będziemy mieli wszystkie samochody na torze, a temperatury będą wysokie. Może się to więc skończyć wysoką degradacją asfaltu. I choć nie jest idealnie, to nie jest koniec świata, da się tym zarządzać” – mówi Berra.

Kierowcy przyznają, iż nie było łatwo.

“Było bardzo, bardzo trudno przez cały dzień. Warunki na torze były bardzo zdradliwe, a sam tor dość brudny i śliski. Myślę, iż w sobotę się to trochę zmieni” – mówił Charles Leclerc.

Takie warunki na torze mogą sprawić, iż na Sepang będziemy mieli większe rozbieżności w strategiach między zespołami, a pit-stopów będzie więcej.

“Będzie chodziło o znalezienie odpowiedniego balansu – nie tylko samochodu, ale też rytmu jazdy na długich przejazdach. Trzeba będzie być regularnym i trzymać temperatury pod kontrolą by unikać ślizgania i buksowania kół” – mówi Simone Berra.

Na podstawie: motorsport.com



Idź do oryginalnego materiału