Sensacja w wyborach UEFA. Oto z kim przegrał Kulesza. "Bicie i więzienie"

19 godzin temu
Zdjęcie: Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl


Czwartek 3 kwietnia 2025 roku przejdzie do historii jako dzień wielkiej porażki Cezarego Kuleszy. Prezes PZPN nie został wybrany na nowego członka Komitetu Wykonawczego UEFA, uzyskując w wyborach tylko 21 głosów. Przegrał m.in. z reprezentantem Armenii, czy prezesem z Estonii, który jest postacią bardzo kontrowersyjną i to delikatnie mówiąc. Jak adekwatnie do tego doszło? Za kulisy zajrzał portal Weszło, który ujawnił m.in., jak Kulesza walczył o głosy.
Tylko 21 głosów, gdy potrzeba było co najmniej 28 i brak nominacji do Komitetu Wykonawczego UEFA. Mimo iż dostawało się do niego aż siedmiu z jedenastu kandydatów. Cezary Kulesza poniósł porażkę w próbie wejścia na europejskie salony. Sytuacja rodem np. z boksu, gdzie pięściarz po nabiciu sobie rekordu 8-0 na rywalach wątpliwej klasy, rzuca się na głęboką wodę i okazuje się, iż jeszcze wiele brakuje. Europa zamknęła drzwi przed prezesem PZPN i po ośmiu latach kadencji Zbigniewa Bońka, nasz kraj traci reprezentanta w Komitecie Wykonawczym.


REKLAMA


Zobacz wideo BOGDANKA LUK Lublin wyrównała stan rywalizacji o półfinał PlusLigi. Marcin Komenda: Byliśmy pod ścianą


Brutalny wobec żony, bezwzględny szaleniec wybrany lepszy Kuleszy
To oczywiście nie jest tragedia, ktoś odpaść musiał. Jednak gdy uwzględnimy, iż swych przedstawicieli na szczycie europejskiej piłki będzie mieć Armenia, Finlandia czy Estonia, brak Polski boli. Szczególnie ten trzeci kraj budzi zdziwienie, a u niektórych choćby grozę. Wybrany do Komitetu Aivar Pohlak to choćby nie tyle prezes, ile dyktator estońskiej piłki, który dzieli i rządzi od prawie dwudziestu lat.


Bezwzględnie eliminuje swych przeciwników, otwarcie faworyzuje założony przez siebie klub Florę Talinn, którym na dodatek rządzi w tej chwili jego syn. Z kolei pomysł założenia Ligi Bałtyckiej, czyli połączenia lig estońskiej, łotewskiej i litewskiej w jedną już pewnie dawno wszedłby w życie, gdyby nie jednoosobowy opór Pohlaka. W dodatku w życiu prywatnym wisi nad nim sprawa bicia i więzienia byłej żony. Z kimś właśnie takim Kulesza przegrał wybory do Komitetu.


Kulesza jeździł po Europie, szukając poparcia. Niezbyt skutecznie, jak widać
A jak polski prezes walczył o poparcie? Ujawnił to portal Weszło, który przyjrzał się całemu procesowi. Jak się okazuje, Kulesza od miesięcy jeździł po Europie, by zdobywać poparcie. Zaczął od wschodu, czyli Ukrainy, Litwy i... Białorusi. Jednak nie ma co ukrywać, większość liczących się federacji jest na zachodzie i południu Europy. Zatem i tam wybrał się nasz prezes.
- W pierwszej połowie roku działacz z Podlasia wybrał się w europejskie tournée, odwiedzając potencjalnych sojuszników. (...) Prezes PZPN odbył kilkanaście zagranicznych podróży. Jeszcze dzień przed meczem z Litwą 62-latek odbywał wizytę w Holandii, a tuż po spotkaniu z Maltą wsiadł w kolejny samolot. Wśród odwiedzonych przez Kuleszę państw, były m.in. Chorwacja, Turcja, czy Albania, gdzie serdecznie witał go prezydent Armand Duka, będący jednocześnie wiceprezydentem UEFA - pisze Weszło.


Kuleszy miało bardzo zależeć na miejscu w Komitecie Wykonawczym UEFA. Też z uwagi na Zbigniewa Bońka, którego po zastąpieniu w PZPN, Kulesza chciał zastąpić i w Europie. Zdaniem Weszło prezes podporządkował temu celowi niemal wszystkie swe działania w ostatnim czasie. Jak się ostatecznie okazało, bezskutecznie.
Idź do oryginalnego materiału