Semirunnij mówi wprost. Tego najbardziej brakuje mu w Polsce

2 godzin temu
Władimir Semirunnij to jedna z kluczowych postaci reprezentacji Polski podczas niedawno zakończonych igrzysk w Mediolanie/Cortinie. 23-latek w rozmowie z portalem "Vot Tak" wyjawił, czego brakuje mu w Polsce po opuszczeniu Rosji.
Urodzony w Jekaterynburgu panczenista w olimpijskim biegu na 10 000 m wywalczył dla Polski srebrny medal. Zdecydował już, jakie będą losy cennego krążka. Po tym, jak nacieszą się nim jego bliscy, trofeum to zawiśnie w jego klubie, Pilica Tomaszów Mazowiecki. To symboliczny wyraz wdzięczności, jaką 23-latek kieruje w stronę swojej drugiej ojczyzny.

REKLAMA







Zobacz wideo Stare sanki, Snoop z pierogiem, aferki. Niezwykłe igrzyska dla Polski!



Tego w Polsce nie ma. Semirunnij zdaje sobie sprawę z trudów rozłąki
Władimir Semirunnij zdobył w naszm kraju sporą popularność. Doświadczył jej m.in. tuż po powrocie z igrzysk, gdy na lotnisku przywitano go z należnymi honorami.
23-latek ma świadomość, iż po ucieczce z Rosji, nie ma do kraju swojego urodzenia łatwego wstępu. W kontekście czwartej rocznicy rosyjskiej napaści na Ukrainę w rozmowie z portalem "Vot Tak" (to część Ośrodka Mediów dla zagranicy TVP) Semirunnij przyznał:
- Chciałbym tylko, żeby problemy, które mam i będę miał z tego powodu [podpisania dokumentu potępiającego wojnę] dotyczyły wyłącznie mnie, a nikogo z moich bliskich. Nie odpowiadają za moje czyny. Chciałbym, żebym tylko ja za wszystko odpowiadał. Boję się mówić totalnie wprost, bo jestem tu sam, a rodzina została w Rosji. Nie mają możliwości wyjazdu - zaznaczył.



Czego najbardziej brakuje mu w Polsce? - Chyba lekkości - spotkać się z mamą, tatą, ze swoimi przyjaciółmi z Rosji. Na początku wyglądało to jak długi obóz treningowy. Teraz wiem, iż to już nie jest obóz. Chciałbym po prostu móc się łatwo widzieć ze wszystkimi - powiedział Władimir Semirunnij.
23-latek wiele miesięcy temu miał możliwość spotkania z najbliższymi. - Z mamą widziałem się półtora roku temu we Włoszech, ale później ciężko było z wizami - ciągle są kolejki. Kiedy już dokładnie wiedziałem, iż dostałem kwalifikację na 10 000 metrów, nie zdążyłbym już tutaj wszystkiego załatwić: święta, Nowy Rok. Po prostu bym nie zdążył. Ale mam nadzieję, iż uda się znów spotkać - podkreślił panczenista.


Polski srebrny medalista z Włoch w dniach 5-8 marca weźmie udział w mistrzostwach świata w wielobojach. W Heerenveen Semirunnij deklaruje start w tzw. dużym wieloboju, a więc na 500, 1500, 5 000 i 10 000 m.
Idź do oryginalnego materiału