Felix Pigeon z trzecim czasem w swoim biegu awansował do półfinału Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026 w short tracku na dystansie 1500 metrów. Reprezentujący Polskę Kanadyjczyk przegrał jedynie z Łotyszem Robertsem Kruzbergsem i Włochem Thomasem Nadalinim. Ta sztuka nie udała się Michałowi Niewińskiemu, który w swojej grupie był ostatni.
REKLAMA
Zobacz wideo Wojciech Fortuna o wielkim sukcesie Władka Semirunnija! "Ja najeździłem się do sowietów i widziałem, iż to dobrzy ludzie są"
Sędziowie wpuścili tylnymi drzwiami do finału trzech zawodników. Dramat Polaka
W półfinałach jednak nie mogło być tak łatwo. Nasz panczenista w trzecim biegu mierzył się ponownie z Kruzbergsem, ale także z Kanadyjczykiem Felixem Rousselem, którzy wydawali się niekwestionowanymi faworytami do awansu.
Najpierw na torze pojawili się Włoch Luca Spechenhauser, Kanadyjczyk William Dandjinou, Japończycy Keita Watanabe i Shogo Miyata, Andrew Heo z USA, Daeheon Hwang z Korei Południowej oraz Chińczyk Shaoang Liu.
Start tej grupy był dość powolny. Panowie budowali prędkość i z czasem zaczęli szukać okazji do zaatakowania czołowych lokat. Niespodziewanie na cztery okrążenia przed końcem na prowadzenie wyszedł Andrew Heo po świetnym manewrze, ale pozycja lidera gwałtownie została odbita przez Dandjinou.
Na drugą lokatę wskoczył Liu, ale pod koniec przewrócił się i spadł na ostatnie miejsce. To spowodowało, iż za Kanadyjczykiem na linię mety wjechał Miyata. Wideoweryfikacja jednak wykazała, iż Chińczyk został popchnięty przez Japończyka. Miyata został zdyskwalifikowany, a Liu otrzymał awans sędziowski. Oprócz niego i Dandjinou w finale A zameldował się Daeheon Hwang.
Drugi półfinał kazał nam spojrzeć na czterokrotnego medalistę olimpijskiego z Kanady - Stevena Dubois. Oprócz niego na torze pojawił się m.in. złoty medalista na 1000 metrów Jens van 't Wout. To właśnie Holender wskoczył na prowadzenie, a pozostali zawodnicy szukali okazji do wyprzedzenia go.
Tempa nabierał Thomas Nadalini, co pozwoliło mu na wyprzedzenie rywala na trzy okrążenia przed końcem. Emocjonująca walka dwóch panczenistów zmieniła się w rywalizację aż trzech zawodników - we wszystko wmieszał się Dubois, ale wypadł z tej walki po kolizji z łyżwą Australijczyka Brendana Coreya. A przed Nadaliniego wskoczył Chińczyk Long Sun, który dojechał na metę jako drugi.
Sędziowie jednak dopatrzyli się przewinienia włoskiego zawodnika, którego czas został anulowany. Dubois awansował dzięki decyzji sędziów do finału A. Hala wybuczała i wygwizdała arbitrów, zupełnie jak przy wykluczeniu Pietro Sighela w ostatnich dniach.
Wreszcie nadszedł czas na bieg z udziałem Felixa Pigeona. Reprezentant Polski na początku jechał bardzo spokojnie, utrzymując się w środku stawki. Grupą przewodził Dong Min Shin, choć panowie po chwili zupełnie się przetasowali. Na prowadzenie wyszedł Felix Roussel, a na drugiej lokacie jechał Brytyjczyk Niall Treacy. Polaka wyprzedził także Roberts Kruzbergs.
Pigeon postanowił zaryzykować na dwa okrążenia przed końcem, ale niestety zaliczył upadek. Po chwili na lód padli Roussel oraz Kruzbergs, który został wycięty przez Kanadyjczyka. Polak dojechał na piątej lokacie, ale sędziowie znów musieli przeanalizować wydarzenia z toru. Pewni awansu byli Treacy oraz Shin.
Ostatecznie promocję do finału przyznano Kruzbergsowi, a Roussela ukarano żółtą kartką. Niestety, Felix Pigeon musiał obejść się smakiem - zabraknie go także w finale B, gdyż nie uzyskał wystarczająco dobrego czasu.
Zobacz też: Małysz wprost po drugim medalu Tomasiaka. "Dzisiaj się z trenerem opiję"

1 godzina temu














