Damian Knyba walczył o tymczasowy pas WBC wagi ciężkiej z niepokonanym zawodnikiem z Niemiec - Agitem Kabayelem. Faworyt walki mógł być tylko jeden: Polak startował z pozycji underdoga, a jego zwycięstwo byłoby uznane za dużą niespodziankę. Sędzia ringowy przerwał walkę Knyby z Kabayelem w trzeciej rundzie, co pomimo przebiegu walki, w której Niemiec dominował, jest do tej pory sporą kontrowersją.
REKLAMA
Zobacz wideo Polak oszukany w Niemczech? Przegrał przed czasem walkę o mistrzostwo
Damian Knyba o postawie sędziego. "Przedwczesna decyzja"
Jak deklaruje Knyba, sędzia zapowiedział, iż nie przerwie wcześnie walki. - jeżeli chodzi o przerwanie, na pewno było przedwczesne, zwłaszcza gdy mówimy o walce mistrzowskiej. Tym bardziej iż przed pojedynkiem sędzia powiedział nam w szatni, iż na pewno nie przerwie walki za szybko, bo to jest właśnie walka mistrzowska i ludzie chcą obejrzeć porządny pojedynek - stwierdził polski bokser w rozmowie z Interią Sport.
Arbitrem ringowym walki był Mark Lyson. Walkę przerwano ok. 30 sekundy 3 rundy, gdy Kabayel wyprowadził cios, który zdecydowanie zachwiał Polaka. Knyba stał jednak na nogach i był gotowy do dalszej walki.
Knyba przyznał jednocześnie, iż sędzia mógł zdecydować się na przerwanie pojedynku także z powodu błędów, które w ringu popełnił Polak. - Przede wszystkim na pewno jestem zły na siebie, bo w ogóle dałem powód sędziemu, iż mógł mnie zastopować, choć uważam, iż to było zdecydowanie pochopne. Mógł spokojnie poczekać, szczególnie iż ten sam sędzia prowadził walkę ze Smakicim, w której Kabayel był trzy razy bardziej "podłączony" i znacznie wyraźniej obijał go rywal, a jednak sędzia cały czas czekał i tam nie widział problemu. Oczywiście nie wiemy, co stałoby się później, tego nie wie nikt, mimo iż niektórzy prognozowali, iż w czwartej rundzie na pewno by mnie znokautował. Jednocześnie nie będę też mówił, iż na pewno bym wygrał - stwierdził w rozmowie z Interią.
Na koniec Knyba dodał, iż pomimo uwag do sędziego, pretensje po walce ma wyłącznie do siebie. - Mieliśmy swój plan, ja na pewno popełniłem też wiele głupich błędów. Od czwartej rundy chciałem je poprawić, chcąc trochę zmienić taktykę, ale niestety nie udało się tak, jak chciałem. Na pewno pretensje mam przede wszystkim do siebie, dlatego oczywiście nie mówię, iż przegrałem tylko przez sędziego. Jednak, będę powtarzał, iż przerwanie było przedwczesne - stwierdził.
Zobacz też: Polak walczył o tytuł mistrza świata. Trener nie wytrzymał. "Wk***iony jestem"
Janusz Pindera, ekspert bokserski, oceniając walkę, dodał, iż decyzja sędziego mogła być przedwczesna, ale pozwoliła Polakowi zachować zdrowie. -Widać było, iż Kabayel zaczął już robić swoje. Dokończyłby dzieła, pozostaje kwestia czy byłoby to w kolejnej rundzie, czy trzeba by poczekać. Gdyby walka skończyła się ciężkim nokautem, pytanie co dalej z karierą Knyby. Polak pokazał się z dobrej strony w pierwszej rundzie, wygrał ją według sędziów, ale walka mistrzowska to 12 rund. Knybie zabrakło walki pomostowej, która zmusiłaby go do wielkiego wysiłku - powiedział w rozmowie na kanale "Pindera i Bartosiak".
W karierze zawodowej Knyba stoczył 18 walk, z których 17 zakończyło się jego zwycięstwem.

2 godzin temu

















