Podczas domowego wyścigu hiszpańscy kierowcy nie szczędzili sobie uprzejmości, nie żałując również swoich bolidów. Ostatnie słowo miał Carlos Sainz.
Sainz nie miał podczas rywalizacji na Madring powodów do zadowolenia. W kwalifikacjach odpadł już w Q1, zajmując 17. miejsce. Ale startował z dopiero 20. pozycji bowiem został przesunięty na starcie o 3 miejsca za przeszkadzanie Oliverowi Bearmanowi.
Na starcie wyścigu Sainz pojechał agresywnie, ale uniknął kary od sędziów. Potem jednak nie nadrabiał pozycji i walczył w ogonie stawki z Astonami Martinami.
W trakcie jednego z pojedynków z Fernando Alonso, gdy Sainz musiał bronić się przed atakiem, doszło do kontaktu, po którym Alonso był bardzo zły na rodaka.
“Przycisnął mnie do ściany! Na starcie uderzył w dwóch ludzi, teraz spycha mnie na ścianę na hamowaniu” – skarżył się Alonso do inżyniera.
Careful, guys! 😳
Fernando Alonso wasn’t too impressed after contact with fellow Spaniard Carlos Sainz! 😬#F1 #SpanishGP pic.twitter.com/7qfsuBL4BX
— Formula 1 (@F1) September 13, 2026
Carlos dostał za to karę 10 sekund od sędziów, a po wyścigu nie był z tego zadowolony i winił za tę karę dwukrotnego mistrza świata.
“Nie mam za wiele do powiedzenia szczerze mówiąc. Taka jest natura tego zakrętu, iż zjeżdżasz do prawej. Myślę, iż dostałem karę bo on poskarżył się przez radio” – powiedział Sainz, cytowany przez racingnews365.com.
“Charakterystyka tego zakrętu będzie prowadziła do takich zdarzeń ponieważ jest tam miejsce tylko dla jednego auta, nie ma choćby dla dwóch. A nie da się patrzeć w lusterka i skręcać w tym samym czasie, trzeba patrzeć przed siebie. W pewnym momencie musisz skupić się na swojej linii jazdy i ja to zrobiłem. A on nie był obok mnie tylko za” – dodaje kierowca Williamsa.
Sędziowie uznali w swoim werdykcie, iż Sainz zmienił linię jazdy na hamowaniu i powinien był zostawić miejsce Alonso, który był na zewnętrznej.

2 godzin temu















