To był finał dwóch tenisistek, które w ostatnim czasie notują najlepsze wyniki. W listopadzie Jelena Rybakina i Aryna Sabalenka zmierzyły się w kończącym poprzedni sezon Turnieju Mistrzyń w Rijadzie, a górą była reprezentantka Kazachstanu. W sobotę spotkały się meczu decydującym o tytule w Melbourne i trudno było przewidzieć, która z nich zwycięży.
REKLAMA
Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, iż jeszcze sporo przede mną"
Początek meczu ułożył się kapitalnie dla Rybakiny. Serwował mocno, co pozwalało jej wypracować przewagę w wymianach. Grała spokojnie i pewnie - zwłaszcza z bekhendu. Świetnie odczytywała kierunki serwisu rywalki, dzięki czemu po chwili prowadziła już z przełamaniem 3:1. Posyłała agresywne i głębokie returny, które rozbijały dwukrotną mistrzynię Australian Open.
Sabalenka zaskoczona na początku
- Sabalenka lekko roztrzęsiona. Nie do końca gra tak, jakby chciała. Pierwsze schody przed nią - wskazał komentujący w Eurosporcie trener Piotr Sierzputowski. Liderka rankingu częściej myliła się, gwałtownie zaczęła się denerwować. Rozkładała szeroko ręce, patrzyła w kierunku swoich współpracowników, którzy siedzieli na trybunach.
Rybakina starała się unikać forhendowej strony, która nie jest u niej aż tak stabilna. Doskonale ustawiała się do uderzeń i zmuszała rywalkę do gry w biegu. W ten sposób Sabalenka traciła kontrolę nad zagraniami, które musiała wykonywać w niekomfortowych dla niej warunkach. - Świetnie pracuje dziś Rybakina, jeżeli chodzi o schodzenie nisko na nogach po płaskich piłkach Sabalenki, a przy jej wzroście [1,84 m - red.] to nie jest łatwe - wskazała komentatorka Justyna Kostyra.
W ósmym gemie Sabalenka doczekała się dwóch break pointów. Ale Rybakina odpowiedziała wtedy asem. Kolejny serwis też nie wrócił i zrobiło się 5:3. - Imponująca końcówka - podsumowała Kostyra. Przy swoim podaniu mistrzyni Wimbledonu 2022 była nie do zatrzymania i wygrała pierwszą partię 6:4.
Rybakina przełamana w kluczowym momencie
Sabalenka wyszła bardzo zmobilizowana na drugiego seta. Już w drugim gemie doczekała się trzech szans na przełamanie Rybakiny, ale w momentach zagrożenia urodzona w Moskwie tenisistka błyszczała. Najpierw popisała się doskonałym wolejem, choć nie słynie z najlepszej gry przy siatce. Potem posłała mocny forhend, a rywalka tylko mogła patrzeć, jak piłka ucieka od niej. Na końcu bekhend po linii ze strony Rybakiny, a jej trener Stefano Vukov krzyczał: "Nie spiesz się". Posłuchała go i wyrównała na 1:1.
Czytaj także: Lewandowski już jest legendą Barcelony!
W kolejnych minutach finalistki utrzymywały bez problemów podania. W siódmym gemie oglądaliśmy akcję meczu, po której widzowie wstali z miejsc. Najpierw skrót od Sabalenki, potem wolej za wolej i na koniec pierwsza rakieta świata wyciągnęła się, by zagrać obok Rybakiny stojącej przy siatce. Faworytka zacisnęła mocno pięść. Po chwili miała problemy, bo popełniła podwójny błąd serwisowy i zrobiło się 40:40, ale Sabalenka zachowała spokój i wyszła na 4:3.
W kluczowym momencie Białorusinka zagrała tak, jak potrzebowała. Przy stanie 5:4 zaskoczyła przeciwniczkę kierunkiem forhendu, a spięta Rybakina za moment wyrzuciła łatwy bekhend i musiała bronić trzech break pointów, a zarazem piłek setowych. Nie dała rady, została przełamana i skończyło się 4:6. Ostatnią akcję w tej partii rozegrała źle taktycznie, podchodząc do siatki bez odpowiedniego przygotowania. Sabalenka dzięki temu mogła ją łatwo minąć i doprowadzić do decydującego seta.
Rybakina mistrzynią Australian Open!
W trzecim secie Aryna Sabalenka poszła za ciosem. gwałtownie odskoczyła na 3:0, grając w tym fragmencie spotkania wyraźnie lepiej od Jeleny Rybakiny. Wytrzymała z rywalką potężną wymianę bekhendową, serwis nie pomógł reprezentantce Kazachstanu i została przełamana. Zbyt często oddawała inicjatywę liderce rankingu i stąd rosła przewaga. Co prawda Rybakina miała po błędach Sabalenki szansę na natychmiastowe odrobienie strat, ale wówczas Białorusinka posłała dwa serwisy z prędkością bliską 190 km/h, kończąc zaś gema smeczem.
- Nie ma energii w twojej grze - słyszeliśmy w przerwie rady od Vukova do Rybakiny, gdy próbował mobilizować swoją podopieczną. Znów go posłuchała i za moment wyrównała na 3:3. Zaczęła uderzać nieco szybciej, co od razu odczuła Sabalenka na rakiecie. Pojawiło się więcej błędów ze strony obu tenisistek, liderka rankingu mogła odskoczyć na 4:2 z ponownym przełamaniem, ale przestrzeliła z returnu. Zachwyceni mogli być kibice przed telewizorami i na trybunach, bo przez cały czas nie było wiadomo, która sięgnie po mistrzowski puchar.
Zwrot za zwrotem i coraz większe emocje! Sabalenka wygrała na przełomie drugiego i trzeciego seta pięć gemów z rzędu, a w decydującej partii to Rybakina zanotowała podobną serię. Ponownie odebrała serwis rywalce, korzystając z jej błędów, a po chwili prowadziła już 5:3. Rosła liczba pomyłek Białorusinki, nerwy z obu stron zaczynały decydować o przebiegu gry. Rybakina nie wypuściła już przewagi i wygrała to niezwykle zacięte spotkanie!
Tym samym Jelena Rybakina została mistrzynią Australian Open. To jej drugi tytuł wielkoszlemowy w karierze, a pierwszy w Melbourne. Wcześniej zwyciężyła w Wimbledonie 2022. W ostatnich 14 spotkaniach przegrała jedynie z Karoliną Muchową w Brisbane przed rozpoczęciem Australian Open. Dla Aryny Sabalenki to trzeci przegrany finał Wielkiego Szlema w ciągu zaledwie roku. 12 miesięcy temu dała rady Madison Keys w Australii, a następnie Coco Gauff w stolicy Francji

2 godzin temu














