Już przed startem Australian Open mówiło się, iż to Aryna Sabalenka jest główną kandydatką do zgarnięcia tytułu. Ta sztuka udawała jej się w poprzednich latach dwukrotnie (2023 i 2024). I faktycznie bez większych problemów zameldowała się w półfinale. Ba, w drodze do niego nie straciła choćby seta, choć trzeba wspomnieć, iż grała tylko z rywalkami spoza TOP 15 więc teoretycznie miała łatwą drabinkę. Na tym etapie jej przeciwniczką była Elina Switolina, dla której to pierwszy półfinał w Melbourne w karierze. Mimo wszystko nie można było skreślać Ukrainki. Także nie straciła seta, a dodatkowo pokonała Coco Gauff czy Mirrę Andriejewą, zawodniczki z absolutnego topu.
REKLAMA
Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
Znakomity pierwszy set Sabalenki. choćby absurdalna sytuacja jej nie rozbiła
Bilans bezpośrednich pojedynków przemawiał na korzyść Sabalenki. Panie mierzyły się sześciokrotnie i aż pięć z tych meczów wygrała Białorusinka, w tym cztery ostatnie. Switolina chciała w końcu przełamać tę niekorzystną serię przeciwko liderce rankingu WTA. Czy jej się to udało?
Początek miała bardzo obiecujący. Już w pierwszym gemie wywalczyła break pointy. Prowadziła 40:15, ale Sabalenka widowiskowo wyszła z opresji. Później gra się wyrównała, a na korcie zaczęły pojawiać się coraz większe emocje. Te wzięły górę szczególnie w czwartym gemie. Wówczas sędzina nagle przerwała akcję i przyznała punkt Switolinie, z czym rywalka nie mogła się pogodzić. Powód? Sabalenka oprócz specyficznego dla siebie krzyku przy odbiciu piłki wydała jeszcze dodatkowy dźwięk w trakcie wymiany, co zgodnie z regulaminem nie jest dozwolone. - Jak wielu zawodników tak robi? - pytała zszokowana Białorusinka, ale sędzina pozostawała nieugięta. - Powiedziałaś "UH - AYA"... nie wydajesz normalnego dźwięku - broniła się pani arbiter.
Ta sytuacja nie wpłynęła negatywnie na pierwszą rakietę świata. Ba, rozzłościła ją i dodała większej motywacji. Efekt? Przełamała Switolinę, a po chwili na tablicy wyników było już 4:1. Mimo wszystko Ukrainka nie zamierzała się poddawać i chciała odwrócić losy tego seta. Do większej pracy motywował ją również mąż, a zarazem genialny tenisista, Gael Monfils, który był obecny w jej boksie. Sabalenka była dla niej jednak za mocna. Posyłała precyzyjne i piekielnie mocne piłki. To zaowocowało kolejnym przełamaniem na korzyść faworytki, tym razem w decydującej fazie seta, czyli w ósmym gemie. Białorusinka wygrała 6:2.
Bezkonkurencyjna Sabalenka. Kolejny finał AO w karierze
- 21 set z rzędu wygrany przez Sabalenkę w roku 2026 - informowali komentatorzy Eurosportu. Tenisistka wydawała się w wybornej formie i mało co wskazywało, iż Switolina będzie w stanie pokonać ją tego dnia. Na początku drugiej partii doszło jednak do zaskoczenia. Pierwszy gem i... utrata serwisu przez Białorusinkę. - Teraz większa inicjatywa po stronie Switoliny - mówili komentatorzy. Długo ten stan nie trwał, bo błyskawicznie Sabalenka wróciła do gry na wysokim poziomie, bombardując rywalkę serwisem.
Zobacz też: Eksperci nie mają litości dla Świątek. 5:24 mówi wszystko.
Znakomicie grała też w gemach serwisowych Ukrainki. I tak właśnie doszło do przełamania na korzyść Białorusinki w szóstej odsłonie tego seta (4:2). Switolina starała się jeszcze zaskoczyć czymś rywalkę, ale ta wydawała się niewzruszona. Straty odrobić się nie udało. Ostatecznie Sabalenka wygrała ten set 6:3 i mecz 2:0. Na uwagę zasługują też kosmiczne statystyki pierwszej rakiety świata. Mowa o 29 winnerach i 15 niewymuszonych błędach. A jak to wyglądało po stronie Switoliny? 12 zagrań kończących i 17 niewymuszonych błędów.
Aryna Sabalenka - Elina Switolina 6:2, 6:3
Tym samym Sabalenka została pierwszą finalistką tegorocznego Australian Open. A z kim zmierzy się na tym etapie? Ze zwyciężczynią starcia Jessica Pegula - Jelena Rybakina. Finał zaplanowano na sobotę, 31 stycznia.

1 godzina temu











![Top 6 narzędzi do automatyzacji działań w e-commerce w 2026 r. [Ranking]](https://symfonia.pl/blog/wp-content/uploads/2026/01/programy-do-automatyzacja-dzialan-w-ecommerce.png)