Obie drużyny już się spotkały w tym sezonie Ligi Mistrzów. W fazie ligowej lepsza była Barcelona, która wygrała 2:1 po dwóch golach Marcusa Rashforda. Dziś Newcastle liczyło na to, iż się zrewanżuje. Przed meczem trener Eddie Howe mówił o "najważniejszym meczu w historii klubu". A ta jest całkiem długa, bo Newcastle powstało w 1881 roku.
REKLAMA
Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej
Newcastle lepsze do przerwy od Barcelony, ale tylko 0:0
Było widać, iż piłkarze też tak podeszli do tego spotkania. Pierwszy kwadrans należał całkowicie do graczy Newcastle, którzy zepchnęli Barcelonę do defensywy. Kilkakrotnie było blisko bramki, niepewny na początku był bramkarz Joan Garcia, ale ostatecznie piłkarze Hansiego Flicka przetrwali ten napór.
Barcelona w końcu zaczęła zyskiwać jakąkolwiek kontrolę nad tym spotkaniem, ale ofensywnych konkretów było bardzo mało. Robert Lewandowski grał rolę, którą znamy doskonale z tych gorszych meczów reprezentacji Polski - niewidoczny w ataku i sfrustrowany, zmuszony do walki gdzieś w środku pola. Najwięcej zagrożenia w przypadku obu drużyn tworzyły skrzydła. Środek pola był całkowicie zaryglowany.
Do przerwy nie zobaczyliśmy żadnego trafienia. Remis 0:0 mógł bardziej satysfakcjonować Barcelonę, bo to Newcastle stworzyło sobie lepsze sytuacje. Kibice gospodarzy mogli liczyć na to, iż po przerwie ich drużyna przechyli szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Wielkie nudy i wielkie emocje. Najlepsze nadeszło w ostatnich minutach!
Już pierwsza połowa nie była zbyt ciekawa, ale po przerwie bardzo długo było już naprawdę źle. Był to mecz dla koneserów, tym bardziej iż w tym samym czasie w dwóch innych meczach Ligi Mistrzów padały bramka za bramką. A w Newcastle - Barcelona?
o ile ktoś już tworzył zagrożenie to gospodarze. Tylko iż nie były to okazje po których można było się zachwycać ofensywną finezją piłkarzy Eddiego Howe'a, a po prostu jakiekolwiek strzały - np. kopnięcia w bramkarza z okolic 20 metra.
Pierwszą naprawdę dobrą akcję po przerwie zobaczyliśmy dopiero w 74. minucie. I od razu przyniosła ona bramkę! Niestety dla gospodarzy - strzał Barnesa odbił się od słupka, a dobijający to uderzenie Joelinton znajdował się na spalonym. Wciąż był więc remis 0:0. Ten nieuznany gol zaczął jednak trwającą przez kilka kolejnych minut ofensywę gospodarzy, którzy zaczęli szukać bramki na 1:0.
I w końcu dopięli swego. W 86. minucie gospodarze pograli gwałtownie na prawym skrzydle. Piłka trafiła do Jacoba Murphy'ego, który dośrodkował ją do Harveya Barnesa. Anglik w ogóle nie był kryty i pokonał Joana Garcię. Miał trochę szczęścia, bo trafił prosto w bramkarza, ale piłka odbiła się tak, iż wpadła do siatki!
Newcastle nie utrzymało tej przewagi. W ostatniej akcji meczu faulowany był Dani Olmo, który tym samym wywalczył rzut karny! Jedenastkę wykorzystał Lamine Yamal, który uratował Barcelonę przed wstydliwą porażką. Dla gospodarzy ta bramka jest prawdziwym ciosem, bo biorąc pod uwagę przebieg tego spotkania bardziej zasługiwali na zwycięstwo.

21 godzin temu














