Niezwykle emocjonujący przebieg miało starcie w Rzeszowie, gdzie miejscowy Dakar Development Stal zremisował z Polonią Piła 45:45. Po gorszej serii w środkowej części zawodów pilanie znajdowali się w trudnym położeniu, ale kapitalne manewry taktyczne w wykonaniu menedżera Pawła Piskorza pozwoliły gościom uratować punkt na bardzo wymagającym terenie. Bohaterami ekipy z Wielkopolski okazali się Andreas Lyager oraz Matias Nielsen, którzy w kluczowych momentach wyciągnęli zespół z opresji.
Początek spotkania zwiastował spore emocje. Pilanie weszli w mecz mocnym uderzeniem za sprawą pary Benjamin Basso – Matias Nielsen, a chwilę później podwójne zwycięstwo Lyagera i Jasińskiego dało gościom cztery punkty przewagi. Rzeszowianie gwałtownie jednak odpowiedzieli. Główną rolę w ekipie Gospodarzy odgrywał Josh Pickering, a wsparcie dołożył rezerwowy Krzysztof Sadurski. Gdy w dwunastej odsłonie przewaga Stali wzrosła do ośmiu punktów (37:29), sytuacja Polonii wydawała się bardzo skomplikowana.
Wtedy do głosu doszła taktyka. Menedżer Paweł Piskorz rewelacyjnie wykorzystał rezerwy taktyczne. Najpierw w dwunastym biegu duet Nielsen – Teska podwójnie pokonał rywali, zmniejszając dystans. Prawdziwy majstersztyk miał jednak miejsce w końcówce. Mimo porażki w trzynastej gonitwie, układ punktowy pozwolił sztabowi Polonii na posłanie kolejnej taktycznej w czternastym wyścigu. Andreas Lyager wraz z Basso pojechali na 5:1, przywracając nadzieję na korzystny wynik. O ostatecznym rozstrzygnięciu decydowała ostatnia odsłona dnia, w której niezawodny Nielsen wyrwał trójkę na wagę cennego remisu.
Szkoleniowiec pilan po zawodach nie ukrywał satysfakcji z postawy swoich podopiecznych, nawiązując również do wcześniejszego, krytykowanego przez wielu występów w Bydgoszczy.
– Wiedziałem, gdzie przyjeżdżamy. Rzeszów na swoim obiekcie jest bardzo mocny. Natomiast my przyjechaliśmy tutaj już mocno zmotywowani, najmocniejszym składem i walczyliśmy. Wielu odebrało moją ostatnią wypowiedź po meczu w Bydgoszczy jako wybujałą, iż powiedziałem, iż pojechaliśmy treningowo. Trzeba powiedzieć sobie jasno: Polonia Bydgoszcz jest tak silnym zespołem na własnym torze, iż nie mieliśmy tam do nich podjazdu i trzeba to jasno przyznać. Dlatego mogliśmy sobie pewne rzeczy sprawdzić. Dziś pokazaliśmy, iż jeszcze Polonia nie zginęła. Ten, kto w play-offach będzie miał możliwość wyboru przeciwnika, mocno zastanowi się, czy brać Polonię. Ten zespół jest na tyle nieobliczalny, iż z drużynami, z którymi przyjdzie nam jeździć, jesteśmy w stanie zrobić dobry wynik – podkreślił Paweł Piskorz.
Menedżer gości odniósł się także do kluczowych decyzji sztabu szkoleniowego z końcówki meczu, które przesądziły o wywozie punktu z Podkarpacia.
– Był taki temat, iż jak widzisz, iż dojście z puszki daje taktyczną, to czasem lepiej przegrać ten bieg, mając sześć punktów przewagi rywala. W tym wypadku to się udało. Pióro jest tutaj naprawdę bardzo szybki i zrobił trójkę, dzięki czemu w czternastym biegu mogliśmy puścić rezerwę taktyczną. Poszła na 5:1 i dała nam znowu życie. Tak samo dwie taktyczne w dwunastym biegu też wyszły na 5:1. Uważam, iż zmiany wyszły bardzo dobrze, a zawodnicy spisali się na medal – podsumował szef sztabu Polonii.
Paweł Piskorz
















