Finał programu „Projekt Fighter” wywołał w środowisku MMA znacznie większe emocje, niż można było się spodziewać. Do kontrowersji, które pojawiły się po emisji ostatniego odcinka, odniósł się Wojsław Rysiewski. Dyrektor sportowy KSW przyznał, iż sam zwracał uwagę na problem jeszcze przed rozpoczęciem finałowego pojedynku.
„Projekt Fighter” był wspólnym przedsięwzięciem KSW i Canal+, jednak od początku różnił się od znanego kibicom programu „Tylko Jeden”. Tym razem postawiono na mieszankę zawodników wywodzących się z różnych środowisk. Wśród uczestników znaleźli się zarówno sportowi fighterzy MMA, jak i zawodnicy kojarzeni głównie ze sceną freak fightową. W programie wystąpili między innymi Dominik Zadora, „Krycha”, „Koro” czy Paweł „Trybson” Trybała.
Po wielu tygodniach rywalizacji zwycięzcą został Cyprian Wieczorek. Dla części kibiców nie było to jednak zaskoczenie, ponieważ informacja o jego triumfie pojawiła się w internecie jeszcze przed premierą pierwszego odcinka programu.
Choć sam wynik wzbudził zainteresowanie, prawdziwa burza rozpętała się dopiero po emisji finałowej walki. Wieczorek zwyciężył przez duszenie, a arbitrem pojedynku był Tomasz Bronder. To właśnie ten fakt wywołał lawinę komentarzy, ponieważ główny sędzia KSW jest jednocześnie trenerem triumfatora programu.
„Powiedziałem mu, iż nie powinien tego sędziować”
W rozmowie dla MMA-BNB Wojsław Rysiewski ujawnił, iż od początku miał wątpliwości dotyczące tej sytuacji. Jak przyznał, zwrócił uwagę Tomaszowi Bronderowi jeszcze przed rozpoczęciem finału.
– [Tomasz Bronder] został wyznaczony przez swojego szefa, Martina [Lewandowskiego – red.]. Martin też pozwolił mi mówić, iż on bierze za tę sytuację pewną odpowiedzialność – mówił Rysiewski. – Ja tam byłem. Jak przyjechałem na miejsce i zobaczyłem, kto jest w finale, to zapytałem Tomka: „czy Cyprian dalej u ciebie trenuje?”. Tomek powiedział, iż tak, a ja powiedziałem: „nie powinieneś sędziować jego walki”. Tomek postanowił i tak to sędziować, więc powiedziałem, iż to jego odpowiedzialność. Bardzo chciałbym się dowiedzieć, dlaczego się na to zdecydował.
Dyrektor sportowy KSW podkreślił również, iż nie rozumie obecnej strategii obranej przez Brondera. Mimo licznych pytań ze strony dziennikarzy, główny arbiter organizacji nie zdecydował się publicznie wyjaśnić swojego stanowiska.
– Moim zdaniem to błąd, iż odmówił wypowiadania się w tej kwestii, bo moim zdaniem trzeba byłoby wziąć to jednak na klatę – dodał Rysiewski.
Całej sprawie nie pomaga również fakt, iż program był realizowany z dużym wyprzedzeniem. Oznacza to, iż osoby odpowiedzialne za produkcję miały wystarczająco dużo czasu, aby przeanalizować potencjalny konflikt interesów i przygotować odpowiednią reakcję na ewentualne pytania kibiców.
Tymczasem po emisji finału zabrakło konkretnego wyjaśnienia, a milczenie wokół sprawy tylko podsyciło spekulacje. W efekcie zamiast dyskusji o zwycięstwie Cypriana Wieczorka, internet żyje dziś przede wszystkim pytaniami o rolę Tomasza Brondera i kulisy jednej z najgłośniejszych kontrowersji ostatnich miesięcy wokół KSW.

2 godzin temu












