Rublow wygrał turniej i zszokował wyznaniem. Świat usłyszał

1 miesiąc temu
Zdjęcie: X


W sobotę Andriej Rublow triumfował w turnieju ATP 500 w Dosze, pokonując w finale Jacka Drapera. Rosjanin, znany ze swojego wybuchowego charakteru, po wartościowym zwycięstwie udzielił wywiadu, w którym przyznał się do problemów mentalnych. - Może to zabrzmi trochę dramatycznie, ale nie mogłem znaleźć powodu, dla którego miałbym żyć - powiedział.
W zeszłym tygodniu najlepsi tenisiści świata rywalizowali w Dosze w imprezie rangi ATP 500. Dość nieoczekiwanie najlepszy w stolicy Kataru okazała się turniejowa "piątka" Andriej Rublow, który w finale pokonał Jacka Drapera 7:5, 5:7, 6:1. Dla Rosjanina to pierwszy tytuł w tym sezonie. Dotychczas był on rozczarowujący, albowiem dziewiąty tenisista świata odpadł m.in. w pierwszej rundzie Australian Open.


REKLAMA


Zobacz wideo


Szczere wyznanie Rublowa. "Nie mogłem znaleźć powodu, dla którego miałbym żyć"
Andriej Rublow wielokrotnie szokował swoim zachowaniem na korcie. Potrafił samookaleczać się rakietą, wybuchać złością. Równo rok temu podczas zmagań w Dubaju nawrzeszczał na sędziego liniowego, za co został zdyskwalifikowany. Rosjanin otwarcie przyznawał jednak, iż walczy z problemami mentalnymi. Szerzej opowiedział o tym w wywiadzie udzielonym po triumfie w Dosze.


- Byłem... uwięziony w pętli. Zagubiony w sobie. Przez kilka lat nie mogłem znaleźć drogi, nie mogłem zrozumieć, co powinienem zrobić, jakiemu celowi powinienem służyć... Może to zabrzmi trochę dramatycznie, ale nie mogłem znaleźć powodu, dla którego miałbym żyć... Powiedzmy to tak: byłem całkowicie zagubiony - powiedział Rublow w rozmowie z dziennikarką Reem Abulleil.
Dziewiąty tenisista świata przyznaje, iż nie najlepsza kondycja mentalna miała wpływ na jego postawę na korcie. - Kiedy ci się to przytrafia przez tyle lat... przychodzi taki moment, kiedy nie możesz już tego znieść, to jest jak ból, który rośnie, rośnie i rośnie, i wtedy czujesz, iż musisz odciąć sobie rękę. Zacząłem brać leki antydepresyjne: na początku czułem, iż wszystko się poprawia, ale po pewnym czasie zdałem sobie sprawę, iż chociaż nie pogorszyło to mojego stanu, to też nie podobało mi się to, co czułem, to było dziwne uczucie. Przestałem je brać po roku - kontynuował Rosjanin.


W pewnym czasie pomagać zaczął mu jego rodak Marat Safin, który stał się kimś w rodzaju mentora. Rublow przyznaje, iż były tenisista pomógł mu spojrzeć na siebie inaczej. - Nie jestem jeszcze szczęśliwy, ale też nie czuję się zestresowany, nie odczuwam lęku, nie mam depresji. Jestem po prostu w "neutralnym trybie": ani dobrym, ani złym, ale przynajmniej znalazłem fundament - podsumował. Teraz Rublow udał się do Dubaju na turniej rangi ATP 1000, w którym w pierwszym meczu zmierzy się z Quentinem Halysem.
Idź do oryginalnego materiału