Rozwiązanie kontraktów w Falubazie? Działacz odpowiada fanom

speedwaynews.pl 2 godzin temu

Gęste chmury nad Zieloną Górą nie ustępują, ale w parku maszyn przy Wrocławskiej 69 nikt nie zamierza rzucać ręcznika. Wokół Stelmet Falubazu narosło w ostatnich tygodniach mnóstwo domysłów. Medialne doniesienia o gigantycznej wyrwie w budżecie rozgrzały kibiców do czerwoności, wywołując giełdę plotek na temat ewentualnego uciekania zawodników z tonącego okrętu. Do sprawy po raz kolejny odniósł się dyrektor zarządzający klubu, Rafał Prokopiuk, który postawił sprawę niezwykle jasno i stanowczo ukrócił spekulacje o możliwych odejściach liderów w trakcie rozgrywek.

Prześwietlenie klubowej kasy wykazało, iż dziura budżetowa sięga około 4 milionów złotych. Problem ma swoje korzenie w ubiegłorocznych założeniach, które w dużej mierze opierały się na ustnych uzgodnieniach. Zamiast twardych dokumentów pojawiły się tzw. „spotkania serwetkowe” z władzami miasta, które nie przyniosły oczekiwanych pokryć finansowych. choćby przy potencjalnym wsparciu z kasy miejskiej opiewającym na kwotę 2 milionów złotych, w budżecie wciąż straszy pokaźny deficyt. Sytuacji nie ułatwiały też wewnętrzne tarcia i przejściowy konflikt z kibicami, jednak działacze intensywnie pracują nad wdrożeniem wieloetapowego planu naprawczego.

Wokół zaległości finansowych w Zielonej Górze gwałtownie narosły teorie spiskowe. W środowisku zaczęły krążyć informacje, jakoby niektórzy żużlowcy z powodu braku terminowych wypłat mieli otwartą furtkę do natychmiastowego rozwiązania kontraktów i szukania nowych pracodawców. Rafał Prokopiuk kategorycznie zaprzecza tym rewelacjom i zapewnia, iż czarny scenariusz nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Nie ma takiej opcji, nie było i w tym sezonie nie będzie. To jest nieprawda. Wiadomo, ktoś coś dołożył, ktoś coś powiedział i tak powstają właśnie fejkowe plotki. Nie ma żadnej ścieżki dla żadnego zawodnika Stelmet Falubazu Zielona Góra, by obowiązujący kontrakt przestał być istotny z uwagi na zaległości – uciął krótko przedstawiciel zielonogórskiego klubu w rozmowie z Lubuski Sport TVP3.

Stabilizacja sytuacji formalno-prawnej i organizacyjnej w spółce wymaga jednak czasu. Działacze prowadzą zaawansowane rozmowy, które mają przynieść klubowi finansowy oddech, w tym pozyskanie nowego, tytularnego sponsora. Równolegle w całej PGE Ekstralidze szykują się zmiany regulaminowe. Zanim kluby uzyskają licencje na kolejny rok, wejdzie w życie szereg nowych restrykcji, które mają zapobiegać budowaniu wirtualnych budżetów. W Zielonej Górze nikt nie ukrywa, iż ogromny wpływ na tempo i powodzenie rozmów restrukturyzacyjnych mają wyniki na torze, bo każde dodatkowe starcie generuje potężne koszty. W parku maszyn nikt jednak nie bierze pod uwagę najczarniejszego scenariusza, jakim byłby spadek z najwyższej klasy rozgrywkowej.

Plan ratunkowy przy W69 zakłada twarde lądowanie i rewolucję w polityce transferowej. Działacze zresetowali już dotychczasowe ustalenia z jedną z największych gwiazd, Leonem Madsenem, co otwiera serię renegocjacji umów. Ery wielkich rozrzutności i ściągania najdroższych nazwisk w lidze dobiegają końca. Myszka Miki ma odzyskać blask dzięki optymalizacji wydatków, odbudowie relacji z trybunami oraz kontraktowaniu zawodników o idealnym stosunku ceny do jakości.

Idź do oryginalnego materiału