
Marcin „Różal” Różalski ocenia nowe pokolenie zawodników MMA. Dobitna wypowiedź ikony polskiej sceny sportów walki.
Marcin Różalski to jedna z najbardziej charakterystycznych postaci w historii polskich sportów walki. Zasłynął on nie tylko swoimi występami w ringu czy klatce, ale też wyrazistą osobowością, groźnym wizerunkiem pełnym tatuaży i bezkompromisowym podejściem do życia.
Sportową drogę zaczynał od kickboxingu i muay thai. To właśnie w formule uderzanej zbudował swoją markę jako twardy, ofensywnie nastawiony wojownik, który nie kalkuluje i zawsze idzie po nokaut. Walczył zarówno w kraju, jak i za granicą, mierząc się z uznanymi rywalami. Z czasem jednak przeniósł się do MMA, gdzie stał się jedną z twarzy federacji KSW.
Niewątpliwie największy moment w karierze przyszedł, gdy sięgnął po pas mistrzowski wagi ciężkiej KSW, kończąc walkę przed czasem i spełniając jedno ze swoich sportowych marzeń. Podkreślić należy, iż doszło do tego podczas historycznej gali Konfrontacji Sztuk Walki na PGE Narodowym, czyli gali Colosseum. Był to symboliczny szczyt dla zawodnika, który po tym pojedynku zdecydował się – jak pokazał czas – zawiesić swoją karierę w MMA, tracąc z tej racji wspomniany tytuł.
ZOBACZ TAKŻE: Różalski skomentował występy kolegów we freak fightach. Jego słowa zaskakują
Po tym wydarzeniu jego kariera sportowa zaczęła zwalniać, a on sam coraz częściej podkreślał, iż zdrowie i życie poza sportem są dla niego ważniejsze niż kolejne pojedynki. Zdecydowanie nadmienić należy, iż Różalski dał się poznać jako wielki miłośnik zwierząt. Mianowicie od lat prowadzi fundację i angażuje się w pomoc porzuconym oraz skrzywdzonym czworonogom. Ten kontrast między wizerunkiem groźnego wojownika a wrażliwością na los zwierząt sprawił, iż zyskał sympatię choćby osób, które na co dzień nie interesują się sportami walki.
Wracając do sportowego aspektu to po powrocie do akcji toczył głównie boje w formułach stójkowych, które z reguły nie szły po jego myśli. Ostatni występ Marcina Różalskiego odbył się jednak ponownie na gali KSW, choć tym razem nie w MMA. Mianowicie niespodziewanie wziął on udział w charytatywnym pojedynku podczas gali KSW 113, w trakcie której skrzyżował rękawice ze Stjepanem Bekavacem. Polak został znokautowany pod sam koniec pierwszej rundy, ale mimo porażki kibice docenili jego serce do walki i charakter.
Rożal ocenia nowe pokolenie zawodników MMA
Niewątpliwie Marcin był i de facto w dalszym ciągu pozostaje jednym z największych wojowników w historii polskich sportów walki. Z pewnością stoi on w jednym szeregu choćby z Michałem Materlą, jednakże w tym gronie nie znajduje się zbyt wielu zawodników młodego pokolenia.
Takie zdania przynajmniej jest sam były mistrz KSW, który oznajmił to podczas dzisiejszego programu ze swoim udziałem:
W dzisiejszych czasach jest mnóstwo, mnóstwo wspaniałych sportowców. Ale tylko garstka wojowników. Roszczeniowość zawodników. On nie weźmie z tym walki, bo ma 50 g nadwagi. On nie weźmie z tym walki, bo sponsor odzieżowy, bo sponsor dietetyczny, bo to, bo… Nie było psychologów, psychoterapeutów, psychologów sportowych i tak dalej, i tak dalej. Jak złamałem sobie rękę i przyszedłem do domu, to wziąłem liście babki, obłożyłem… Dzisiaj te pokolenia wspaniałych sportowców jest roszczeniowe. Tego nie, tego nie, tu ble, załamanie bo przegrał.
– przedstawił swoją perspektywę Marcin Różalski w „Kanale Sportowym”.
ZOBACZ TAKŻE: Niewiarygodne. Poprosił AI o pomoc i został tymczasowym mistrzem UFC
Niewątpliwie mamy aktualnie do czynienia z nową generacją zawodników, z których większość prawdopodobnie faktycznie nie jest aż tak zatwardziała. Mimo wszystko i wśród nich znajdują się zawodnicy z sercem prawdziwego wojownika, a jednym z nich z pewnością jest Adrian Bartosiński.

8 godzin temu




![Benoit Saint-Denis zdemolował Hookera na UFC 325. Brutalne zakończenie walki [WIDEO]](https://mma.pl/media/uploads/2026/01/Benoit-Saint-Denis.webp)







