Ronda Rousey bez hamulców! Uderzyła w mistrzynię UFC

mymma.pl 2 dni temu
Zdjęcie: Ronda Rousey stoczy walkę w MMA na WWE SummerSlam


Nie takiego obrotu spraw spodziewali się kibice kobiecego MMA. Ronda Rousey wraca do klatki po latach przerwy i już na starcie robi ogromne zamieszanie. Tym razem jej gniew nie został wymierzony w UFC, a w aktualną mistrzynię wagi koguciej – Kaylę Harrison.

Była gwiazda UFC i WWE pojawiła się na konferencji prasowej promującej jej nadchodzący pojedynek z Giną Carano. Walka ma odbyć się 16 maja podczas gali organizacji MVP MMA 1 transmitowanej na Netflix. To właśnie tam Rousey została zapytana o niedawne słowa Harrison, która nazwała ją „nieistotną”. Odpowiedź była natychmiastowa i wyjątkowo ostra.

– Gina jest na tyle istotna, iż to dzięki niej powstała dywizja 145 funtów. Ja jestem na tyle „nieistotna”, iż to przeze mnie ona w ogóle ma pracę – wypaliła Rousey. – Kayla jest tak „nieistotna”, iż nie potrafiła utrzymać tej kategorii przy życiu. Prawda jest taka, iż bez względu na to, co zrobi, zawsze będzie w cieniu moim i Giny.

Wszystkie walki gali MVP MMA 1 możesz obstawić na stronie i w aplikacji bukmachera SUPERBET. Odbierz bonusy już dziś!

Ronda Rousey
VS
Gina Carano
1 1.15
2 5.3

Rousey uderza bez hamulców. Podważa pozycję Harrison

Na tym jednak się nie skończyło. Rousey w swojej wypowiedzi wbiła kolejne szpile, podważając zarówno charyzmę, jak i znaczenie Harrison dla kobiecego MMA.

Następnym razem, gdy będzie chciała gadać głupoty, niech spojrzy pod nogi i zobaczy, kto utorował jej drogę – grzmiała była mistrzyni.

Choć obie zawodniczki zapisały się złotymi zgłoskami w historii kobiecego MMA, ich kariery potoczyły się zupełnie inaczej. Rousey wraca po niemal dekadzie przerwy, natomiast Carano nie walczyła od 2009 roku. Mimo to „Rowdy” jest przekonana, iż ich starcie będzie największym pojedynkiem w historii kobiecego MMA.

Przy okazji nie omieszkała też uderzyć w planowaną walkę Harrison z Amanda Nunes, która pierwotnie miała odbyć się na UFC 324, ale została odwołana przez kontuzję mistrzyni.

Jeśli to największa walka w historii, to czemu jest tylko co-main eventem? – ironizowała Rousey. – I czemu zarabia mniej niż ja 10 lat temu?

Rousey: „To będzie rewolucja w MMA”

Rousey nie ukrywa, iż jej powrót ma mieć większe znaczenie niż tylko sportowe emocje. Amerykanka jasno daje do zrozumienia, iż chodzi o coś więcej niż sam pojedynek.

To nie tylko największa walka kobiet w historii. To największa walka w ogóle – zapowiedziała. – Największa platforma, największe gwiazdy i wydarzenie, które może zmienić ten sport. To będzie impuls do tego, żeby zawodnicy zaczęli zarabiać więcej.

Jedno jest pewne – jeszcze zanim weszła do klatki, Rousey znów znalazła się na ustach całego świata MMA. A napięcie wokół jej powrotu rośnie z każdym kolejnym dniem.

Idź do oryginalnego materiału