Robisz wyniki albo wypadasz z systemu. Nowy plan prezesa PZLA

2 godzin temu

Prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Sebastian Chmara zapowiada zdecydowaną reorganizację systemu szkolenia, która jak podkreśla ma przynieść efekty dopiero w perspektywie 8–12 lat. Oznacza to m.in. ograniczenie finansowania dla części doświadczonych zawodników i przesunięcie środków na szkolenie młodzieży.

Doskonale wiedziałem, iż trafiam na lata kryzysu i muszę skupić się na odbudowie potencjału dyscypliny – przyznaje Sebastian Chmara w rozmowie z Mateuszem Puką z WP SportoweFakty.

Koniec „opiekuńczości”

Jednym z kluczowych elementów zmian ma być odejście od dotychczasowej polityki szerokiego finansowania zawodników, którzy od lat nie notują progresu sportowego. – Koniec z nadmierną opiekuńczością wobec zawodników, którzy od lat nie uzyskali dobrych wyników. Czas rozliczać każdego, a niekiedy podejmować także trudne decyzje – zapowiada prezes PZLA.

Jak wyjaśnia Chmara, w przeszłości na najważniejsze imprezy wysyłano choćby stuosobowe reprezentacje, w tym zawodników kwalifikujących się wyłącznie dzięki rankingom.

Ranking miał charakter uzupełniający, a w praktyce często oznaczał obecność zawodników bez realnych szans na rywalizację o czołowe miejsca – podkreśla.

Reorganizacji ulegnie także funkcjonowanie kadry B, liczącej w tej chwili około tysiąca zawodników. – To nieefektywny system, który nie daje adekwatnej kontroli nad rozwojem zawodników – ocenia Chmara. Zamiast długich zgrupowań mają być częstsze, krótkie konsultacje z udziałem trenerów wiodących w poszczególnych konkurencjach.

fot. Tomasz Kasjaniuk

Więcej pieniędzy na fundamenty

PZLA zamierza przesunąć część środków finansowych z poziomu seniorskiego na szkolenie młodzieży i rozwój trenerów. Skala wydatków jest znacząca, bowiem roczny koszt szkolenia jednego zawodnika może sięgać choćby 300–400 tys. zł.

jeżeli ktoś przez 2–3 lata nie jest w stanie pójść do przodu i wciąż jest daleko od miejsca dającego szansę na rywalizację w finale, to niestety nie będziemy go finansować w takim stopniu – mówi Chmara.

Jednocześnie prezes zapewnia, iż nie chodzi o „czystki” wśród gwiazd. Zapowiada, iż każdy przypadek będzie analizowany indywidualnie. – Nie zostawimy bez wsparcia zawodników po kontuzjach ani tych, którzy w każdej chwili mogą wywalczyć medal – zaznacza, odnosząc się m.in. do Marii Andrejczyk czy Anity Włodarczyk.

Zaoszczędzone środki mają zasilić przede wszystkim programy młodzieżowe, w tym „Lekkoatletykę dla wszystkich!”, której budżet wynosi od 8 do 10 mln zł rocznie. Program obejmuje dziesiątki tysięcy dzieci i współpracę z około 600 trenerami.

W przypadku najmłodszych stawiamy na ujednolicony plan szkolenia wszechstronnego, który dopiero później będzie się specjalizował – tłumaczy Chmara. Związek chce też mocniej postawić na konkurencje techniczne, gdzie jak przyznaje prezes, widoczny jest regres, mimo dużego potencjału medalowego.

Zmiany obejmą również system pracy trenerów. – Kto nie będzie chciał się szkolić, na początku będzie musiał więcej płacić za licencję, a z czasem sam się wykluczy z systemu – zapowiada sternik polskiej lekkiej atletyki.

Efekty dopiero za lata

Prezes PZLA nie ukrywa, iż na szybkie sukcesy nie ma co liczyć. – Nie jestem na tyle naiwny, by wierzyć, iż to kwestia roku czy dwóch – mówi wprost. Jednocześnie podkreśla, iż nie obawia się krytyki. – Będę miał gigantyczną satysfakcję, gdy system, który w tej chwili budujemy, przyniesie efekty za 8–12 lat.

Mimo trudnej diagnozy Chmara pozostaje umiarkowanym optymistą. – To nie jest tak, iż nie mamy zawodników. Wciąż realnie można mówić o przynajmniej kilku szansach medalowych – podsumowuje.

Źródło: WP SportoweFakty

fot. w nagłówku Tomasz Kasjaniuk

Idź do oryginalnego materiału