Robert Ruchała zabrał głos po kolejnej porażce w UFC. Trudne chwile Polaka

6 godzin temu


Ciemne chmury kłębią się nad jednym z naszych reprezentantów w UFC. Robert Ruchała wypowiedział się już po swojej kolejnej porażce.

Druga walka w oktagonie organizacji UFC nie potoczyła się zbytnio po myśli Roberta Ruchały. Polak, który wchodził do tego starcia z dużą determinacją po nieudanym debiucie, po raz kolejny musiał uznać wyższość rywala. Tym razem lepszy od niego okazał się być Jose Delano, który zwyciężył dzięki decyzji sędziów punktowych (2x 29:27, 30:26).

Początek ich pojedynku dawał sporą nadzieję. Ruchała wyglądał na dobrze przygotowanego, był aktywny i potrafił narzucić swoje tempo. W pierwszej rundzie jego ruchliwość oraz próby wywierania presji mogły robić wrażenie, a sama walka była wyrównana. Ponadto, to właśnie były zawodnik KSW zdawał się być bardziej aktywny, choć liczba znaczących uderzeń nie do końca na to wskazywała – było naprawdę wyrównanie. Mimo to zdawało się, iż to Robert zapisał sobie tę rundę na swoją korzyść, a kibice z zapartym tchem czekali na kolejne odsłony.

ZOBACZ TAKŻE: Deontay Wilder zwycięża w ringowej wojnie z Dereckiem Chisorą [WIDEO]

W ich trakcie niestety nie mieliśmy już tak wiele powodów do zadowolenia. Otóż z każdą minutą Delano coraz lepiej czytał styl Polaka. Brazylijczyk zaczął kontrolować dystans, skuteczniej punktować, z czasem przejmując inicjatywę. Ruchała momentami sprawiał wrażenie zbyt chaotycznego, a jego akcje nie przynosiły efektów. Ponadto, były zawodnik LFA trafiał go coraz czyściej, sprawiając, iż Robert zaczął się chwiejnie poruszać po klatce. Mimo to przetrwał trudniejsze chwile, a o wszystkim miała zaważyć ostatnia runda.

Na jej początku zdawało się, iż wrócił Robert z pierwszej rundy. Nie trwało to jednak zbyt długo – jego zmęczenie było widać gołym okiem. Ponownie warunki gry zaczął dyktować naprawdę dobrze dysponowany Delano. Dodatkowym ciosem okazała się kara punktowa za trzymanie się siatki, która była jasnym sygnałem, iż Polak jeżeli chce wygrać, to musi pokonać Brazylijczyka przed czasem.

Do tego finalnie nie doszło, a w końcówce to Delano był zawodnikiem bardziej agresywnym. Ostatecznie sędziowie byli jednogłośni, a zwycięstwo trafiło na konto rywala. Tym samym Ruchała zanotował drugą porażkę w swojej przygodzie z największą organizacją MMA na świecie.

Ruchała po kolejnej porażce

0-2 to bilans, który bez wątpienia stawia go w trudnym położeniu już na bardzo wczesnym etapie kariery w UFC. Co jednak najważniejsze, Polak nie zamierza chować głowy w piasek. Niedługo po walce zabrał głos i jasno dał do zrozumienia, iż absolutnie nie myśli o poddaniu się.

Były tymczasowy mistrz dywizji piórkowej KSW podkreślił, iż traktuje tę porażkę jako bolesną, ale cenną lekcję:

Białe klawisze to chwile szczęścia, czarne to momenty smutku. Najpiękniejsza melodia życia powstaje dopiero wtedy, gdy grają razem. Dlatego nie boję się czarnych klawiszy – to one nadają wszystkiemu prawdziwy sens. Dziękuję za wsparcie wszystkim, którzy są ze mną na dobre i złe. Nie poddam się.

– napisał Robert Ruchała w swoich social mediach.

ZOBACZ TAKŻE: Iwo Baraniewski jak Jan Błachowicz? „Rudy” odpowiada fanom

W wypowiedzi naszego rodaka nie ma frustracji czy zwątpienia. Ruchała wie, iż w UFC taki bilans często wiąże się z rozstaniem, ale jednocześnie wierzy, iż jest w stanie przełamać złą passę i odnieść pierwszy triumf, tym samym na dłużej zostając w amerykańskiej organizacji.

Idź do oryginalnego materiału