Real już negocjuje z potencjalnym następcą Arbeloi. Pięć żądań, które mogą zmienić wszystko w Madrycie

1 tydzień temu
Screen: YouTube/Sport Lisboa e Benfica

José Mourinho nie zamierza wracać do Realu Madryt na byle jakich zasadach. Portugalski szkoleniowiec, którego nazwisko od tygodni przewija się w kontekście ławki trenerskiej przy Santiago Bernabéu, nakreślił listę wymagań, bez których spełnienia żadna umowa nie wejdzie w grę. Teraz do głosu doszła też Benfica — i po raz pierwszy jej otoczenie zaczyna mówić wprost: trener prawdopodobnie odejdzie.

Artykuł dyrektora „AS” José Féliksa Díaza — człowieka dobrze poinformowanego w sprawach madryckiego klubu — jest w tej chwili jednym z najważniejszych dokumentów całej sprawy. Díaz pisze bez ogródek: wszystkie próby władz Benfiki zmierzające do przedłużenia współpracy z Mourinho zakończyły się niepowodzeniem. Jeszcze kilka tygodni temu kontynuacja wydawała się w Lizbonie czymś oczywistym. Dziś nastroje są zupełnie inne. W otoczeniu prezydenta Rui Costy coraz głośniej mówi się, iż przyszłość klubu bez Mourinho to scenariusz realny, choć do niedawna nie do pomyślenia.

Kluczowy element całej układanki to inicjatywa po stronie samego trenera. Według „AS” to właśnie środowisko Mourinho jako pierwsze wykonało ruch w kierunku Realu — nie odwrotnie. Oferta powrotu wyszła od jego strony i dopiero ona uruchomiła procesy decyzyjne na Bernabéu. Florentino Pérez — który z Mourinho łączy go relacja bliska przyjacielskiej — od razu uznał, iż to adekwatny człowiek do przeprowadzenia głębokiej reformy drużyny.

Dziennikarz Ramón Álvarez de Mon, który jako jeden z pierwszych opisał przebieg rozmów, wskazuje na konkretną listę warunków trenera. Mourinho żąda dwuletniego kontraktu — o rok krótszego niż ten, który podpisał podczas pierwszego epizodu w Madrycie w latach 2010–2013. Chce przyjechać z własnym sztabem: zarówno trenerskim, jak i od przygotowania fizycznego. To nie jest przypadkowy wymóg. W ciągu dwóch ostatnich sezonów Real zmagał się z około 120 przypadkami kontuzji — i właśnie ten fakt wzbudza u Mourinho poważne wątpliwości co do dotychczasowego podejścia do pracy z ciałem zawodnika.

Trzeci wymóg dotyczy autonomii sportowej. Mourinho chce mieć ostatnie słowo w kwestii składu i nie dopuścić do sytuacji, w której presja zarządu czy samych piłkarzy wymusi na nim decyzje sprzeczne z jego wizją. Jak wynika z doniesień hiszpańskich mediów, Portugalczyk wprost dał do zrozumienia: jeżeli zawodnik nie mieści się w jego koncepcji, chce móc działać bez konsekwencji. W Realu to historycznie wrażliwy temat.

Czwarta kwestia to bezpośrednia linia do Florentino Péreza — bez pośredników. Mourinho miałby wręcz domagać się usunięcia od przygotowania fizycznego Antonio Pintusa ze względu na jego bliskość z prezydentem. Na liście znalazło się też zatrudnienie rzecznika prasowego odpowiedzialnego wyłącznie za kwestie pozaboiskowe, by trener mógł skupić się na swojej robocie.

Sam Mourinho kilka dni temu publicznie zaprzeczał, iż doszło do jakichkolwiek bezpośrednich kontaktów. „Nikt ze mną nie rozmawiał. Mogę to zagwarantować” — oświadczył na konferencji prasowej. Mimo to, według wielu niezależnych od siebie doniesień, do wideorozmowy z udziałem Florentino Péreza i Jorge Mendesa — agenta trenera — już doszło. Florentino naciskał na bezpośrednie spotkanie w Lizbonie.

Kontrakt Mourinho z Benficą obowiązuje do końca czerwca 2027 roku, ale obie strony mogą go rozwiązać, aktywując klauzulę wykupu na poziomie 3 milionów euro — do dziesięciu dni po ostatnim meczu sezonu w lidze portugalskiej. To historia jak sprzed roku, gdy Real sięgnął po Xabiego Alonso z Bayeru Leverkusen — wtedy zapłacił 8 milionów euro. Tutaj stawka jest trzykrotnie niższa.

Madrytczycy kończą drugi sezon bez La Ligi, Ligi Mistrzów ani Pucharu Króla. Álvaro Arbeloa — zatrudniony awaryjnie po zwolnieniu Alonso w zimie — ma pożegnać się z posadą po zakończeniu rozgrywek, a jego kontynuacja jest już wykluczona. W szatni na Valdebebas tymczasem wre: w ciągu jednego tygodnia media poinformowały o starciu Mbappégo ze sztabem, fizycznym incydencie między Rüdigerem a Carrerasem oraz niemal bójce Tchouameniego z Valverdem podczas treningu. Nieprzypadkowo w klubie mówi się o potrzebie kogoś, kto „szatnię weźmie za ryj” — a pod tym względem Mourinho nie ma sobie równych.

Pytanie nie brzmi już „czy”. Brzmi: „na jakich warunkach i kiedy”.

Idź do oryginalnego materiału