Raków, Jaga i Lech w fazie ligowej europucharów 2026/27? Bardzo prawdopodobne

3 godzin temu

Jak będą wyglądać eliminacje europejskich pucharów w przyszłym sezonie? Od której rundy będą zaczynać polskie kluby? Na kogo mogą trafić? Kto może liczyć na rozstawienie? Przed wami kompleksowa analiza na podstawie możliwego rozwoju sytuacji wiosną we wszystkich rozgrywkach krajowych na kontynencie oraz sił drużyn na poszczególnych etapach kwalifikacji. Według stanu na dziś, Raków może liczyć na fazę ligową Ligi Europy 2026/27, a Jagiellonia i Lech – Ligi Konferencji. Wynik ten może się poprawić, jeżeli będziemy mieli sensacyjnego mistrza Polski!

Prognoza przebiegu eliminacji europejskich pucharów sezonu 2026/27

Styczeń to dobry moment, by rozpocząć przymiarki do tego, jak może wyglądać skład europejskich pucharów w przyszłym sezonie. W wielu ligach krystalizuje się już kształt czołówki tabeli, choć zdecydowanie nie dotyczy to niezwykle wyrównanej Ekstraklasy. Kiedyś robiliśmy to na tym etapie sezonu, bo nasze kluby nie grały już w europejskich pucharach. Dziś jest inaczej i dzięki istnieniu Ligi Konferencji mamy po raz pierwszy aż trzech reprezentantów wiosną.

Dzięki olbrzymiemu skokowi w rankingu UEFA mamy drugi raz w historii pięć klubów, a pierwszy raz aż dwa zagrają w eliminacjach Ligi Mistrzów. Mało tego – zdobywca Pucharu Polski lub trzecia drużyna w tabeli Ekstraklasy zacznie od trzeciej, a nie od pierwszej rundy Ligi Europy.

Czeka nas zatem dużo zmian. Czy to oznacza, iż otwarta jest droga klubu (albo wręcz kilku) z Polski do Ligi Mistrzów, a pozostała trójka zagra w jakiejś fazie ligowej? Przeanalizowaliśmy możliwy rozwój sytuacji i wnioski wcale nie są przesadnie optymistyczne.

Jak przewidzieć przyszłość?

Na początek wyjaśnienia do metodologii, którą stosowałem już w poprzednich tego typu analizach. Aby przewidzieć skład fazy ligowej w przyszłym sezonie, trzeba poradzić sobie z dwoma wyzwaniami:

  • Kto zajmie miejsca dające grę w Europie w poszczególnych ligach naszego kontynentu oraz kto wygra krajowe puchary?
  • Kto przejdzie poszczególne rundy eliminacyjne w na początku sezonu 2026/27?

Po pierwsze: obecna tabela nie jest najbardziej prawdopodobną tabelą końcową. Wisła Płock to nie faworyt do tytułu mistrza Polski, a Lech Poznań raczej wejdzie do europejskich pucharów, niż się do nich nie dostanie. Choć obecna klasyfikacja Ekstraklasy mówi co innego.

Po drugie: ranking UEFA jest dość kiepskim sposobem oceny realnej siły drużyn. Przykładowo Club Crugge byłoby według niego faworytem z Juventusem, Karabach z Athletikiem Bilbao, a Legia Warszawa z Anderlechtem.

Na szczęście mamy narzędzia, które mogą nas wspomóc. Portal Euroclubindex prognozuje tabele końcowe wszystkich lig europejskich na podstawie terminarzy oraz jakości zespołów, a ranking Clubelo pozwala na najlepszą ocenę realnej siły drużyn z różnych państw i tego, kto byłby faworytem w poszczególnych rundach eliminacyjnych. Na podstawie tych danych przeprowadziłem kompleksową analizę przyszłorocznych pucharów.

Anglicy wygrają wszystkie europejskie finały?!

By zacząć prognozy, należy przewidzieć zwycięzców tegorocznych europejskich pucharów. Od tego, kto nimi będzie, zależą bowiem dość poważne przesunięcia w rundach eliminacyjnych. Według stanu na dziś, faworytem wszystkich rozgrywek są zespoły angielskie! Arsenal w Lidze Mistrzów, Aston Villa w Lidze Europy i Crystal Palace w Lidze Konferencji!

Jedynie Crystal Palace z tej trójki nie jest prognozowane do zajęcia w Premier League pozycji dającej awans do pucharów, więc normalnie zajęłoby miejsce w fazie ligowej Ligi Europy przewidziane dla obrońcy tytułu zwycięzcy Ligi Konferencji. Pozostałe dwa angielskie triumfy wywołają przesunięcia w kwalifikacjach.

W przypadku Ligi Mistrzów nie ma wielkiego znaczenia, czy wygra ją Arsenal, Bayern, Manchester City, PSG, Barcelona, Liverpool, Real czy Inter. Ważne jest to, iż prawie na pewno zwycięży zespół, który zakwalifikuje się do niej także przez swoją ligę krajową.

Bardzo mocnym faworytem Ligi Europy jest Aston Villa, która także jest na dobrej drodze do tego, by zająć w tabeli Premier League jedno z miejsc (czterech, a raczej choćby pięciu) dających Ligę Mistrzów.

Tabela rozgrywek dostarczona przez Superscore

Przesunięcia nie dla Polaków

Zatem mistrz oraz drugi zespół (niekoniecznie mistrz) z najlepszym rankingiem UEFA spośród uczestników kwalifikacji wejdzie bezpośrednio do fazy grupowej Ligi Mistrzów.

Głównym kandydatem do zajęcia miejsca zwolnionego przez Arsenal jest Olympiakos, bo dysponujące podobnym współczynnikiem Bodo/Glimt przegrało tytuł, a FC Kopenhaga radzi sobie średnio. Może zagrozić Szachtar, o ile zapunktuje porządnie w fazie pucharowej Ligi Konferencji. W kolejce o miejsce zwolnione przez zespół Matty’ego Casha liderem jest Sporting goniony przez Lille.

Oba te przesunięcia generują małą lawinkę we wcześniejszych rundach. Gdyby obowiązywały stare zasady, do ostatniej fazy eliminacji Ligi Mistrzów przesunięty zostałby czempion najwyżej notowanego kraju startującego od drugiej rundy, czyli Polski! Niestety UEFA zmieniła reguły i dziś beneficjentem jest zespół z najwyższym współczynnikiem – na dziś jest nim Szachtar Donieck. Z pierwszej do drugiej rundy, zgodnie z tą samą regułą, przeskoczyłyby Ferencvaros i Karabach.

Przesunięcie Sportingu przeniosłoby także Fenerbahce i Rangersów z drugiej do trzeciej rundy ścieżki ligowej. Do dobra wiadomość dla wicemistrza Polski, który straciłby w ten sposób dwóch groźnych rywali. To pierwszy wniosek dotyczący tego, za kogo polscy kibice powinni trzymać kciuki tej wiosny: przydałoby się, by Ligę Europy wygrał zespół, który zakwalifikuje się do Ligi Mistrzów z tabeli krajowej. Na przykład Aston Villa.

Dodatkowe miejsca dla maluczkich? Wezmą je Chelsea i Lipsk…

Dwa bezpośrednie miejsca w Lidze Mistrzów przewidziane są także dla dodatkowych drużyn z krajów, które zdobędą najwięcej punktów rankingowych w tym sezonie (wyłącznie rozgrywki 2025/26, nie chodzi o ranking pięcioletni). Będzie to prawie na pewno Anglia, a o drugie miejsce walczą głównie Niemcy z Włochami, ale nieco wyżej stoją notowania tych pierwszych. Zatem dodatkowe miejsca w Lidze Mistrzów otrzymują piąte drużyny Premier League i Bundesligi. Według prognozowanych tabel końcowych mają to być Chelsea i RB Lipsk.

Nigdy nie zapomnę polskich dziennikarzy, którzy ekscytowali się tym, iż z tych dodatkowych miejsc będą mogły korzystać takie ligi jak holenderska czy belgijska, a byli i tacy, którzy wspominali o… Ekstraklasie.

Po uwzględnieniu wszystkich przesunięć, także tych wynikających z wykluczenia Rosji, znamy już prawdopodobny schemat rozgrywek europejskich:

  • Mistrz Polski zacznie od II rundy eliminacji Ligi Mistrzów w ścieżce mistrzowskiej;
  • Wicemistrz Polski zagra od II rundy eliminacji Ligi Mistrzów w ścieżce ligowej;
  • Zdobywca Pucharu Polski (albo trzecia drużyna Ekstraklasy jeżeli zdobywca pucharu zajmie jedno z dwóch pierwszych miejsc w lidze) zagra od III rundy eliminacji Ligi Europy w ścieżce ligowej;
  • Trzecia i czwarta drużyna Ekstraklasy (albo odpowiednio czwarta i piąta, jeżeli zdobywca pucharu zajmie wysokie miejsce w lidze) zagra od II rundy eliminacji Ligi Konferencji w ścieżce ligowej;

Raków mistrzem, Górnik i Zagłębie w pucharach?!

Kto jednak będzie reprezentował Polskę? Głos oddaję obiektywnej prognozie EuroClubIndex, który wskazuje na kolejność: 1. Raków, 2. Jagiellonia 3. Lech. Także bukmacherzy najwyżej stawiają szanse tego tercetu, pomijając Wisłę Płock. Przyjąłem także taką kolejność, ale ponieważ różnice między tą trójką są bardzo małe, wskazuję także, jakie szanse w Lidze Mistrzów i Lidze Europy miałyby wszystkie te trzy drużyny.

Jako iż najbardziej prawdopodobnym zwycięzcą Pucharu Polski jest Lech lub Raków, oznacza to, iż w tej konfiguracji tabeli od Ligi Europy zaczynałby Lech – albo dzięki wygraniu pucharu, albo dzięki trzeciemu miejscu w lidze po triumfie Częstochowian.

Dużo większym wyzwaniem jest wskazanie drużyn, które zajmą 4. i 5. miejsce w Ekstraklasie i wystartują w Lidze Konferencji. Portal EuroClubIndex wskazuje na:

  • Górnika Zabrze (26% szans na któreś z tych miejsc)
  • Zagłębie Lubin (25%)
  • Cracovię (23%)
  • Wisłę Płock (23%)
  • Radomiaka (12%)
  • Koronę (11%)
  • a choćby Legię (6%)

Czy mecz Zagłębie-Górnik to spotkanie o europejskie puchary?

W walce o Ligę Konferencji wszyscy są równi

A przecież ostatniego słowa nie powiedziały poważnie się wzmacniające Widzew i Pogoń! Walka będzie niezwykle zacięta, ale ja po prostu zdaję się na zewnętrzne obiektywne źródło, przyjmując, iż czwarte i piąte miejsce zajmą Górnik i Zagłębie. Proszę kibiców pozostałych drużyn, by się o to nie obrażali – w analizie Ligi Konferencji tak naprawdę wyniki są praktycznie takie same, niezależnie czy zagra w niej Zagłębie czy Pogoń. Wszystkie te zespoły mają bowiem taki sam współczynnik UEFA równy 20% rankingu Polski, bo w ostatnich latach nie grały w pucharach (albo punktowały słabo). Wyjątkiem jest Legia, ale ona szanse ma minimalne i do niej wrócimy w dalszej części.

W całej analizie nie biorę pod uwagę aktualnych rankingów UEFA, a ich prognozowany kształt na koniec obecnego sezonu. Jest bowiem jeszcze mnóstwo punktów do zdobycia tej wiosny. Opieram się tu na świetnych analizach Łukasza Bożykowskiego na portalu X. Wygląda na to, iż do przyszłego sezonu Lech przystąpi ze współczynnikiem około 27 punktów, Raków – 26, a Jagiellonia – 24. Pozostałe polskie kluby poza Legią (32,5 punktu) będą miały identyczny ranking w okolicach 9-10 punktów – zależy to od wyników naszych zespołów jesienią.

Prognoza eliminacji Ligi Mistrzów 2026/27 – ścieżka mistrzowska

Raków jako prognozowany mistrz Polski byłby rozstawiony w II rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Podobnie jak Jagiellonia i Lech. Mało tego – miałby na to szanse choćby w trzeciej rundzie. Kluczowa będzie sytuacja w Danii, w której musimy trzymać kciuki za Aarhus dość wyraźnie prowadzący w lidze.

Paradoksalnie taki scenariusz już w trzeciej rundzie… zamknąłby drogę Częstochowianom do bycia wśród piątki klubów rozstawionych w ostatniej, decydującej fazie play-off. W niej na czele będą Szachtar i RB Salzburg, które dopiero wtedy zaczną walkę w eliminacjach. Poza nimi listę uzupełnią pewnie zwycięzcy par z udziałem Ferencvarosu, Dinama Zagrzeb i Crvenej zvezdy, bo trudno spodziewać się, by któryś z tych zespołów odpadł w pierwszym swoim dwumeczu.

Rozstawienie w trzeciej rundzie się nie opłaca

Specyfika kwalifikacji do Ligi Mistrzów jest taka, iż w ostatniej rundzie nierozstawiony będzie dokładnie jeden z zespołów rozstawionych w trzeciej fazie, a tym prawie na pewno byłby Raków. Natomiast gdyby spadł do niższego koszyka już w trzeciej rundzie, znacząco zwiększy swoje szanse na rozstawienie w ostatnim dwumeczu, bo przejąłby współczynnik pokonanego rywala.

Dlatego też w mojej prognozie Raków ma rozstawienie w trzeciej, ale nie ma go w czwartej rundzie, bo trafia ono dla Aarhus, które posiada… dużo niższy współczynnik. Duński klub, choć ma zdecydowanie gorszy współczynnik od Częstochowian, prognozowany jest do pokonania wyżej notowanego w rankingu UEFA rywala w trzeciej rundzie.

Z kim jednak drużyna trenera Łukasza Tomczyka będzie walczyć w drugiej rundzie? Zestaw rywali to: Aarhus, Mjallby, Hapoel Beer-Szewa, Sankt Gallen, Universitatea Krajowa, Kajrat Ałmaty, Vikingur Reykjavik, Zrinjski Mostar, FK Ryga, Ararat Armenia, Klaksvik i Flora Tallinn. Nie są to tuzy futbolu, a z wszystkimi poza pierwszą dwójką Raków byłby faworytem. Sprzyjają nam dość niespodziewane rozstrzygnięcia w ligach Danii, Szwecji, Izraela, Szwajcarii i Rumunii. Otwierają one drogę do dość bezproblemowego awansu do trzeciej rundy. Problem w tym, iż rywale mogą także liczyć na sensacyjne rozstrzygnięcia w Ekstraklasie.

W trzeciej rundzie Raków przewidywany jest do rozstawienia zaledwie o dwa punkty, wyprzedzając Pafos FC. Rywalami mogą być te same ekipy, które wcześniej wymieniłem oraz Pafos FC, Celje i Lewski Sofia, zatem Raków ponownie jest faworytem do przejścia tej rundy.

Mistrz Polski bardzo blisko Ligi Mistrzów

Na ostatnim etapie walki o najlepsze rozgrywki na świecie sytuacja jest niesamowicie wyrównana. Blisko awansu powinny być Aarhus, Viking i Crvena zvezda, ale za ich plecami walka o dwa pozostałe miejsca ze ścieżki mistrzowskiej będzie niezwykle wyrównana. Spójrzmy na prognozowane szanse jej uczestników:

  • Karabach 51,3%
  • Szachtar 51,1%
  • Pafos FC 50,9%
  • Mjallby 50,8%
  • Raków 50,7%

(uwaga: nie są to szanse na awans do Ligi Mistrzów, a na przejście wyłącznie ostatniej rundy, pod warunkiem dostania się do niej)

Konia z rzędem temu, kto jednoznacznie wskaże, które dwie z tych drużyn są najmocniejsze. Na podstawie powyższych wyników, do Ligi Mistrzów prognozowani są Azerowie i Ukraińcy, ale strata Rakowa jest na granicy błędu statystycznego. Jego awans do fazy ligowej nie byłby zatem żadną sensacją (około 22% szans uwzględniając wcześniejsze rundy). Na dziś jest jednak trzy ostatnie drużyny z powyższej listy są prognozowane do spadku do fazy ligowej Ligi Europy wraz z Salzburgiem i Hearts.

Jagiellonia walczy z Pafos

Gdyby mistrzem był Lech, jego sytuacja z rozstawieniami byłaby identyczna jak Rakowa, ale ze względu na fakt, iż jest oceniany jako klub realnie znacznie słabszy od Częstochowian, powinien odpaść już w trzeciej rundzie.

Gdyby tytuł zdobyła Jagiellonia, byłaby pierwszą nierozstawioną drużyną w trzeciej rundzie LM. Traci dosłownie ułamkowe części punktu do Pafos. Cypryjski klub wyprzedza dziś Jagę o 0,125 punktu. Zostały mu do rozegrania dwa mecze w Lidze Mistrzów: z Chelsea na wyjeździe i ze Slavią u siebie. To będą najważniejsze spotkania dla potencjalnego rozstawienia Białostocczan w trzeciej rundzie.

Jak ważne? Będąc rozstawioną, Jaga jest prognozowana do awansu do ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów. Bez tego raczej powinna odpaść w tej fazie, bo czeka ją mecz z Ferencvarosem, Dinamem Zagrzeb, Crveną zvezdą, Karabachem lub Slovanem Bratysława. Gdyby była rozstawiona, przeciwnikami mogliby być: Celje, Hapoel Beer-Szewa, Aarhus, Sankt Gallen lub Mjaellby. Wygląda na to, iż różnica nie jest mała. Warto trzymać kciuki za dobre wyniki Jagiellonii wiosną i potknięcia Pafos FC.

Jeśli Ekstraklasę wygra Górnik, Zagłębie, Cracovia czy Wisła Płock, to nie będą miały żadnych szans na rozstawienie choćby w drugiej rundzie eliminacji.

Ścieżka ligowa Ligi Mistrzów 2026/27

Od tego roku pierwszy raz możemy na poważnie zainteresować się ścieżką ligową, w której zagra wicemistrz Polski. Rozpocznie wraz z trzema innymi zespołami od drugiej rundy. Prognozowana do zajęcia drugiego miejsca jest Jagiellonia i na dziś byłaby nierozstawiona wraz z AEK-iem Ateny. Zespoły te mierzyłyby się z Bodo/Glimt lub Sturmem Graz.

Austriacy są najsłabszą drużyną z tej czwórki, ale niestety drużyna Adriana Siemieńca jest na trzecim miejscu dość wyraźnie za Norwegami i Grekami. Sytuacja w ścieżce ligowej nie wygląda zatem dla nas zbyt różowo.

W trzeciej rundzie do grona nierozstawionych dołączają Union Saint Gilloise i Sparta Praga, a do rozstawionych: Lille, Fenerbahce, Rangers i Ajax. Podaję ten skład na wypadek, gdyby ktoś się zastanawiał, czy wicemistrzowi Polski przypadkiem nie będzie łatwiej awansować niż mistrzowi…

Francuzi i Turcy dość jednoznacznie prognozowani są do awansu do Ligi Mistrzów, a tuż za nimi plasują się Bodo/Glimt i Union. Jaga powinna niestety spaść do Ligi Europy. Pewne nadzieje dałoby wyprzedzenie Sturmu w rankingu UEFA przez wicemistrza Polski.

Austriacy mają 26 punktów i grają w Lidze Europy z bardzo małymi szansami szanse na fazę pucharową. Gdyby przegrali z Feyenoordem i Brann, to któryś polski klub punktując dobrze wiosną może wyprzedzić Sturm. Awans do trzeciej rundy byłby wówczas znacznie bliższy, a oznacza on co najmniej grę w fazie ligowej Ligi Europy.

Liga Europy 2026/27

W eliminacjach Ligi Europy rozstawienie będzie mieć zdecydowanie większe znaczenie. Praktycznie decyduje o tym, kto będzie kandydatem do awansu, zupełnie inaczej niż w Lidze Mistrzów. W pierwszej rundzie jedynym nierozstawionym prognozowanym do przejścia dalej jest węgierski Gyor (kosztem Olimpiji Lublana), w drugiej – NEC Nijmegen (kosztem Partizana), w trzeciej – Panathinaikos (kosztem Łudogorca), a w czwartej… nikt.

To fatalna wprost wiadomość dla polskich klubów. W trzeciej rundzie do rozgrywek tych dołączyć bowiem powinien Lech Poznań, prognozowany do zajęcia trzeciego miejsca w Ekstraklasie (lub zdobycia Pucharu Polski).

Na tym samym etapie spada też z Ligi Mistrzów Jagiellonia. Fajnie, iż zaczynamy w tak dalekiej rundzie. Przecież Legia w tym roku startowała o dwa dwumecze wcześniej (!). Jednak niestety jest tu dość dużo mocnych ekip.

W trzeciej rundzie ścieżki ligowej zagra czternaście zespołów. W kolejce do znalezienia się wśród siedmiu rozstawionych wyprzedzają nas zdecydowanie: Braga, Viktoria Pilzno, Midtjylland, Celtic, Basel i Anderlecht. To, co sprzyja nam w eliminacjach Ligi Mistrzów, a więc niespodziewane rozstrzygnięcia w ligach krajowych Danii, Szkocji, Szwajcarii i Belgii, tutaj odbija nam się czkawką.

O ostatnie miejsce konkurować będą Łudogorec, Panathinaikos, Lech, Sturm i Jagiellonia. Bułgarzy już mają 26 punktów w rankingu UEFA, a mogą dorzucić jeszcze około 2,5, bo istnieje duża szanse na fazę pucharową tegorocznej Ligi Europy.

Dorobek Panathinaikosu to 23 oczka, ale można oczekiwać, iż dorzuci jeszcze około pięciu, bo jest prawie pewny fazy pucharowej Ligi Europy. Lech ma dziś prawie 25 punktów, a Jagiellonia 22. Widać zatem wyraźnie, jak ważne będzie punktowanie jeszcze tej wiosny. Tylko z dobrym wynikiem (bądź przy wpadce Łudogorca albo Panathinaikosu) polski klub może liczyć na rozstawienie w trzeciej rundzie Ligi Europy.

Oczywiście, pomóc może także dobre punktowanie faworytów wiosną w wymienionych ligach, co spowoduje łatwiejszą walkę Polaków w Lidze Europy, ale trudniejszą w Lidze Mistrzów. W skrajnym przypadku Lech może konkurować bezpośrednio o ostatnie rozstawione miejsce z Jagiellonią. Natomiast szanse, iż obu naszym klubom uda się je osiągnąć są dość niskie.

Kluczowa trzecia runda Ligi Europy

Bardzo by się to przydało, bo po pierwsze wyżej wymienieni rywale są po prostu mocniejsi od czołówki naszej ligi. Gdyby wśród nich znalazł się Lech lub Jagiellonia, to musieliby mierzyć się z takimi przeciwnikami jak: Omonia, LASK Linz, Nijmegen lub Sturm. To przecież znacznie słabsze zespoły niż Braga, Celtic, Basel czy Anderlecht, a wygrana na tym etapie daje już pewność gry w jakiejś fazie ligowej.

Po drugie: trzecia runda to paradoksalnie najtrudniejszy etap walki o Ligę Europy. W ostatniej dochodzi bowiem wiele przeciętnych klubów: Saint Truiden, Jablonec, drugoligowe Lillestrom, a także mistrzowie dość słabych państw z dalekich miejsc w rankingu UEFA.

Po trzecie: w czwartej rundzie próg rozstawienia spada drastycznie aż o połowę z około 28 punktów do zaledwie 14. W tym roku spadł z 20 do 13, ale tego lata zapowiada się, iż tąpnięcie będzie jeszcze mocniejsze. Wśród prognozowanych nierozstawionych uczestników ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Europy są takie tuzy jak: Vikingur Reykjavik, Shamrock, Kuopio, Jablonec, Lewski Sofia czy Lillestrom. Dla Lecha i Jagiellonii rozstawienie w trzeciej rundzie to zatem może nie autostrada, ale droga szybkiego ruchu do Ligi Europy. Jego brak może niestety oznaczać brak awansu choćby do Ligi Konferencji.

Niestety, nasz duet jest przewidziany do odpadnięcia w trzeciej rundzie, bo wszyscy rozstawieni rywale są dziś mocniejsi: Braga, Viktoria Pilzno, Midtjylland, Celtic, Basel, Anderlecht i Ludogorec. Ostatecznie do awansu do fazy ligowej Ligi Europy z jej ścieżki ligowej przewidziane są poza wymienioną siódemką także PAOK, Panathinaikos, Celje, Hapoel Beer-Szewa, Ferencvaros i Dinamo Zagrzeb.

Co jeżeli nie Lech?

Gdyby w Lidze Europy zagrał jednak Raków, jego sytuacja rankingowa jest prawie identyczna z tą Lecha i Jagi. Niezłe punktowanie tej wiosny mogłoby przy dobrych wiatrach dać rozstawienie w trzeciej rundzie.

Jaka jest sytuacja zespołów, które nie są w tej chwili prognozowane do podium Ekstraklasy, ale mogą je wywalczyć, a zatem Górnika, Zagłębia, Cracovii, Wisły Płock, Korony czy Radomiaka? Wszystkie polskie kluby poza wielką czwórką będą miały około 9-10 punktów w rankingu UEFA. Bierze się bowiem w ich przypadku 20% współczynnika krajowego.

Taki dorobek mógłby nie dać rozstawienia choćby w pierwszej rundzie Ligi Europy (!), a co dopiero w trzeciej bądź w czwartej. Szanse tych drużyn na dojście do rundy play-off (by tam dotrzeć trzeba pokonać choćby tak mocnych rywali jak Celtic czy Braga) są bardzo mizerne, a to oznacza, iż drużyny te mogłyby mieć poważny problem z awansem choćby do Ligi Konferencji.

Pamiętajmy też, iż to właśnie w miejscu Lecha wystartuje ewentualny zdobywca Pucharu Polski, który nie zajmie jednego z dwóch pierwszych miejsc w Ekstraklasie. Wchodzi więc w grę nie tylko GKS Katowice, Widzew lub Górnik, ale choćby Zawisza, Chojniczanka czy Avia Świdnik, które grają w ćwierćfinale Pucharu Polski. Wystawienie na tym etapie wybitnie przeciętnej drużyny będzie powodem do wielkiej euforii jej kibiców, ale też wszystkich państw goniących Polskę w rankingu UEFA.

Legio, coś ty narobiła?!

Tu miejsce na bolesne spostrzeżenie. Otóż rozstawiona w trzeciej rundzie eliminacji byłaby… Legia. Czekałby ją dwumecz z przeciwnikiem pokroju Omonii czy LASK-u, którego wygranie dawałoby już gwarancję co najmniej gry w Lidze Konferencji. Następnie wygrana z rywalem typu: Shamrock, Kajrat czy Krajowa oznaczałaby dla Warszawiaków fazę ligową Ligi Europy i dopływ – lekko licząc – dziesięciu milionów euro.

Nie było zatem chyba gorszego momentu na roztrwonienie potęgi Legii, niż jesień 2025 roku. Gdyby zdobyła choćby wicemistrzostwo, byłaby na dziś rozstawiona w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, której wygranie gwarantuje „spadochron” do Ligi Europy. Zmarnowana została olbrzymia szansa na stworzenie z Legii hegemona sportowego i finansowego naszej części kontynentu. Może się ona już nie powtórzyć.

I nie ma co się cieszyć, gdy się jest kibicem innego polskiego klubu. CWKS w Lidze Europy oznaczałaby umocnienie się Ekstraklasy w rankingu i moim zdaniem wskoczenie do pierwszej dziesiątki, a zatem miejsce dla mistrza bezpośrednio w fazie ligowej Ligi Mistrzów. Bez punktów Warszawiaków, a wystawiając w trzeciej rundzie Ligi Europy jakiegoś wyjątkowo słabego zwycięzcę Pucharu Polski, możemy rozpocząć nurkowanie w rankingu UEFA. Ale cóż – Legia jest sama sobie winna.

Liga Konferencji 2026/27

Prognozowanie Ligi Konferencji to najtrudniejsze zadanie, bo uczestniczy w niej ponad setka drużyn. Jednak trzeba przypomnieć, iż to nasza metoda jako pierwsza doprowadziła rok temu do wniosku o tym, iż powinniśmy oczekiwać czterech polskich zespołów w fazie ligowej, co kilka miesięcy później okazało się prawdą!

Drużyny z trzeciego i czwartego miejsca końcowej tabeli Ekstraklasy wystartują od drugiej rundy. Oczywiście jeżeli zdobywca Pucharu Polski zajmie jedno z dwóch pierwszych miejsc w lidze, to w Lidze Konferencji wystartują odpowiednio czwarta i piąta drużyna w tabeli. Więcej niż cztery nasze zespoły zagrały w europejskich pucharach (nie licząc Intertoto) tylko raz – w 1977 roku. Wtedy wypadły fatalnie i wygrały łącznie tylko jedno spotkanie. Czy tym razem będzie lepiej?

Do zajęcia czwartego i piątego miejsca prognozowane są w tej chwili Górnik Zabrze i Zagłębie Lubin, choć duże szanse ma też obecny lider – Wisła Płock. Mają na nie chrapkę także Korona i Radomiak, Widzew i Pogoń, a choćby Legia, choć w jej przypadku to raczej mrzonki. Wszystkie te kluby będą miały około 9-10 punktów w rankingu UEFA, a Warszawiacy mieliby aż 32,5.

W drugiej rundzie progiem rozstawienia będzie zaledwie około sześciu punktów. Nasi reprezentanci mogą zatem trafić na jednego z 43 słabszych rywali. Nie ma sensu wymieniać wszystkich, zatem skupmy się na najtrudniejszych. Są nimi dwa zespoły z Goteborga: IFK i GAIS, Dunajska Streda, Vojvodina Nowy Sad, Istra Pula, Żylina, Paksi, Polissia Żytomierz, Dinamo i Rapid z Bukaresztu, Botosani oraz FK Sarajevo.

13 z 43 możliwych rywali Polaków to zespoły, które wymagają przynajmniej jakiejś analizy przeciwnika, reszta to zespoły całkowicie anonimowe na poziomie co najwyżej środka 1. ligi. Co ciekawe, choćby nikt z tej trzynastki nie byłby dziś faworytem starcia z Zagłębiem czy Górnikiem. Najmocniejszy z nich GAIS to zespół klasyfikowany w rankingu Elo na poziomie Korony Kielce. Można więc oczekiwać w miarę spokojnego awansu adekwatnie każdego zespołu z Ekstraklasy, który znalazłby się w drugiej rundzie.

Walka Polski, Czech i Grecji kluczowa dla naszych losów

To koniec świetnych wiadomości. W trzeciej rundzie bowiem prognozowany próg rozstawienia wynosi minimalnie poniżej dziesięciu punktów. O ostatnie dwa miejsca powinny rywalizować Slovan Liberec, Levadiakos, Zagłębie i Górnik. Tak się składa, iż żaden z tych zespołów nie grał w Europie w ostatnich pięciu latach, zatem będzie miał ranking równy 20% współczynnika krajowego.

Tymczasem to właśnie Polska, Czechy i Grecja idą łeb w łeb w rankingu UEFA, a wynik tej walki przesądzi o tym, który (tylko jeden) z tych państw zajmie dziesiąte miejsce i wyśle mistrza bezpośrednio do Ligi Mistrzów. Dzięki dzisiejszej analizie widzimy, iż walka ma także dodatkową stawkę – znacznie lepszy los reprezentanta kraju w trzeciej rundzie Ligi Konferencji.

O ile na przegonienie Czechów mamy dość nieduże szanse (potrzebny byłby do tego pewnie półfinał Ligi Konferencji), to z Grekami idziemy łeb w łeb. Nasz prognozowany wynik końcowy po tym sezonie jest dosłownie o jedną dziesiątą punktu niższy od Hellenów.

Punktują im Panathinaikos i PAOK, które powinny zagrać w barażach Ligi Europy, Olympiakos, który raczej odpadnie z Ligi Mistrzów i AEK Ateny, który wraz z Rakowem awansował bezpośrednio do 1/8 finału Ligi Konferencji.

Od wyników tych zespołów i naszego tercetu zależeć będzie, kto zakończy sezon wyżej w rankingu UEFA. Dziś mamy prawie punkt przewagi, ale Grekom zostały cztery kluby, a nam trzy. Znów widać, jak daleko idące konsekwencje będzie miało to, co zrobiła Legia. Na pocieszenie: w Lidze Europy jest trudniej, a ponadto punkty Greków zdobyte wiosną będą dzielone na pięć, a nasze na cztery, bo tyle klubów zgłosiliśmy do tegorocznych rozgrywek.

Zdecydować może miejsce w tabeli Ekstraklasy

Górnik i Zagłębie (a także wszystkie polskie kluby poza Legią, Rakowem, Lechem i Jagiellonią) będą miały identyczny wynik równy 20% rankingu krajowego. jeżeli skończymy tuż za Grecją, jak wynika z obecnej prognozy, miejsca wśród rozstawionych nie wystarczy dla żadnego z naszych dwóch reprezentantów. Znajdą się tuż pod kreską.

Jednak przy choćby minimalnym przesunięciu zwolni się jedno z miejsc. Wówczas trzeba będzie sięgnąć po kryterium rozstrzygające między dwoma polskimi klubami z identycznym współczynnikiem UEFA. Zdecyduje wówczas wyższa pozycja drużyny w tabeli końcowej Ekstraklasy. Na dziś wyżej stoją szanse Górnika, by być nad Zagłębiem.

Pocieszające jest jednak to, iż mimo braku rozstawienia zarówno Zagłębie, jak i Górnik prognozowane są do awansu do ostatniej rundy eliminacji. O ile Zabrzanie są w miarę bezpieczni, to Lubinianie są na 24. miejscu według szans na wygranie trzeciej rundy, a awansuje 26 drużyn. W przypadku niżej notowanych w rankingu Elo: Korony czy też Wisły Płock, byłyby one przewidziane do przejścia dalej tylko, gdyby zyskały rozstawienie. Na dziś brakuje im do tego bardzo niewiele. W uproszczeniu, szanse naszych nierozstawionych klubów na tym etapie należy ocenić jako nieco większe niż 50%.

Wróćmy jednak na chwilę do trzeciej rundy. Kto może tam być rywalem Górnika i Zagłębia? W puli są między innymi: FC Kopenhaga, Maccabi Hajfa, Maccabi Tel-Awiw, Young Boys, Rapid Wiedeń, Genk, Dynamo Kijów, Twente, Partizan czy Besiktas. Jednak większość z 26 potencjalnych przeciwników stanowią zespoły, z którymi bylibyśmy faworytami, w tym takie jak: Maribor, Pjunik Erywań i Noah FC Erywań, Goztepe Izmir, Spartak Trnawa, Shkendija, Astana czy HJK Helsinki. Widać wyraźnie, iż bardzo wiele zależy tu od losowania.

Oczywiście Lech, Legia, Raków i Jagiellonia w przypadku startu od drugiej rundy byłyby rozstawione i nie powinny mieć problemu z awansem.

Piąte miejsce w Ekstraklasie może mieć łatwiejszą ścieżkę do fazy ligowej niż czwarte

Przy delikatnych przesunięciach, rozstawienie może mieć jeden wyżej notowany z dwóch zespołów Ekstraklasy startujących od Ligi Konferencji z minimalnym rankingiem krajowym. Żeby skomplikować sprawę jeszcze bardziej: całkiem możliwe, iż ten pechowiec z dalszego miejsca w tabeli będzie miał przez to… większe szanse na osiągnięcie fazy ligowej, niż klub, który wyprzedzi go o jedną lokatę.

W fazie play-off eliminacji Ligi Konferencji granica rozstawienia powinna wynosić około szesnastu punktów. Zatem nikt poza Legią, Lechem, Rakowem i Jagiellonią nie może na nie liczyć. Chyba, iż któryś z zespołów pokona w trzeciej rundzie rywala z co najmniej kilkunastopunktowym rankingiem. Dlatego właśnie nierozstawiony uczestnik trzeciej rundy może być w lepszej sytuacji od rozstawionego. W czwartej może bowiem trafić na zdecydowanie słabszego przeciwnika.

Przejdźmy do decydującej czwartej tury eliminacji Ligi Konferencji. Z prognozy wynika, iż powinniśmy mieć tam aż czterech reprezentantów: rozstawionych spadkowiczów z Ligi Europy – Lecha i Jagiellonię oraz Górnika i Zagłębie.

Wśród 19 rywali Lecha i Jagi mogą być między innymi: Besiktas, Twente, NEC Nijmegen, Hajduk Split, Slovan Liberec, Brondby, Aris Limassol, Hibernian FC, ale reszta przeciwników to znacznie słabsze zespoły. Nasz duet nie byłby faworytem tylko przeciwko trzem-czterem zespołom z tego grona. Wygląda więc na to, iż można prognozować awans obu klubów do fazy ligowej. Gdyby rozstawienie przejął Górnik lub Zagłębie, także byłby blisko awansu, ale z prognozy wynika, iż te zespoły i tak by na tym etapie jednak odpadły.

Przeciwnikami nierozstawionych Zagłębia i Górnika mogłyby być w ostatniej rundzie choćby AS Monaco, Athletic Bilbao, Freiburg, Brighton, Como lub FC Kopenhaga, co mogłoby się skończyć nokautem. Wśród słabszych rywali trzeba wskazać Maccabi Hajfa, LASK Linz, Rijekę czy Dynamo Kijów. Z nimi dwójka naszych reprezentantów miałaby szansę powalczyć. Niestety z prognozy wynika, iż Górnik i Zagłębie są zbyt daleko od awansu do fazy ligowej, by zakładać ich udział w niej.

Tylko trzy nasze zespoły w fazie ligowej

Łącznie mielibyśmy zatem trzy zespoły w zasadniczej fazie pucharów. Raków w Lidze Europy i Lecha i Jagiellonię w Lidze Konferencji. Wydaje się, iż nie jest to wynik na miarę naszych oczekiwań. Wszystko dlatego, iż zostały one wyśrubowane tegorocznym kwartetem naszych klubów w Lidze Konferencji. Mało tego – skoro tak podskoczyliśmy w rankingu, iż będziemy mieli pięć zespołów w pucharach, z czego dwa w eliminacjach Ligi Mistrzów, wielu może żądać, by coraz więcej drużyn znad Wisły docierało do fazy ligowej.

Tymczasem realny w przyszłym sezonie jest występ w niej trzech naszych zespołów. Nie jest to zły wynik, ale warto spojrzeć na prognozowany los przedstawicieli państw sąsiadujących z nami w rankingu UEFA:

  • Czechy: Slavia w LM 2026/27, Sparta i Viktoria w LE, Jablonec w LK, Slovan Liberec poza fazą ligową
  • Grecja: Olympiakos w LM, PAOK, Panathinaikos, AEK w LE, Levadiakos poza fazą ligową
  • Dania: Aarhus w LM, Midtjylland w LE, Kopenhaga i Brondby w LK
  • Norwegia: Viking w LM, Bodo w LE, Brann i Lillestrom w LK, Tromso poza fazą ligową

Każdy z naszych konkurentów może liczyć na wysłanie czterech zespołów do fazy ligowej. Z trójką naszych reprezentantów trudno nam zatem będzie im uciekać. Tym bardziej, iż nasze punkty dzielić się będą przez pięć, a nie jak obecnie, a w przypadku Danii także w przyszłym sezonie – przez cztery.

Jeżeli taka sytuacja będzie się powtarzać, drugiej takiej okazji do wskoczenia do czołowej dziesiątki rankingu możemy już w ciągu najbliższej dekady nie mieć.

Czy możliwa jest powtórka czterech zespołów w fazie ligowej?

Jak można temu zapobiec?

Po pierwsze – Zagłębie lub Górnik (a najlepiej oba zespoły) mogłyby awansować do fazy ligowej. Nie będzie to łatwe, chyba iż zyskają rozstawienie dzięki rywalowi w trzeciej rundzie. Druga metoda to mistrzostwo Polski zdobyte przez jakiś słabszy zespół, z gorszym rankingiem.

Wystarczy, by taki Górnik, Zagłębie czy Wisła Płock wygrały jeden dwumecz i wylądują co najmniej w fazie ligowej Ligi Konferencji. Nie byłoby o to wcale trudno, bo w trzeciej rundzie Ligi Europy czekaliby mistrzowie słabszych krajów, tacy jak Vikingur Reykjavik, Riga FC czy Klaksvik.

Co na tym zyskujemy? o ile Jagiellonia, Lech i Raków podzieliłyby się pozostałymi miejscami w eliminacjach Ligi Europy, Konferencji oraz ścieżce ligowej Ligi Mistrzów, to w komplecie mogłyby bez większego wysiłku awansować do fazy ligowej. To najprostsza droga do powtórzenia tegorocznych czterech drużyn znad Wisły w jesiennych rozgrywkach.

Pomogłoby też wskoczenie przez Legię choćby do eliminacji Ligi Konferencji, ale na to niezbyt się zanosi.

Może być znacznie gorzej…

Aby docenić trzy kluby w fazie ligowej, warto zauważyć, iż może być gorzej. Mistrz Polski, ktokolwiek by nim nie był, pewnie i tak do jakiejś awansuje. Wicemistrz również będzie miał do tego aż trzy okazje, bo wystarczy mu wyeliminowanie tylko jednego rywala. Choć w przypadku chociażby Wisły Płock wcale nie jest to taki bezpieczny scenariusz.

Jeśli w Lidze Konferencji wystartują dwa zespoły pokroju Zagłębia czy Górnika, to, jak wcześniej pokazałem, będą miały wiele okazji do potknięcia się, po czym nie będzie drugiej szansy.

Zostaje jeszcze zdobywca Pucharu Polski (lub brązowy medalista). Będzie on miał dwie okazje do wywalczenia fazy ligowej – trzecią rundę Ligi Europy i w przypadku porażki – czwartą rundę Ligi Konferencji. Lech i Raków powinny sobie z taką ścieżką poradzić. W przypadku Górnika, Widzewa i GKS-u można zacząć mieć co do tego pewne wątpliwości. Wtedy powstaje ryzyko, iż skończymy z tylko dwoma drużynami w fazie ligowej.

Kolejnym zagrożeniem dla trzech polskich drużyn jesienią 2026 roku w rozgrywkach UEFA jest brak awansu do pucharów kogoś z mocnej rankingowo trójki: Lecha, Jagiellonii lub Rakowa, bo z nieobecnością Legii można zacząć się już oswajać. To wcale nie jest takie mało prawdopodobne, bo choć Raków ma zaledwie kilka procent szans na nieobecność w Europie, to w przypadku Jagi wynoszą one ponad 10%, a Lecha – 20%.

Jeśli którejś z tych drużyn zabraknie wśród zwycięzców Pucharu Polski bądź w czołowej czwórce lub piątce Ekstraklasy, to oznaczać będzie, iż zgłosimy do rozgrywek UEFA trzy drużyny ze słabym dorobkiem rankingowym. jeżeli jedna z nich będzie mistrzem, pewnie skończymy z trzema klubami w fazie ligowej, ale w przeciwnym wypadku, możemy zatrzymać się na zaledwie dwóch. Wyścig z naszymi konkurentami, którzy celują w cztery drużyny, będzie wtedy mocno utrudniony.

Pomoże nam sensacyjny mistrz

Nasza sytuacja, ale także analiza tabel w innych krajach wskazuje, jak ważne jest zgłaszanie do pucharów zespołów z dobrym rankingiem UEFA. Z drugiej strony, jeżeli już musimy wysłać tam kogoś ze słabym współczynnikiem (a tak jest, gdy liczba naszych klubów wzrasta do pięciu), to najlepiej, żeby… zdobył on mistrzostwo Polski. Zatem każdy fan naszego rankingu powinien krzyczeć: do boju Górniku, Zagłębie, Cracovio, Wisło, Radomiaku, Korono! Pogoni i Widzewie też, ale wasza strata jest już chyba trochę zbyt duża.

Planem maksimum jest zajęcie przez Lecha, Jagiellonię, Raków i Legię miejsc od drugiego do piątego i zdobycie Pucharu Polski przez którąś z drużyn z czołowej piątki w tabeli Ekstraklasy. Mistrz powinien wtedy dobrnąć do Ligi Konferencji bez większych problemów, a pozostała czwórka byłaby poważnymi faworytami do awansu dając nam kosmiczne pięć drużyn w fazie ligowej europejskich pucharów sezonu 2026/27.

CZYTAJ WIĘCEJ O EUROPEJSKICH PUCHARACH NA WESZŁO:

  • Oczekujmy czterech polskich klubów w fazie ligowej europejskich pucharów! – prognoza sprzed roku
  • Historyczny dzień w rankingu UEFA. Tak dobrze dotąd nie było
  • „Polska” Ligi Konferencji. Oceniamy nasze kluby po fazie ligowej
  • Lech łatwo, Jaga znacznie trudniej. Potencjalni rywale w barażach

Fot. Newspix.pl

Idź do oryginalnego materiału