Jan Przyrowski zakończył zimowy sezon 2026 w serii Formula Regional Middle East Trophy (FRMET). 17-latek z Rossoszycy podczas rundy na torze Lusail w Katarze wywalczył trzecie miejsce w pierwszym i piątą lokatę w drugim wyścigu. Solidna zdobycz punktowa pozwoliła protegowanemu Akademii Motorsportu ORLEN zapewnić sobie 3. miejsce w klasyfikacji debiutantów i szóste w klasyfikacji generalnej.
Najlepsze kwalifikacje
Finałowa runda FRMET odbywała się nietypowo, ponieważ w środku tygodnia (11-13.02). Niespełna półtora tygodnia po zmaganiach na Dubai Autodrome, gdzie Jan Przyrowski i zespół RPM zaliczyli najlepszy w okresie weekend, każdy liczył na progres. Już w środę miały odbyć się dwie sesje testowe, a odbyła się jedna, która była dosyć chaotyczna. Na szybkich próbach kierowcy z Rossoszycy pojawiały się żółte lub czerwone flagi albo kolejka zwalniających rywali. Mimo to odczucia były dobre i w czwartek miał odbyć się prawdziwy sprawdzian. Okazało się jednak, iż części usterek nie da się rozwiązać i organizatorzy po przerwaniu treningu (Jan był wówczas 4.) wstrzymali rundę. Wszystkie zajęcia przełożono na piątek i niestety zdecydowano o rezygnacji z jednego z trzech wyścigów.
Piątek, 13 lutego, rozpoczął się od porannego 40-minutowy trening, który nie zdradził nam zbyt wiele. To zapowiadało nam interesujące kwalifikacje. Nie było łatwo doprowadzić opony do pracy i często minęła kilka okrążeń zanim każdy zdecydował się naciskać. W sesji Q1 Przyrowski ustanowił 6. czas. Natomiast Q2 zakończył z 8. wynikiem. Także w czasówce nie brakowało czerwonych flag. Jedną z nich wywołał Alexander Abkhazava, który plasował się przed Polakiem. Okazało się, iż reprezentant Kazachstanu nie miał usterki, a po prostu zabrakło mu paliwa i dlatego zatrzymał się na torze. W tej sytuacji regulamin mówi jasno o dyskwalifikacji zawodnika z całej sesji. Finalnie kwalifikacje zakończyły się z miejscami nr 5 i 7, najwyższymi na przestrzeni wszystkich 4 rund FRMET.
Już na starcie pierwszego wyścigu protegowany Akademii Motorsportu ORLEN bardzo dobrze ruszył z 5. pola startowego i od razu zyskał 2 pozycje. Następnie 17-latek stoczył walkę z jadącym przed nim Sebastianem Wheldonem oraz naciskającym na niego Alexem Powellem. Przyrowski dysponował tempem ścisłej czołówki i notował konkurencyjne czasy, bezpiecznie dojeżdżając na 3. miejscu. Po trzeciej w tym sezonie wizycie na podium, Polak chciał jak najlepiej wypaść także w finałowych zawodach. W wyścigu rozgrywanym już nocą także zaliczył atomowy start i bardzo gwałtownie zyskał 2 pozycje. Następnie w późniejszej fazie rywalizacji kilka brakowało, aby zyskać jeszcze jedną lokatę. Tempo rywali było bardzo zbliżone i finalnie nie doszło do przetasowań, co oznaczało dla Jana 5. miejsce.
Podium i II wicemistrzostwo
W sumie w dwóch wyścigach pierwszy Polak w historii Formula Regional Middle East (Championship i Trophy) wywalczył 25 punktów i zabrakło zaledwie 3 “oczek” do powtórki dorobku z Dubaju. Jednakże na uwagę zasługuje fakt, iż tym razem do niemal takiej samej zdobyczy Polakowi wystarczyły tylko 2, a nie 3 wyścigi. Suma summarum Jan Przyrowski jest zadowolony z rundy na Lusail International Circuit. Przed podróżą do Kataru, 17-latek zajmował 8. miejsce z dorobkiem 46 “oczek”. Duża zdobycz oznaczała powiększenie tego dorobku do 71 punktów. To ostatecznie pozwoliło awansować na 6. miejsce w klasyfikacji generalnej. Warto podkreślić, iż poprzedzający go 5. Sebastian Wheldon wywalczył tyle samo “oczek”, ale decydował bilans 2. miejsc. Wyprzedzający tę dwójkę 4. Alex Powell zgromadził tylko 5 punktów więcej. To tylko pokazuje, jak duży ścisk panował w stawce i jak wiele zmieniało się niemalże co wyścig.
Kierowca z Rossoszycy zajął 3. miejsce w klasyfikacji Rookie Cup, która wyróżnia debiutantów. Przed Polakiem uplasowali się tylko Kean Nakamura-Berta (tegoroczny mistrz FRMET) i Maximilian Popov. Przyrowski został drugim wicemistrzem debiutantów Formula Regional Middle East Trophy.
Pomógł zespołowi
RPM przed ostatnią rundą zajmował 5. miejsce w klasyfikacji zespołowej z dorobkiem 72 pkt. Tyle samo miała ekipa Trident, która plasowała się za nimi przez nieco gorszy bilans podiów. Niewiele, bo 17 punktów przed nimi był 4. ART Grand Prix. Już po pierwszym wyścigu w Katarze Jan odrobił większość strat i oddalił swoją ekipę od rywali bezpośrednio za nią. Drugi wyścig był decydujący, ponieważ strata wynosiła 2 punkty, ale najwyżej startujący kierowca ART był przed Polakiem. Ostatecznie Kabir Anurag obronił się przed naciskającym go liderem RPM i finalnie zabrakło niewiele, bo 3 “oczka”.
Patrząc jednak przez pryzmat całego sezonu FRMET szóste miejsce Jana Przyrowskiego i piąte zespołu RPM w “generalce” to duży sukces. Polak zadebiutował na nowych dla siebie torach, podczas gdy część rywali rywalizowała w przeszłości na Bliskim Wschodzie w FRMEC lub na poziomie F4 (UAE4 czy Formula Trophy). Irlandzko-włoski zespół również nie miał doświadczeń z poprzednich lat, które mimo dużych zmian wraz z pojawieniem się nowych konstrukcji Tatuus T-326, mogłyby pomóc w ustawianiu maszyny. Do tego w pierwszej rundzie wystąpiły problemy z silnikiem u Jana, które ograniczyły szansę na punktowanie. Przed Europą, na znanym sobie terenie, rozwój ekipy RPM to bardzo dobry prognostyk i zwiastun walki o zwycięstwa w wyścigach.
Pozytywna ocena
„Właśnie zakończyłem ostatni weekend w zimowej serii Formula Regional Middle East Trophy. Jestem zadowolony, cały czas było coraz lepiej, była poprawa tempa. Ciężko pracowaliśmy nad tym z zespołem. Jestem bardzo zadowolony z tego, iż możemy zakończyć ten sezon na tak wysokich miejscach, bo piąte i trzecie miejsce w Katarze to jest naprawdę coś fajnego. Ja oczywiście nie przestaję, dalej cisnę, żeby wszystko było troszkę lepiej. Wierzę, iż krok po kroku i nadejdzie zwycięstwo. Dziękuję Wam za kibicowanie i liczę na to, iż dalej będziecie trzymać za mnie kciuki” – powiedział Jan Przyrowski po zakończeniu sezonu 2026 w FRMET.
„Cieszę się, iż mogę liczyć na wsparcie. Podziękowania należą się moim Partnerom, dzięki którym mogę się realizować i być coraz lepszym na torze. Dziękuję za wsparcie moim Partnerom: firmie ORLEN, Akademii Motorsportu ORLEN, PZM oraz Geothermal Solutions, Łódzkiej Strefie Ekonomicznej, Samarite, ENEXA, Elektro-miz i Ansite!” – podsumował kierowca zespołu RPM.
Powrót za dwa miesiące
Jan Przyrowski nie musiał długo czekać na rozpoczęcie rywalizacji w okresie 2026. 13 stycznia rozegrano pierwszy dzień testowy w Abu Zabi, a następnie 16-18 stycznia odbyła się pierwsza runda FRMET. Kierowcy i zespoły rywalizowali trzy weekendy z rzędu. Ten maraton przerwała dopiero przerwa pomiędzy rundą w Dubaju a tą w katarskim Lusail. Ostatecznie jednak 13 lutego protegowany Akademii Motorsportu ORLEN zakończył zimową część tegorocznych startów. Teraz musi czekać aż do 24-26 kwietnia i rundy Formula Regional European Championship (FREC) na torze Red Bull Ring.
Przerwa między zimowym a głównym sezonem zostanie wykorzystana na treningi, przygotowania w symulatorze oraz kilka sesji testowych na torze. W tzw. międzyczasie Jan będzie aktywny na swoich kontach społecznościowych, gdzie będzie starał się pokazać swoją historię i kulisy swojej pracy.
Na podstawie informacji prasowej

2 godzin temu















