Przyniosły dumę całej Polsce. "Nie mamy totalnie nic"

2 godzin temu
To był ogromny sukces Nikoli Domowicz i Dominiki Piwkowskiej. Reprezentantkom Polski w saneczkarstwie udało się zająć 6. miejsce na igrzyskach olimpijskich w zawodach kobiecych dwójek. A warto przypomnieć, iż w Polsce nie ma żadnego toru saneczkarskiego, na którym mogłyby trenować. O problemach zjadających tę dyscyplinę opowiedział trener Marek Skowroński. "Nie mamy totalnie nic" - mówi załamany.
Nikoli Domowicz i Dominice Piwkowskiej kibicowały w środę całe Nowiny Wielkie - to tam ma swoją siedzibę ich UKS. Mieszkańcy Nowin Wielkich oglądali występ reprezentantek Polski na igrzyskach olimpijskich w lokalnej szkole, gdzie zorganizowano strefę kibica. Gdy Nikola i Dominika zajęły ostatecznie 6. miejsce w zawodach dwójek, to z wdzięcznością wykrzyknęli gromkie: "Dziękujemy!". I nic dziwnego.

REKLAMA







Zobacz wideo Czy Snoop Dogg spotka w końcu pieroga? "Musi się jeszcze wysilić, żeby go otrzymać"



Sukces mimo przeciwności losu. Tak wygląda smutna rzeczywistość
Bo choć za 6. miejsce na igrzyskach medali nie przyznają, to liczy się kontekst. A ten jest taki, iż naszym reprezentantkom udało się być w światowej czołówce w swojej dyscyplinie, choć w całej Polsce nie ma choćby jednego toru saneczkarskiego, na którym mogłyby trenować. Marek Skowroński - trener polskiej kadry - w rozmowie z "Eurosportem" wręcz błaga o większe wsparcie.


- Organizacja jest biedna jak mysz kościelna. Związek nie za bardzo ma środki własne, bo nie mamy sponsora, nikt nas nie chce wspierać. Naszego sportu nie ma za bardzo w telewizji, nie mamy mistrzostw Polski w kraju, nie mamy torów. Gdyby było inaczej, to można by zorganizować zawody Pucharu Świata. Może ten wynik ze środy coś zmieni - wyraził nadzieję.
- Nie mamy totalnie nic - zaznaczył Skowroński, mówiąc o polskiej infrastrukturze saneczkarskiej. Na wszelkie treningi techniczne kadra musi udawać się więc za granicę, do Niemiec, gdzie trenuje się krótko i bardzo intensywnie. - Nie powinno tak się robić, bo pojawiają się dodatkowe przeciążenia - podkreśla Skowroński.


kooperacja z Niemcami sprawia, iż polskiej kadrze udaje się zaoszczędzić ogromne pieniądze, których brakuje zawsze. - Jednak dzięki temu, iż współpracujemy z Niemcami, jesteśmy w stanie się w miarę przygotować do tego sezonu, bo jeden ślizg kosztuje czterdzieści euro. Dzięki korzystaniu z niemieckich obiektów rocznie oszczędzamy do dwudziestu ośmiu tysięcy euro - zaznaczył Skowroński.



Gdyby w Polsce powstał tor saneczkarski z prawdziwego zdarzenia, to zwiększyłoby to szanse naszego kraju na olimpijski sukces w kolejnych imprezach. O budowie profesjonalnego ośrodka w Krynicy-Zdroju mówi się od lat. Tylko iż ten wciąż nie powstał, a jakiekolwiek postępy w tej sprawie są minimalne. Koszt budowy takiego toru szacuje się na 120-150 milionów złotych.
Idź do oryginalnego materiału