Wiktor Przyjemski wraca po dwóch pełnych sezonach w PGE Ekstralidze. Polski młodzieżowiec jest gotowy na wielkie wyzwanie i brzemię, które musi pociągnąć macierzysty zespół do wysokich celów. Para młodzieżowa z Maksymilianem Pawełczakiem brzmi na papierze jak coś przełomowego. Celem, który towarzyszy Przyjemskiemu podczas powrotu jest spełnienie swojego marzenia.
– Tego kontaktu miałem przez dwa lata i dużo na nim skorzystałem. Wracam do Bydgoszczy jako bardziej doświadczony zawodnik, więc tym chcę Polonii Bydgoszcz pomóc. Mam nadzieję, iż marzenie nie tylko moje, ale też kibiców się spełni – powiedział Przyjemski dla Gazety Pomorskiej.
Przyjemski stopniowo poprawia swoje możliwości, a zarazem umiejętności. Z biegiem czasu, czołowy polski młodzieżowiec stawia nowe kroki. Poznaje coraz to więcej torów i widzi, gdzie może coś poprawić. Jego zdaniem to rezerw jest sporo, a choćby zauważa problemy ze sylwetką.
– Tych rezerw jest ogrom. Bardzo dużo wyciągnąłem z PGE Ekstraligi, wiele się nauczyłem. Przede wszystkim jeszcze sylwetka i oczywiście jazda po szerokiej, chociaż ostatnio były postępy. Nie ma co głośno mówić. Trzeba się skupić na tych treningach i cały czas iść do przodu.
Maksymilian Pawełczak i Wiktor Przyjemski nie raz będą walczyć ze sobą o punkty w zawodach młodzieżowych, aby potem powalczyć z rywalami w ligowym odniesieniu. Zdaniem wychowanka Polonii, żużel jest specyficzny pod tym względem i potrafi oddzielić oba sposoby rywalizacji.
– Wydaje mi się, iż jestem do tego przyzwyczajony, bo już tak mieliśmy w Lublinie z Bartkiem Bańborem. Jakoś to naturalne w żużlu, iż jeździmy w jednej drużynie, a potem spotykamy się na zawodach jako rywale. Wydaje mi się również, iż Maks (Pawełczak) i ja potrafimy to oddzielić – kończy.
Wiktor Przyjemski
















